Widok

Udawany tata

Cześć!
W sumie nie wiem, gdzie napisać, wybrałem hydepark :)
Piszę, bo chcę się komuś wygadać, może raczej "wypisać", ale nie mam za bardzo komu, a znajomi w pracy to hieny, które w jakiś sposób wykorzystałby negatywnie to, co napiszę.
Otóż mam 35 lat, mam stałą, dobrze płatną pracę (rzadkość po studiach humanistycznych), której nie lubię, ale przynajmniej dobrze płacą, a ja jestem dobry w tym, co robię. Jakieś 15 lat temu, jeszcze na studiach poznałem dziewczynę, taka cicha, ładna, wyróżniająca się swoim niewyróżnianiem się (że tak to określę). Postanowiłem więc działać i stało się, motylki w brzuchu, ciepło na policzkach, w tle gra romantyczna muzyka. W skrócie dogadywaliśmy się ze sobą, a razem spędzany czas sprawiał nam masę przyjemności. Po jakimś czasie, po studiach, zdecydowaliśmy się, że czas na kolejny etap. Jak to w bajce bywa, wspaniałe wesele, tańce, śpiewy, śmieszni wujaszkowie z promilami we krwi, zabawa do białego rana.
Po weselu pojawiła się praca dla mnie, praca dla niej, mieszkaliśmy w moim mieszkaniu, które kupiłem z pomocą rodziców (od 1 klasy liceum, co roku jeździłem w wakacje do pracy w Anglii, mam tam rodzinę, więc wszystkie zarobione pieniądze odkładałem, tak połowę pieniędzy na mieszkanie miałem ja, resztę skredytowali rodzice), było cudownie. Któregoś dnia ona smutna oznajmiła mi: "jestem w ciąży". Moja pierwsza reakcja była negatywna, nigdy nie chciałem być ojcem, ona nie chciała być matką, zabezpieczaliśmy się, ale coś poszło nie tak... Cóż, trzeba stawić czoła konsekwencją swoich czynów, w końcu jesteśmy dorośli, musimy być odpowiedzialni... Od tamtego momentu coś się w niej zmieniło, nie widziałem już tego błysku w jej oku, kiedy na mnie patrzyła, nie odzywała się do mnie czule, odpychała mnie, kiedy chciałem się przytulić. Kiedy zrobiłem jej niespodziankę - romantyczną kolację ze świecami, ona zaczęła na mnie krzyczeć. "Hormony" taka była odpowiedź jej i odpowiedź lekarza... Cóż, urodzi, przejdzie jej, tak sobie pomyślałem. Przyszło rozwiązanie. To było 20 stycznia 2010 roku, pamiętam to dziś, zadzwonił telefon, ja byłem w pracy, odbieram "Pan P.?", "Tak, słucham?", "Jest u nas pani X, przebywa aktualnie w Y, wody jej odeszły"... Rzucam kierownikowi szybko, że jadę, wsiadam do Saabolotu, wykorzystuję całe 205KM do jazdy po mieście. Docieram na miejsce. Tak! Zostałem ojcem, mam syna! Cała ta niepewność, cała niechęć do tacierzyństwa przeszła w tej jednej chwili, kiedy pierwszy raz trzymałem swojego syna na rękach. Jednak w jej spojrzeniu było coś innego, patrzyła się na mnie znowu inaczej. Ze strachem? Ze wstydem? Wtedy jeszcze tego nie wiedziałem, zignorowałem to, była cała masa innych, ważniejszych bodźców.
Myślałem, że całe to zamieszanie związane z hormonami minie po porodzie, niestety myliłem się. Coraz częściej w moją stronę zaczęły lecieć wyzwiska, podnoszony głos, czasem cisza, a ja nie znałem powodu, dla którego moja ukochana tak się zachowywała. Coraz częściej dochodziło między nami do spięć, przestało mi się podobać to, w jaki sposób mnie traktuje, czasem kiedy próbowałem na ten temat porozmawiać ona zaczynała płakać i uciekała zamknąć się w sypialni, do której ja nie miałem wstępu już od dłuższego czasu.
