Widok
Sławek napisał(a):
> Ewentualnie tacx satori, to to samo co swing ale ma
> sztywniejszą rame i tak nie lata na boki jak naparzasz na
> stojąco :) Ale szczerze mówiąc za tą kase kup sobie jakiś tani
> rower i ciepłe skarpety żeby zimą pojeździć, na lepsze Ci
> wyjdzie.
Podzielam zdanie Sławomira, zwłaszcza że zimy ostatnio łagodne, bezśnieżne, a i po śniegu płytkim da się pojeździć.
> Ewentualnie tacx satori, to to samo co swing ale ma
> sztywniejszą rame i tak nie lata na boki jak naparzasz na
> stojąco :) Ale szczerze mówiąc za tą kase kup sobie jakiś tani
> rower i ciepłe skarpety żeby zimą pojeździć, na lepsze Ci
> wyjdzie.
Podzielam zdanie Sławomira, zwłaszcza że zimy ostatnio łagodne, bezśnieżne, a i po śniegu płytkim da się pojeździć.
Kup sobie taxa fortiusa. Mozna sie na nim pobawic, poukladac trasy(tylko gdy dokupisz rame sterujaca),porobic sobie testy co najwazniejsze widac co sie robi.Trasy sa zroznicowane- od plaskich po gory. Nawet teraz gdy jest kijowa pogoda to wchodze na trenarzer i niemam problemow zeby odjezdzic gdy trzeba to 3-4 godziny. Jedyny minus to cena ale ja nie zaluje
Nie no siedziało sie nawet po 5h i lepiej, ale to było dawno temu jak sie było młodym i głupim :) Tej zimy jeździłem kilka razy na rolce (no moze kilkanaście...), jest to dobra opcja dla leni którym nie chce sie jeździć na dworzu. Warto mieć ale nie po to by całkowicie zastąpić normalny trening. Zimy mamy teraz coraz cieplejsze, nic tylko kupić jakąś tanią zimówke i śmigać na dworzu.
www.trek.gd.pl
Kolego lionheart33 trenażer, to moim zdaniem megaprzydatne "urządzenie" do trenigu. Sam od zimy posiadam Tacx sirius soft gel, atutów "za" kupnem było kilka: dużo pracy zawodowej, i niewiele czasu na trenig rowerowy (oraz inne), szybko zapadający zmrok (a kręcić trzeba), oprócz tego bardzo wygodne jest dla mnie robienie "zakładek" biegowych (bo tylko wycieram się ręcznikiem, szybko przebieram ciuchy, zmieniam buty i już sobie biegnę). Za tym właśnie wybranym modelem trenażera przemawiało to, że jest on jednym o najbardziej cichej pracy (i tak trochę się obawiałem, bo wcześniej słyszałem że trenażery niemiłosiernie "wyją", lecz teraz z pewnego rodzaju dumą mogę potwierdzić, że sirius gel faktycznie jest relatywnie cichy, bynajmniej tak mi się wydaje). Teraz kwestia trenigu, faktycznie zgadzam się z większością moich przedmówców, że jazda na tym urządzeniu jest nudna, lecz można sobie ją urozmaicić oglądając tv czy słuchając muzyki, a w kwestii "kręcenia" modyfikować sobie obciążenia np. robić "piramidy". Tak czy inaczej, dla mnie jazda około 1,5 godziny to max, a 3-4 godziny, to wręcz abstrakcja (sic!). Zauważyłem, że trenowanie w ten sposób bardzo korzystnie wpływa na technikę pedałowania, przyzwyczaja do permanentnego kontrolowania ruchu obrotowego. Zdarza się np. tak, że w tygodniu praktycznie wyłącznie trenuję na rowerze przy pomocy trenażera, a czas (jak na razie) powala mi tylko na jeden rzeczywisty trenig po szosie i muszę przyznać, że wtedy widzę u siebie dosyć duże efekty. Moim zdaniem nie należy za bardzo wierzyć niektórym kolarzom, kiedy mówią, że nie kręcą na trenażerach, narzekają na nudę, może nawet cierpią:), ale kręcą i to ostro (szczególnie zimą). Jakie efekty przynosi solidnie przepracowana zima (głównie przy użyciu trenażera) można zobaczyć na przykładzie mojego kolegi - kolarza- Andrzeja Gryckiewicza, który obecnie nieźle "ciacha" (jak na razie 1 m.) w maratonach szosowych. Myślę, że jeżeli masz fundusze, to bez zastanawiania zainwestuj w trenażer, w każdym razie ja bardzo polecam.
Właśnie ostatnio słyszałem od jednego kolegi biegacza, który się na taki rowerowy spinnig zapisał (i uczęszcza teraz regularnie), że to całkiem przyjemny trenig. Mówił to szczególnie w kontekście towarzystwia fajnych dziewczyn, którym (na początku) od razu chciał pokazać jaką to maratończycy mają wydolność i ile potrafią wytrzymać na rowerze. Niestety trochę się przeliczył i został nieźle "zaciachany" przez dziewczyny:). Podobno wiele z nich naprawdę dobrze kręci, ale aby to sprawdzić, faktycznie trzeba będzie kiedyś spróbować takiego trenigu.
Mnie po maratonie spiningowym tydzień bolały kolana. Trening w taki sposób nie jest dobrym rozwiązaniem. Moim zdaniem na tych rowerkach można sobie niepotrzebnie zrobić krzywde.
Faktycznie prowadzący byli nie do zdarcia - nie byłem w stanie utrzymać tępa i "przykręcania" oporu. Jak się potem okazało prowadzący mieli dużo większy zakres oporu niż moj sprzęt.
to tylko moje zdanie...
Faktycznie prowadzący byli nie do zdarcia - nie byłem w stanie utrzymać tępa i "przykręcania" oporu. Jak się potem okazało prowadzący mieli dużo większy zakres oporu niż moj sprzęt.
to tylko moje zdanie...