Widok
No cóż.. kiedyś trzeba było odchylić majty, żeby zobaczyć kawałek pośladka - teraz trzeba rozchylić posladki, żeby znaleźć majtki :)
Sam jestem sporo po 40-tce - ale te Halewiczowe koronki zupełnie mi się nie podobają. Nie, żebym miał coś przeciwko koronkom - ale akurat te wygladają jak w pornosach z lat 30-tych :)
Te Twoje sa już dużo bardziej ok. Nie rozumiem tylko, po grzyba tam sznurowadła skoro łatwiej i szybciej odgryźć sznurek nośny ? :)
Sam jestem sporo po 40-tce - ale te Halewiczowe koronki zupełnie mi się nie podobają. Nie, żebym miał coś przeciwko koronkom - ale akurat te wygladają jak w pornosach z lat 30-tych :)
Te Twoje sa już dużo bardziej ok. Nie rozumiem tylko, po grzyba tam sznurowadła skoro łatwiej i szybciej odgryźć sznurek nośny ? :)
Większosć kobiet ma problemy z lateralizacją.
A już cofanie z użyciem lusterka to dramat :)
I nie dotyczy to wyłącznie blondynek i nie ma związku z inteligencją.
Tak po prostu działa mózg kobiety, w którym prawa półkula jest znacznie bardziej aktywna niż u faceta
I co więcej (tu ukłon w stronę jednego z uczestników wątku) aktywność tej półkuli zmienia się cyklicznie, wraz ze zmianami hormonalnymi w organizmie. Ma to wpływ nie tylko na lateralizację ale i np. na sposób wysławiania się i konstrukcje zdań.
Dlatego też faceci, u których prawa półkula żyje sobie życiem szczątkowym, mówią (generalnie) dużo zwięźlej i prościej.
Dla odmiany - faceci, jak to zauważył Cross, nie znają miliona subtelności odcieni danego koloru - ani tym bardziej ich nazw.
Na odcieniach znają sie fachowcy - ale oni podając kolor nazwą go RALxxxx :)
Ostatnio w markecie zwróciłem uwagę na opis produktów.
Farby mają idiotyczne nazwy (typu gołebi puch)
Natomiast fugi, które zazwyczaj nie są kupowane przez kobiety - nazywają się po prostu: jasnoszara albo ciemnobrązowa.
Dla kobiet jest wzornik z numerem fugi. Chłop kupi ciemnobrązową i nie będzie szukał gorzkiej czekolady :)
A już cofanie z użyciem lusterka to dramat :)
I nie dotyczy to wyłącznie blondynek i nie ma związku z inteligencją.
Tak po prostu działa mózg kobiety, w którym prawa półkula jest znacznie bardziej aktywna niż u faceta
I co więcej (tu ukłon w stronę jednego z uczestników wątku) aktywność tej półkuli zmienia się cyklicznie, wraz ze zmianami hormonalnymi w organizmie. Ma to wpływ nie tylko na lateralizację ale i np. na sposób wysławiania się i konstrukcje zdań.
Dlatego też faceci, u których prawa półkula żyje sobie życiem szczątkowym, mówią (generalnie) dużo zwięźlej i prościej.
Dla odmiany - faceci, jak to zauważył Cross, nie znają miliona subtelności odcieni danego koloru - ani tym bardziej ich nazw.
Na odcieniach znają sie fachowcy - ale oni podając kolor nazwą go RALxxxx :)
Ostatnio w markecie zwróciłem uwagę na opis produktów.
Farby mają idiotyczne nazwy (typu gołebi puch)
Natomiast fugi, które zazwyczaj nie są kupowane przez kobiety - nazywają się po prostu: jasnoszara albo ciemnobrązowa.
Dla kobiet jest wzornik z numerem fugi. Chłop kupi ciemnobrązową i nie będzie szukał gorzkiej czekolady :)
"Większosć kobiet ma problemy z lateralizacją.
A już cofanie z użyciem lusterka to dramat :)"
To dlatego że lusterko służy do czego innego i dla większości kobiet nie ma żadnego związku nie tylko z cofaniem ale i z prowadzeniem samochodu.
;))))
A już cofanie z użyciem lusterka to dramat :)"
To dlatego że lusterko służy do czego innego i dla większości kobiet nie ma żadnego związku nie tylko z cofaniem ale i z prowadzeniem samochodu.
;))))
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
Jestem więcej niż pewna, że nie chcesz wiedzieć.