Żyliśmy tak ze sobą, niby razem, a jednak osobno przez ponad rok. Przyszła kolejna wiosna, wracam do domu, przekraczam próg i cisza... Pusto, nikogo nie ma, na lodówce krótka notatka "Wyjechałam do rodziców, zadzwonię później w sprawie rozwodu". Cóż, nastał i ten czas, rozwód. Nie chciałem niczego utrudniać, sam już nie wiem, ale na widok tej notatki nie poczułem złości, gniewu, czy smutku, poczułem... Ulgę? Chyba tak, bo w sumie uczuć do niej nie byłem pewien przez prawie rok. Ta wiadomość mi to uświadomiła. Jedyne, co mnie tknęło to pustka pozostawiona przez nieobecne dziecko. Cisza, pusty pokoik... Zgodziłem się na mediacje, nie chciałem niczego opóźniać, chciałem mieć wszystko za sobą, mieć wszystko znów poukładane. Zgodziłem się na miejsce pobytu dziecka przy matce, zgodziłem się na duże alimenty, nie chciałem oszczędzać na dziecku, chciałem zawsze być dla niego ojcem. I byłem ojcem, spotykałem się z małym zawsze kiedy mogłem, zawsze kiedy trzeba było. W sumie byłem ojcem przez 8 lat. Do czasu.
Jakieś trzy miesiące temu, pewnego wieczora matka mojego dziecka poprosiła mnie, żebym zabrał syna na pobieranie krwi. Zgodziłem się, zabiorę go na pobranie, później odstawię do szkoły, a po szkole gdzieś go zabiorę. Pojechaliśmy do laboratorium, śmiesznie złożyło się, że na "służbie" była moja c*otka, pobrała krew, a przy okazji zapytałem, czy da się jakiś szybki test na grupę krwi dzieciaka zrobić, bo ja jej nie znałem, nie miałem jego dokumentów z tą informacją. Zbliżały się urodziny małego. Lubi militaria, chciałem mu dać nieśmiertelniki z wybitymi jego danymi osobowymi i grupą krwi. c*otka dała jedną kartę z testami, wykonaliśmy szybko test. Wynik - grupa B. Powtórzmy jeszcze raz. Grupa B. "To niemożliwe, ja mam 0,a X ma przecież A!" "Może mamy wadliwe testy..." "Zobacz na mnie"... Wynik - grupa 0.
Później pamiętam tylko zimno. Nie zdenerwowanie, samo zimno i pytanie szkraba "Tato, dlaczego nic nie mówisz?"... Odwiozłem małego do szkoły i od razu pojechałem do X. "Co tu robisz?" "Musimy pogadać"... Opowiedziałem wszystko. Ona zaczęła płakać.
Nie byłem ojcem i to było już pewne, ona to wiedziała od początku. Chciała mi o tym dawno powiedzieć, ale "nie miała odwagi". Wyszło na to, że moja "szara, niewyróżniająca się myszka" poznała na siłowni pewnego Z. Zaczęli się spotykać, gadu, gadu, aż wylądowali w łóżku. Jeden raz, drugi, sama nie wiedziała ile razy. Pech chciał, że zaciążyła, a kiedy Z się dowiedział... Cóż, wyparował :) Wtedy chciała mi powiedzieć o wszystkim, ale "coś ją zablokowało"...
I tak moi drodzy przez 8 lat byłem ojcem nie swojego dziecka, a gdyby nie to, że Z miał inną grupę krwi, niż ja... Prawdopodobnie nie dowiedziałbym się o tym nigdy... Do X nie czuję nic. Żadnej nienawiści, złości... Wcześniej czułem jakąś dziwną mieszankę sentymentu i sympatii, teraz nic. Dzieciak natomiast... Bardzo się z nim zżyłem, jest wspaniałym, radosnym, mądrym i inteligentnym chłopakiem, mamy również wspólne zainteresowania. Nie mam pojęcia, czy X zdaje sobie w ogóle sprawę z tego, że nie mi wyrządziła największą krzywdę, a swojemu dziecku. Aktualnie wniosłem sprawę o zaprzeczenie ojcostwa. Nie wiem, jak życie potoczy się dalej... Nie chciałbym utracić kontaktu z małym, ale nie wiem jak to będzie wyglądało po zapadnięciu wyroku...
Tak jak o tym wszystkim myślę to cała ta sytuacja, całe 15 lat z X to scenariusz na "Trudne Sprawy", albo inne "Ukryte Prawdy"... Nikomu czegoś takiego nie życzę... Ciekawe, czy parę osób to przeczyta :) Jeżeli tak to chciałbym życzyć miłego dnia, wieczoru, albo weekendu ;) Ja idę grać w czołgi, mam teraz trochę czasu wolnego i więcej pieniędzy dla siebie :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

