Widok

Trudne punkty :)

Piszcie na jakim miejliście problem :)
Tylko w rozróżnieniu czy TP czy TR.
I jakie zapamiętaliście jako klimatyczne? :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> w pobliżu tego punktu spotkałem kilku rowerzystów, którzy go
> szukali bezskutecznie od pewnego czasu, a moi koledzy stracili

Też trafiliśmy na rowerzystów którzy szukali tego punktu kilometr od niego. Pozdrowienia dla tego który zdecydował się pojechać za nami po tej przecince przez krzaki i przenosił rower przez strumień po zwalonym pniu :-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zawsze trudne wydają się te punkty, których się szukało, łatwe te, które znalazło się od razu. Do 12 dotarłem bez najmniejszych problemów, punkt leżał wszakże na szerokiej przecince przeciwpożarowej, której nie sposób nie zauważyć, ale w pobliżu tego punktu spotkałem kilku rowerzystów, którzy go szukali bezskutecznie od pewnego czasu, a moi koledzy stracili na poszukiwaniu zagubionej dwunastki ok. godziny. Tylko dlatego ich na tymże punkcie dopadłem, choć na półmetku miałem do nich godzinę straty.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Choć akurat w moim przypadku dojście do siódemki wydłużyło się z powodu dziwnie wrysowanej drogi tylko o ok.10 min. Reszta to efekt ogólnego kryzysu, przez który od 6 do 7 wlokłem się, jak za pogrzebem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Teraz przejrzałem czasy na odcinku między PK6 i PK7 i wynika z nich, że naprawdę niewiele osób się nie pogubiło choć trochę.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
co to jakies sprzeczne informacje - ustalcie jedna wersje...btw bory tucholskie to byloby to... :)))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Bory Tucholskie
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
w takim razie juz wiadomo :p
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dla mnie zdecydowanie PK 3 i 7 na TP. W obu przypadkach widziałem wielu błądzących. Część dzienna była zdecydowanie łatwiejsza, przynajmniej do 12 PK (tam dotarłem).
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To oznacza, że zrobiliście dokładnie to samo, co ja. To mnie pocieszyłeś.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Gdynia - nie ma wątypliwości :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeszcze zapomniałem dopisać że nieco kłopotu sprawiło dojście do PK7, bo wyrzuciło nas ok. 1 km na północ od właściwej przecinki, ale odnaleźliśmy się dość łatwo. Kolejna strata 15 minut. Oprócz tego to jeszcze ze 3 razy traciliśmy po około 5 minut.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
właśnie rozrysowałem na mapie naszą drogę którą jestem pewien,że przechodziliśmy + to co pobłądziliśmy (przy założeniu iż nasze błądzenie to jakieś 4km/h, ;-P) ,to pierwsza pętla też ciągnęła się ok 60 km.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Piotrze, zgadzam się z Tobą w pełni. Przez wybór bezpiecznych, ale nie koniecznie najkrótszych wariantów, pierwsza pętla rozrosła mi się do ponad 60 km. Trochę zakręciłem się przy 7PK (gdybym wiedział, że jest na szlaku), zbyt wczesny skręt zaraz za ciekiem wodnym i punkt zaszedłem od tyłu. Na drugiej pętli nie mogłem się pomylić, bo czasu miałem na styk, ale na szczęście jedynie przy 14 miałem lekkie zawirowanie, bo uznałem za leśniczówkę domek, który nią nie był. Na szczęście punkt był tuż obok. Udało się, choć takie emocje i walkę z czasem porównać mogę jedynie z Drzewiną, gdzie z Krzysiem dotarliśmy do mety na 20 minut przed jej zamknięciem w dodatku jako zamykający stawkę Harpaganów.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> Pozdrowienia dla Bartka z kumplami (jak wstałem następnego dnia
> nie mogę sobie przypmieć imion), Pana z kolorową mapą, kolegi w
> dresie, Harpagana z Wa-wy ( spał obok) i wszystkich co się
> przewineli po drodze...

Dzięki za pozdrowienia (Harpagan z Wawy) i pozdrawiam Was oboje.

Jeśli chodzi o mnie, to sądzę że wszystkie punkty na TP jako takie były łatwe do znalezienia, ale najkrótsze drogi już nie. Najwięcej problemów miałem na dojściu do PK2 od zachodu (inaczej niż większośc) gdzie straciliśmy ok. 15-20 minut na skakanie przez strumyk, chodzenie na azymut, znalezienie słupka i brodzenie w błocie na stoku obok jeziora które zalało drogę.

Trudne też było optymalne wyjście z PK5, które wyszło bezbłędnie dzięki czemu dogoniliśmy Czechów i inne grupki oraz sporo szczęścia ze znalezieniem ładnej przecinki prowadzącej do PK6. Problem też był z dobry wyjściem z PK6.

