Widok
Dla mnie najtrudniejszym punktem TP byl chyba 7. Dojscie do niego zajelo nam prawie 4 godziny, niby juz bylo blisko, gdy nagle wchodzimy w jakas sciezke i juz nie mamy pojecia gdzie jestesmy;) i zaczynamy szukac od nowa Na 5 PK mialem maly kryzys, bo za dlugo sie zasiedzielismy i nie moglismy ruszyc, w koncu jednak zebralismy sie w sobie i poszlismy dalej. Fajne bylo tez przejscie z 5 do 6 miedzy jeziorkami, ładne widoki.
Nowe wycinki, zmeczenie, troche błędów w nawigacji :) no i juz na 6 PK "zamykaliśmy" Harpa 5minut przed zdjęciem PK :)
Na PK7 też 5 minut przed zamknięciem :) (podrodze zabraliśmy z 6 dzieciaków bo sie zgubili miedzy pk6, a pk7), pętelka zaliczona i to się liczy :D
Pozdrawiam:
część TEAMu Wszystko za WINO- Daniela i Anię, dzięki za toważystwo i sorki za nadrobione km ;)
No i dziewczyny na PK7... się pewno bluzgów nasłuchały :)
Na PK7 też 5 minut przed zamknięciem :) (podrodze zabraliśmy z 6 dzieciaków bo sie zgubili miedzy pk6, a pk7), pętelka zaliczona i to się liczy :D
Pozdrawiam:
część TEAMu Wszystko za WINO- Daniela i Anię, dzięki za toważystwo i sorki za nadrobione km ;)
No i dziewczyny na PK7... się pewno bluzgów nasłuchały :)
Pierwszy problem mieliśmy z PK3, tak że w końcu doszliśmy do niego od Pn-Wsch (ale wiem, że nie tylko my mieliśmy tam kłopoty). Idąc na PK5 jakoś źle policzyliśmy czas i zaczęliśmy szukać punktu dużo za wcześnie, na szczęście natrafiliśmy na spory tramwaj idący w kierunku piątki co wyprowadziło nas z błędu. Na szóstkę miałem okazję ten cały tramwaj prowadzić - fajny był moment gdy dotarliśmy do stromego zbocza na Pd od j. Siankowskiego, tramwaj tam lekko zdezorientowany się zatrzymał – było jeszcze ciemno i w otchłani doliny unosiła się delikatna poranna mgła, moja ekipa ruszyła "w ciemno" tym stromym zboczem. Na dole odwróciłem się i zobaczyłem jak powoli spływa za nami wodospad 50-100 światełek naprawdę mocne wrażenie :). Na siódemkę poszliśmy za bardzo na północ, tak że doszliśmy do Bukowa (j. Bukowskie), ale stamtąd już nie było problemów z trafieniem.
Do bazy przyszliśmy o 8:30 i spędziliśmy tam aż 35 minut. Na PK10 poszliśmy trochę zbyt asekurancko do Tuchlina (by ominąć Słupię - niepotrzebnie) i tam zdryfowaliśmy asfaltem aż do Golica. Na PK11 poszliśmy sprawnie przecinając wzgórze w okolicach repera 219,6. Wokół PK12 też trochę krążyliśmy ale z opresji wybawił nas kolega, który został wcześniej trochę odpocząć ;). PK13 i PK14 poszły bardzo sprawnie. PK15 wzięliśmy od południa co wg nas było lepsze niż przechodzenie między jeziorami. Do Sierakowic doszliśmy trochę zbyt od północy. Harpagan skończył się dla nas o 19:34 :). Tempo było dla mnie mordercze ;)
Pozdrowienia dla moich kompanów: „Cyborga”, „Chłopaczka”, „Dziadka” (tak ich w skrajnym zmęczeniu ochrzciłem ;) ) oraz Adama i Stefana, do zobaczenia na H30 :D
Do bazy przyszliśmy o 8:30 i spędziliśmy tam aż 35 minut. Na PK10 poszliśmy trochę zbyt asekurancko do Tuchlina (by ominąć Słupię - niepotrzebnie) i tam zdryfowaliśmy asfaltem aż do Golica. Na PK11 poszliśmy sprawnie przecinając wzgórze w okolicach repera 219,6. Wokół PK12 też trochę krążyliśmy ale z opresji wybawił nas kolega, który został wcześniej trochę odpocząć ;). PK13 i PK14 poszły bardzo sprawnie. PK15 wzięliśmy od południa co wg nas było lepsze niż przechodzenie między jeziorami. Do Sierakowic doszliśmy trochę zbyt od północy. Harpagan skończył się dla nas o 19:34 :). Tempo było dla mnie mordercze ;)
Pozdrowienia dla moich kompanów: „Cyborga”, „Chłopaczka”, „Dziadka” (tak ich w skrajnym zmęczeniu ochrzciłem ;) ) oraz Adama i Stefana, do zobaczenia na H30 :D
Szejk Snejk napisał(a):
> Pozdrawiam:
> część TEAMu Wszystko za WINO- Daniela i Anię, dzięki za
> toważystwo i sorki za nadrobione km ;)
No ładnie... :D Kontaktowali się w międzyczasie jak dotrzeć do tego 6 pkt, między innymi mówili coś o tym wyciętym lesie.