@dotychczasowy tata
- to nadinterpretacja - dotychczasowy opiekun dziecka ?!

_____
P.S. Wg wierzących nawet całkowita wstrzemięźliwość seksualna nie daje 100% pewności to co dopiero tabletki ;P
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

W twoim przypadku cofnięcie byłoby zbędne.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0

Wazektomia za droga i cofnięcie chyba jeszcze droższe...

Zastrzyki - tzn O ILE kiedyś przyjdzie mi do głowy sypianie z kim popadnie w co wątpię :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3

Wazektomia?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

"to i Tobie takie historie moga sie przydarzyc"
Nie mogą ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3

Dokładnie, Inka ma rację. Pozostaje liczyć na jakieś w miarę taktowne przekazanie tematu dziecku, ominąć się tej rozmowy nie da, skoro dotychczasowy tata wniósł sprawę o zaprzeczenie ojcostwa.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Mnie w tej całej historii żal dziecka.Dorośli sobie jakoś poradzili,co widać na załączonym obrazku,a dziecko?
To jest dopiero dramat.Może pora zastanowić się jak rozwiązać tak trudną sytuację nie kalecząc dziecka.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Autorze postu
jak widzisz
z waznymi sprawami
idzie sie do dobrego kumpla
bo forum to
puszka pandory
a nie zwierzen
trzyman za ciebie kciuki:)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

wyluzuj bezdzietny kolesiu:)

wielu ludzi nei chce dzieci..albo "nie teraz'
a jak wpadna i urodzi sie to cali happy
widzisz koles --to robia hormony
choc bywa ,ze hormony za slabe a inne okolicznosci biora góre

jakos tak nie psatwiliscie sie nad tym --CO PONIZEJ
w poscie napisał,ze dowiedział sie p dzieciaku I TYLKO O WYSOKOSC ALIMENTÓW PYTA
bo go nawet kk nie obchodzi --jak dziecko wyglada,czy podbne ,czy zdrowe itd

borac pod uwage twoje podejscie jurny Aradashu ,opisywane przez ciebie! do kobiet
!
mocno luzackie

to i Tobie takie historie moga sie przydarzyc

i wtedy tez bedziesz urwany z choinki
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1

Nie myślałem, że kiedyś to powiem, ale Lukrecja ma rację... ("widziały gały co brały" - albo i nie widziały, ale to facet też Twoja wina :D )
On głupi - a ona wydoiła frajera... takie życie.

---

No co Ty kolo, z choinki się urwałeś?!

"nigdy nie chciałem być ojcem, ona nie chciała być matką, zabezpieczaliśmy się, ale coś poszło nie tak... "
Po tym zdaniu nie trzeba czytać dalej...