Druga pętla bardzo łatwa.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
tak czy siak pkt3.jart napisał(a):
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jesli chodzi o TR to obok drogi na ktorej byla 18tka szla rownolegla prawie taka sama...troche na niej stracilismy czasu zanim cos zaskoczylo ze to nie to (a nie bylo jej na mapie ;)) - chyba zmeczenie.... a w lasku na 15ce jacys drwale malo nas nie przygnietli zcietym 20-metrowym drzewem...dobrze ze chociaz krzykneli ze leci prosto na droge ;))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Najbarzdziej masakryczny był pk 6, dotarcie do niego po jakiś przecinkach, z pochowanymi kamieniami z numerami tychże...;) W pewnym momencie płączyliśmy sie z jeszcze jedną ekipą i w 5-cio osobowym tramwaju poszliśmy w miarę możliwości na zachód. To nas wprowadziło w prawdziwą dżunglę, zostawiliśmy ślady w miejscach nie tkniętych jeszcze stopa ludzką;-) Nawet nie spodziewałem się,żę taka bujna i zróżnicowana roślinnośc występuje w tym kraju. Jak już wyszłiśmy na bardziej cywilizowane odcinki, w których, rzadko bo rzadko, ale znajdowałiśmy te przeklęte kamienie na przecinkach do pk doszliśmy dzięki jakimś harpagonowiczą co tam już byli. I wtedy zaczął nas gonić czas...

Na pk 7 chcieliśmy podejść troche czarnym szlakiem i jakąś dróżką do Szopy. Z czarnego szlaku znaleźliśmy tylko jedno oznaczenie i 100m dalej skrzyżownie 5 dróg. Poszliśmy nie tam gdzie trzeba.... pytaliśmy autochtonów o drogę, poduczyłiśmy sie kaszubskiego:) W Bąckiej Hucie (którą to przez cały czas próbowaliśmy ominąć) dotarliśmy 1 godz przed zamknięciem pk7. Idąc zaspokojaliśmy dziki głód kupionym jedzonkiem (ktoś napisał na forum aby nie brać za dużo jedzenia,bo się nie jest głodnym- na mnie to działa proporcjonalnie odwrotnie, niż tego kogoś;-))
i wtedy dołączyliśmy się do pana z kolorową mapą i kolegą w dresie. pan z kolorową mapa pełnił funkcje sternika i kapitana. Ja i kolega w dresie jako rekonesans terenu, a nico z tyłu dzielnie szła moja kobieta, która będąc już na pk 6 była na skraju wyczerpania. Pokłony przed nią za ten hart ducha ,dzieki któremu doszła do pk8 ;)) no, ale dotarliśmy jakoś do pk 7 ,25min przed zamknięciem. uff... dla mnie to tempo to było mistrzostwo świata

Najbardziej klimatyczna był kawałek przed pk9 i do połowy pk10. Piękna pogoda .....pełny brzuch....nowe skarpetki...ładny widok....ostatnie przebłyski abstrakcyjnego myślenia, później zaczęło sie odrętwienie umysłu;-). Szliśmy troche okręnie, aby przejść mostkiem Słupie, która okazała sie 1m. szerokości rzeczką. Jak dla mnie nawet gdyby miała 40cm i tak bym nie przeskoczył, most to dobra alternatywa;)

Zauważyliście mnogość krzyży na drogach? Sam musialem mijać ich przynajmniej z 20....

Pozdrowienia dla Bartka z kumplami (jak wstałem następnego dnia nie mogę sobie przypmieć imion), Pana z kolorową mapą, kolegi w dresie, Harpagana z Wa-wy ( spał obok) i wszystkich co się przewineli po drodze...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
:)) napisał(a):

> to kiedy będzie to powiedzą dopierrooo tuz przed ;]

pamiętajcie, że to bedzie jubileuszowy Harpagan, więc na pewno miasto bedzie odpowiednio duże (większe miasto=większe pieniądze).
;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
to kiedy będzie to powiedzą dopierrooo tuz przed ;]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Szejk Snejk napisał(a):

> Myśmy sie spotkali właśnie w Młynie Dolnym, widok na jeziora
> niesamowity :) niesamowite tez były tam wzniesienia :)
> W sprawie tych dodatkowych kilometrów to miałem na mysłi
> okolice Szopy i Backiej Huty... Można sie tam było troche
> zaręcić :)

Teraz siedząc wygodnie w domu widze żę przed 7 pk kawałęk nadrobiliśmy, można było krócej pójść. nie szliśmy przez Bącką Hute, poszliśmy na południe do Boru, a dalej przez Łączki do Szopy (na "czuja"). Pomiędzy Borem a Łączkami też widoki były niesamowite, trafiliśmy przed Łączkami 3 osobową ekipe któa postanowiła że chce pozostać pastuchami i wypasać w tej okolicy krowy :D
Ja zdobyłem niedaleko ziemniaka, któego własnoręcznie podniosłem z pola (te azymuty przez pola :D), niestety w bazie nie udało mi się go przemienić na frytki :D

pozdrawiam,
Joseph, "Wszystko za WINO"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0