Niedziela, pogoda ładna, mroźna, więc wybrałem się z żoną na spacer do Orłowa na klif. Po spacerku głodni postanowiliśmy odwiedzić restauracje na licencji Jacka (podczas podróży po świecie jak tylko mamy okazję to próbujemy w "Jack'u"). Wystrój klimatyczny, obsługa grzeczna i miła, poza jedną OGROMNĄ wadą: Pani miała tak skąpą, wydekoltowaną bluzeczkę, że przekraczało to granice kultury i dobrego smaku (rozumiem wypad z kumplami na drinka czy wieczór kawalerski- ale będąc na niedzielnym obiedzie z żoną nie życzę sobie stawiania Jej i siebie w tak kłopotliwej sytuacji...)

Menu biedne, ubogie i bez wyrazu (i nawet nie chce porównywać tego z restauracjami z USA bo szkoda czasu, ale porównując do innych polskich knajpek w klimacie USA).
Ceny średnio wysokie ale jeśli dodamy do tego ilość jedzenia jakie dostajemy na talerzu, to wynik uzyskujemy tak marny, że wręcz czuliśmy się oszukani (nie mówiąc już o standardzie porcji jaka powinna być w restauracji w stylu Amerykańskim), cola 0,2 była wisienką na torcie.Żenada.
Jakość i smak potraw, słabiutko -żeberka(miały chyba z 15cm) przesuszone zero soczystości, sos to po prostu śmietana ze szczypiorkiem, coleslaw stary i szary.

SZKODA KASY !