Proszę bardzo kochani parafjanie, cycat z jakiejś pani domu czy innego syfu:
"dla tabletek antykoncepcyjnych dwuskładnikowych - 0,001, co oznacza, że w ciągu roku wśród 100 000 kobiet stosujących tę metodę - jako jedyną - tylko jedna zaszła w ciążę, najczęściej w efekcie nieregularnego brania tabletek. "

JEDNA ze 100 tys. kobiet w ciągu roku
przez to że jest legendarnie głupia, lub ew. zachleje pałę z hajsów za 500+ i zapomni rano 'weź pigułkę'

1 / 100 k
mówiąc ludzkim językiem: tabletki maja 100% skuteczności - koniec kropka.

pierwsza rzecz jaką bym zrobił, to test na ojcostwo...
nie... wróć... pierwsza rzecz jaką bym zrobił to intercyza przed ślubem.... co moje to moje a co Twoje to zabieraj i wyp***alaj :D

mało tego, podobno ~12% facetów wychowuje NIEŚWIADOMIE nie swoje dzieci :)))
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 4

A ja mam czarny krążek z Alicją w Krainie Czarów czytaną przez wspaniałych aktorów ale nie mam gramofonu...buuuuu
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

@ "... Nikomu czegoś takiego nie życzę... "

..eee no w sumie wszystko dobrze się skończyło ?! chyba że planowałeś w plutonie pograć... wtedy trochę lipa...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Dla hucuła nie ma życia jak na połoninie!

Kumpel kiedyś bardzo chciał być mniejszością narodową.
Żadna "pospolita" nacja z gęby mu nie pasowała, to se wymyślił, że Łemkiem jest :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Flim "Historie miłosne" jest o tym. Polecam autorowi wątku. Stuhr to zrobił i bardzo fajnie zagrał kilku różnych bohaterów. Dawno temu, jeszcze zanim kaczystowski reżim wsadził go do lochu i wyrwał mu paznokcie
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

Ich weiss nicht. Tamten to musiał być jakiś hucuł

https://www.youtube.com/watch?v=SEEhbRxL54k
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Obstawiałbym, że The Raven to dawny Hobo.

:))

Ale ja już nie gram w gry hazardowe.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Lukri
zauwazyąłm ten niuansik o "niewyrózniajacej sie " sie z tłumu
ale to nie jest dla mnie jednoznaczny wyznacznik--czym sie kierował

post pisze teraz..po wyjsciu na wierzch prawdy
stad moze takie okreslenie...z refleksja i nutka sarkazmu..?

kazda moze zgłupiec..nie ma na to lekarstwa
cicha,głosna,ładna ,przecietna.......itd
nigdy nie wiesz,co z kogo wyjdzie
nawet z nas samych
---------------------
Raven .prawda nadrzedna ..tyle mamy problemow w tym zyciu,gonimy za ...wie czym
a faktycznie z miłosci bedziemy rozliczac
i to sami siebie
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

jeszcze mniejsze pytanko a do kogo miał być podobny
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

~lukrecja
Chetnie poslucham o zyciu twojej opowiesci.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

> Uwielbiam Facetów!
> Bez Was i Waszej, pokrętnej logiki Świat byłby nudny :)

Tekst o LOGICE napisała bez wątpienia 100% Kobieta
Bez Was świat byłby również niezwykle nudny :D

@Kruk:

Hobo to Forum sprzed lat. Nie znam. Za "młody" jestem
Przewija się w jakichś starych wątkach.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2

Inne tematy z forum Hydepark

Trójmiasto do bani (386 odpowiedzi)

Mieszkałem w Warszawie, Mieszkałem w Krakowie, teraz przyszedł czas na trójmiasto i tylko...

gdzie warto studiowac (8 odpowiedzi)

Osoby szukające uczelni z przyjaznym podejściem powinny zainteresować się Uczelnią...

Vibracje (49 odpowiedzi)

Au revoir, Alain Delon... http://www.youtube.com/watch?v=_ifJapuqYiU

do góry