Widok
feelipe napisał(a):
> 180km,
No to gratulacje. 180 km jak na pierwszy raz to rewelacyjny wynik! Ja tyle nie przejechałem - za każdym razem było to ponad 170 km, ale nie całe 180.
> było cieżko, a na 14 jak byliśmy, to nie byo jeszcze sędziów!! Pół
> godziny przeczesywania krzaczorów i jak juz odnalazłem jakąś
> karteczkę busik podjechał. Bezczelność, straciliśmy z kumplami
> jakieś pół godziny.
No to niezły skandal! Ale dokładnie - wogóle nie było lampionu? Tak czy owak to straszna wtopa ze strony organizatorów, których po podwyżce wpisowego należy moim zdaniem oceniać surowo - jak organizatorów każdej (drogiej!) imprezy komercyjnej. Takie rzeczy nie mogą się zdarzać! Impreza jest tylko 2 razy do roku obecnie kosztuje już sporo kasy i strata szans na dobry wynik przez organizatora ... no to jest skandal po prostu!
> Jak kolanko?
Moje kolano względnie ok, chociaż jeszcze nie mogę wyprostować nogi i jakiś płyn zbiera mi się w środku, ale w porównaniu do znajomego, który ostatnio miał taką samą operację i załapał gronkowca to jest rewelacyjnie.
> 180km,
No to gratulacje. 180 km jak na pierwszy raz to rewelacyjny wynik! Ja tyle nie przejechałem - za każdym razem było to ponad 170 km, ale nie całe 180.
> było cieżko, a na 14 jak byliśmy, to nie byo jeszcze sędziów!! Pół
> godziny przeczesywania krzaczorów i jak juz odnalazłem jakąś
> karteczkę busik podjechał. Bezczelność, straciliśmy z kumplami
> jakieś pół godziny.
No to niezły skandal! Ale dokładnie - wogóle nie było lampionu? Tak czy owak to straszna wtopa ze strony organizatorów, których po podwyżce wpisowego należy moim zdaniem oceniać surowo - jak organizatorów każdej (drogiej!) imprezy komercyjnej. Takie rzeczy nie mogą się zdarzać! Impreza jest tylko 2 razy do roku obecnie kosztuje już sporo kasy i strata szans na dobry wynik przez organizatora ... no to jest skandal po prostu!
> Jak kolanko?
Moje kolano względnie ok, chociaż jeszcze nie mogę wyprostować nogi i jakiś płyn zbiera mi się w środku, ale w porównaniu do znajomego, który ostatnio miał taką samą operację i załapał gronkowca to jest rewelacyjnie.
to zapłacz i nad moim kolegą z teamu Krzyżacy - jemu też rama pękła... ale najważniejsze, że on sam nie pękł :). Zdobył jeszcze z połamanym na 2 części rowerem (prowadząc go na tylnym kole) dwa punkty kontrolne - wtym punkt na Wieżycy!!! Prowadząc rower na tylnym kole zrobił jeszcze 30km pieszo. GRATULACJE!
No już podaję: 1-11-13-19-6-10-1-17-9-2-4-5-18-15-8-14-12-20-7-3-Meta.
Z tego co wiem, druga ekipa na mecie jechała taka sama kolejność, ale w odwrotnym kierunku. Czas efektywnej jazdy 9:40 minut.,mnie na liczniku wybiło 210 km, koledze 215km. Mam licznik trochę "zaniżający" - (ćwiczę charakter) więc ten winik 215 jest bliższy prawdy.Pozdrawiam.
Z tego co wiem, druga ekipa na mecie jechała taka sama kolejność, ale w odwrotnym kierunku. Czas efektywnej jazdy 9:40 minut.,mnie na liczniku wybiło 210 km, koledze 215km. Mam licznik trochę "zaniżający" - (ćwiczę charakter) więc ten winik 215 jest bliższy prawdy.Pozdrawiam.
wiki napisał(a):
> W przyszlym tygodniu odbieram nowy rowerj i zobaczymy sie na H29.
A tak z ciekawości Wiki, co to będzie za rower??
> Wkrotce relacja z trasy pierszej.
Już na nią czekam, bo dobre relacje piszesz! Jedno pytanie do ostatniej z Zażynku - czy byłeś pierwszy na mecie (tzn. z tych co całość przeszli)?
Pozdrower
> W przyszlym tygodniu odbieram nowy rowerj i zobaczymy sie na H29.
A tak z ciekawości Wiki, co to będzie za rower??
> Wkrotce relacja z trasy pierszej.
Już na nią czekam, bo dobre relacje piszesz! Jedno pytanie do ostatniej z Zażynku - czy byłeś pierwszy na mecie (tzn. z tych co całość przeszli)?
Pozdrower
> A tak z ciekawości Wiki, co to będzie za rower??
Bardzo podobny do poprzedniego. Cross-Viper firmy UniBike, na wlasne zyczenie bez amortyzatora
> Już na nią czekam, bo dobre relacje piszesz! Jedno pytanie do ostatniej z Zażynku - czy byłeś pierwszy na mecie (tzn. z tych co całość przeszli)?
Zazynek byl rekreacyjnym spacerkiem w porownaniu do tego co spotkalo mnie na Harpaganie. Tam czas 19.55 wystarczal na 1 miejsce.
Pzdr. K.