Jak byłem mniejszy, zawsze myślałem, że jak przyjadę kiedyś do trójmiasta to Sfinks będzie moją opoką.. Nie wiem czemu, teraz, gdy mieszkam tu już któryś rok - Sfinks wydaje mi się jakiś taki penerski.. niby fajnie, ale jednak to nie to czego oczekuję od lokalu. Może po prostu wydoroślałem? Może..
Szukając swojego miejsca w tripcity trafiłem na Buffet.. Kiedy po raz pierwszy zaprowadził mnie tam znajomy - jakoś nie specjalnie mogłem się do niego przekonać. Czułem się jakoś tak właśnie - nie swojo.
Artystą się nie czuję (komentarze niżej), bo w sumie nic nie tworzę.. ale teraz, po czasie - jest mi tam całkiem miło. Mimo niby-wygórowanych cen na barze - szoty biją wszystko na głowę.
Żeby nie było, że jestem alkoholikiem i chodzę się tam tylko najebać.
Buffet przyciąga ciekawymi postaciami. Jeszcze pare miesięcy temu nikt się nie spodziewał Shakletona gdziekolwiek w Trójmieście - a tu 'blood on my hands' mogliśmy usłyszeć w tym 'dziwnym' i 'artystycznym' budynku na terenie stoczni.. było miło. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz zaskoczą nas ciekawymi bookingami.. Nie liczę na znane postacie - ale ciekawe.
Do zobaczenia pewnie wkrótcę...

BTW. Pomyślcie nad sensownym nagłośnieniem. :)