Widok
Ostatnio w naszym mieście nikt nie sprząta dróg rowerowych, szkła walają się gdzie popadnie.
Wie ktoś gdzie tanio można zrobić dętkę "na gorąco"? Albo gdzie samemu kupić tanią grzałkę do wulkanizacji, bo łatki te klejem nie zawsze zdają egzamin szczególnie gdy nie klei się w trasie a domu ponieważ opona się nie nagrzewa i klej nie trzyma. A klejenie "na gorąco" jest niezastąpione bo materiał tworzy całość i nie ma obawy że popuści.
A w warsztacie wulkanizacji nie wiem ile biorą, za samochodowe 20zł za łatke, więc nie opłaca się jeżeli za rowerowe tyle samo, nie wiadomo czy w ogóle robią a rowerowy a pewno w to się nie bawi.
Wie ktoś gdzie tanio można zrobić dętkę "na gorąco"? Albo gdzie samemu kupić tanią grzałkę do wulkanizacji, bo łatki te klejem nie zawsze zdają egzamin szczególnie gdy nie klei się w trasie a domu ponieważ opona się nie nagrzewa i klej nie trzyma. A klejenie "na gorąco" jest niezastąpione bo materiał tworzy całość i nie ma obawy że popuści.
A w warsztacie wulkanizacji nie wiem ile biorą, za samochodowe 20zł za łatke, więc nie opłaca się jeżeli za rowerowe tyle samo, nie wiadomo czy w ogóle robią a rowerowy a pewno w to się nie bawi.
Moim zdaniem wlewanie kilkudziesięciu mililitrów płynu do środka, w dużej mierze niweczy zalety szytki, tzn. jej lekkość. Czyli wszystko traci sens. Aktualnie jeżdżę mając zapasową, tańszą i szytkę "na dojazd" w kieszeni. Planuję wlewać płyn w szytkę dopiero po złapaniu kapcia. W ten sposób, chociaż przez jakiś czas (do pierwszego kapcia) będę się cieszył pełnią zalet szytki. Trzeba też pamiętać, że wlewając płyn od razu do nowej szytki, zabezpieczamy się tylko na kilka miesięcy. Kupiłem sobie płyn "Stan's NoTubes" i z tego co pamiętam, producent zapewnia jego skuteczność przez siedem miesięcy lub nieco dłużej lub krócej, w zależności od klimatu.