My poszliśmy z 5pkt na 6 pkt od poludnia, przez Młyn dolny, gdzie szło się w zasadzie jak po sznurku, a jak ktoś zauważył widok pomiędzy jeziorami był niesamowity. Pomimo to naprawde wielu ludzi szlo od północy, tj. przez Sianowo, nadrabiając kilka km.
> Pozdrawiam:
> część TEAMu Wszystko za WINO- Daniela i Anię, dzięki za
> toważystwo i sorki za nadrobione km ;)
No ładnie... :D Kontaktowali się w międzyczasie jak dotrzeć do tego 6 pkt, między innymi mówili coś o tym wyciętym lesie.
My poszliśmy z 5pkt na 6 pkt od poludnia, przez Młyn dolny, gdzie szło się w zasadzie jak po sznurku, a jak ktoś zauważył widok pomiędzy jeziorami był niesamowity. Pomimo to naprawde wielu ludzi szlo od północy, tj. przez Sianowo, nadrabiając kilka km.
pozdrawiam,
Joseph, "Wszystko za WINO"
Joseph, "Wszystko za WINO"
Ci czesci są dziwni. Mają jakieś czeskie adidaski! Te pewnie ich formacje specjalne i o nich nie słyszeliśmy ale tak naprawdę to im zazdroszczę! Nie pamiętam na którym ale jak my mieliśmy czas coś koło 3.00 to oni ta tym PK byli już o 1.44! A co do wcześniejszych wypowiedzi to my zabłądziliśmy na 9 PK. Kurcze szliśmy przez te Janowo a PK nie widać. To miało być Żwirowisko!!?? Po przeszło 2 h znależliśmy. Był mały problem z 6 PK. Pozdrawiam
Ciesze sie ze tym razem nie dalem ciala jak to mialo msce w poprzedniej edycji. Mam nadzieje ze za pol roku aby tradycji stalo sie zadosc znowu zechcecie przygarnac poczciwego boreczka do waszego grona. Bedziesz mial wtedy okazje aby na nowo mnie ochcic bo pseudonim "cyborg" jakos nie bardzo mi lezy |--)
Roeoender napisał(a):
> Na
> PK10 poszliśmy trochę zbyt asekurancko do Tuchlina (by ominąć
> Słupię - niepotrzebnie) i tam zdryfowaliśmy asfaltem aż do
> Golica.
Okazało się że Słupia miałą nie więcej niż 1m szerokości, pomimo to i tak do niej wpadłem :D Muł tak "zassał" mi buty że nie udało mi się jej przeskoczyć.
> Na
> PK10 poszliśmy trochę zbyt asekurancko do Tuchlina (by ominąć
> Słupię - niepotrzebnie) i tam zdryfowaliśmy asfaltem aż do
> Golica.
Okazało się że Słupia miałą nie więcej niż 1m szerokości, pomimo to i tak do niej wpadłem :D Muł tak "zassał" mi buty że nie udało mi się jej przeskoczyć.
pozdrawiam,
Joseph, "Wszystko za WINO"
Joseph, "Wszystko za WINO"
Piszę o pierwszej pętli. W porównaniu z H28, to teraz nie bylo trudnych punktów. Szło się jak "po sznurku". Mieliśmy problemy rzeczywiście między 5 a 6, ale nie z punktem. Szliśmy od Sianowa przez Cieszonko i tam mieliśmy (my i kupa innych ludzi) problem po wejściu z pól do lasu - nic się nie zgadzało i jeszcze dotkliwy brak słupków leśnych zeżarł nam sporo czasu. Nigdy nie zapomnę cudownego słupka ;-) 205/186/185/206. Po nim juz były pięknie "podpisane" kolejne kwadraty. Nawet się nie chciało sprawdzać mapy..."Szóstka" ładnie położona. Fajnie się schodziło na dół i przeprawiało przez rzeczkę...
Nie wiem dlaczego nikt nie pisze o PK 2. Dla mojej ekipy był najgorszy. Ale tradycji stało się zadość. Zawsze mamy kłopoty z dotarciem do PK 2. Jakieś fatum. Mieliśmy problemy z PK 3, ale to błędy nawigacyjne. Na PK 5 przestrzeliliśmy - jedna przecinka za wcześnie, ale nadróbka nieduża. Dalej trudno, ale z problemami dotarliśmy. Dziękuję za współpracę małżeństwu (niestety nie zapamiętałem numerów).