Natomiast jeśli chodzi o lusterka... Jakieś dwa tygodnie temu pojawiło się w moim domu lustro. Poprzednie stłukłam rok temu, więc do ogólnej oceny tego jak wyglądam służyło mi głównie... to w windzie :)
A że do rosłych nie należę, to w tylnej szybie samochodu w zasadzie NIEWIELE widzę. Żeby nie napisać NIC. Pozostają lusterka. Dramatu podobno nie ma. Mimo, że samochód naprawdę duży, to jeszcze go nie porysowałam.
Reszta niech pozostanie milczeniem :)
Natomiast jeśli chodzi o lusterka... Jakieś dwa tygodnie temu pojawiło się w moim domu lustro. Poprzednie stłukłam rok temu, więc do ogólnej oceny tego jak wyglądam służyło mi głównie... to w windzie :)
A że do rosłych nie należę, to w tylnej szybie samochodu w zasadzie NIEWIELE widzę. Żeby nie napisać NIC. Pozostają lusterka. Dramatu podobno nie ma. Mimo, że samochód naprawdę duży, to jeszcze go nie porysowałam.
Reszta niech pozostanie milczeniem :)
a po czym wnosisz?
Bo według statystyki szybkie samochody w Polsce nierozerwalnie połączone są z inwalidkami sparaliżowanymi bez kończyn.
A autentycznie najładniejszą kobietę na świecie wg jury miss universe widziałem w mini a trudno to uznać za szybkie auta :-) no chyba że Jasia Fasolę uznamy za rajdowca.
Ot i pomysł na nowty wątek dla Ciebie o Mini jeszcze nie pisałeś?
Bo według statystyki szybkie samochody w Polsce nierozerwalnie połączone są z inwalidkami sparaliżowanymi bez kończyn.
A autentycznie najładniejszą kobietę na świecie wg jury miss universe widziałem w mini a trudno to uznać za szybkie auta :-) no chyba że Jasia Fasolę uznamy za rajdowca.
Ot i pomysł na nowty wątek dla Ciebie o Mini jeszcze nie pisałeś?
Cross... jest gorzej niż podejrzewasz :)
W momencie kiedy napisałam poprzedni post wiedziałam, że ukręciłam na siebie bicz.
Co się tyczy mojej "niezachwianej pewności " w kwestii "szperania w głowie" postaram się w sposób możliwie najbardziej zrozumiały ubrać w proste słowa, pomijając zdrobnienia, zabarwione uczuciowo określenia i zbędne przymiotniki. Daję jedynie krótkotrwałą gwarancję na taki sposób wyrażania moich, obecnie dość futurystycznych myśli. Uprzedzając Twoje ewentualne zastrzeżenia informuję, że w tym przypadku rękojmia nie obowiązuje :)
Czytaj i rozwiewaj wątpliwości.
Otóż... stwierdzenie wystąpienia pewnego rodzaju "przerażenia" nastąpiło po przeczytaniu przemyśleń Sadyla. Po części wiązało się z wcześniejszymi "rozmowami" w innym miejscu. W moich neuronach nastąpiło najwyraźniej zwarcie powodujące wodospad myśli spadających kaskadami... gdzieś. Efektem było napisane pod wpływem impulsu zdanie. Wyciąganie tego bardziej nie jest dobrym pomysłem. Zapewniam.
Do Ciebie trafiają rzeczowe argumenty i jasno sformuowane myśli. Gdybym zaczęł brnąć w to głębiej, wyjaśnienia trąciłyby herezją.
Akceptujesz?
:)))
W momencie kiedy napisałam poprzedni post wiedziałam, że ukręciłam na siebie bicz.
Co się tyczy mojej "niezachwianej pewności " w kwestii "szperania w głowie" postaram się w sposób możliwie najbardziej zrozumiały ubrać w proste słowa, pomijając zdrobnienia, zabarwione uczuciowo określenia i zbędne przymiotniki. Daję jedynie krótkotrwałą gwarancję na taki sposób wyrażania moich, obecnie dość futurystycznych myśli. Uprzedzając Twoje ewentualne zastrzeżenia informuję, że w tym przypadku rękojmia nie obowiązuje :)
Czytaj i rozwiewaj wątpliwości.
Otóż... stwierdzenie wystąpienia pewnego rodzaju "przerażenia" nastąpiło po przeczytaniu przemyśleń Sadyla. Po części wiązało się z wcześniejszymi "rozmowami" w innym miejscu. W moich neuronach nastąpiło najwyraźniej zwarcie powodujące wodospad myśli spadających kaskadami... gdzieś. Efektem było napisane pod wpływem impulsu zdanie. Wyciąganie tego bardziej nie jest dobrym pomysłem. Zapewniam.
Do Ciebie trafiają rzeczowe argumenty i jasno sformuowane myśli. Gdybym zaczęł brnąć w to głębiej, wyjaśnienia trąciłyby herezją.
Akceptujesz?
:)))