Widok
> jeśli chodzi o gotowanie nie jestem ekspertem
Ze 2-3 dni temu dowiedziałem się (co prawda na razie to ploty i nie miałem kiedy sprawdzić źródeł), że PKP zdecydowały się dorzucić finansowo do budowy węzła komunikacyjnego na Oruni (a przede wszystkim: estakady nad kanałem Raduni) co umożliwi budowę Nowej Małomiejskiej.
To oznacza, że moje podwórko idzie do piachu.
Dom teoretycznie nie. Ale sąsiad mi mówił, że jakiś fachowiec od budownictwa kiedyś robił ekspertyzę. I budynek po prostu technicznie nie wytrzyma wbijania larsenów tuż obok.
Zgadnijcie, jak mnie to motywuje do kontynuacji remontu i zrobienia wreszcie kuchni? :/
Mam nadzieję, że projekty unijne szybko się sypną i miasto nie będzie miało na Nową Małomiejską kasy.
Potrawę inaugurującą moją przyszła kuchnię, czyli królika na winie, ma obiecane i zaklepane Ciacho.
Ale potem.. Vi... możemy robić warsztaty do bólu :D
Ze 2-3 dni temu dowiedziałem się (co prawda na razie to ploty i nie miałem kiedy sprawdzić źródeł), że PKP zdecydowały się dorzucić finansowo do budowy węzła komunikacyjnego na Oruni (a przede wszystkim: estakady nad kanałem Raduni) co umożliwi budowę Nowej Małomiejskiej.
To oznacza, że moje podwórko idzie do piachu.
Dom teoretycznie nie. Ale sąsiad mi mówił, że jakiś fachowiec od budownictwa kiedyś robił ekspertyzę. I budynek po prostu technicznie nie wytrzyma wbijania larsenów tuż obok.
Zgadnijcie, jak mnie to motywuje do kontynuacji remontu i zrobienia wreszcie kuchni? :/
Mam nadzieję, że projekty unijne szybko się sypną i miasto nie będzie miało na Nową Małomiejską kasy.
Potrawę inaugurującą moją przyszła kuchnię, czyli królika na winie, ma obiecane i zaklepane Ciacho.
Ale potem.. Vi... możemy robić warsztaty do bólu :D
@Vi:
Będę przeszczęśliwy, kiedy będziesz miała co niszczyć ;)
Poza tym.. mieszkanie jest ubezpieczone :D
BTW: Pamiętacie, jak pisałem, że zabroniłem Mamie robić jakiekolwiek zakupy na Święta?
Oczywiście... nie posłuchała :/
Na oko.. z 7-8 kg mięsa i ze 3 kg karpia i dorsza już poszło do śmietnika.
Mamy ok. 10 kg ciast różnego rodzaju.
Hermetycznie zamkniętych ciastek i cukierków nie licząc.
Jak tu nie oszaleć? ;)
Będę przeszczęśliwy, kiedy będziesz miała co niszczyć ;)
Poza tym.. mieszkanie jest ubezpieczone :D
BTW: Pamiętacie, jak pisałem, że zabroniłem Mamie robić jakiekolwiek zakupy na Święta?
Oczywiście... nie posłuchała :/
Na oko.. z 7-8 kg mięsa i ze 3 kg karpia i dorsza już poszło do śmietnika.
Mamy ok. 10 kg ciast różnego rodzaju.
Hermetycznie zamkniętych ciastek i cukierków nie licząc.
Jak tu nie oszaleć? ;)
Jest taki dzień szczególny...wszystkiego dobrego mili moi :-*
http://youtu.be/tCkBe6ivsF4
http://youtu.be/tCkBe6ivsF4
I bądźmy dalej w nastroju
http://youtu.be/IGEI_aK3jto
http://youtu.be/IGEI_aK3jto
Vi, owszem, są. Ale ja akurat z elfami żyję tak sobie, bo moim skromnym zdaniem to wielce dwulicowe istoty, staram się trzymać od nich na dystans. Być może nie bez znaczenia jest tutaj domieszka krasnoludzkiej krwi w moich żyłach.
Sadylu, owszem, pancerne żaluzje mam, ale póki co też na wskroś otwarte. Póki co.
W związku z tym, że dla mnie Święto jest każdego dnia dzisiaj usmażę śledzi pok pierzynkę warzywną, śledzi do zalewy octowej, śledzi do zjedzenia od razu bo nie dam rady robić tych śledzi i ich nie pojeść, upiekę chleby, dzisiaj zakwaszane grahamy, a na koniec upiekę makowca, a co. I może jeszcze zrobię gar zupy grzybowej.
Sadylu, owszem, pancerne żaluzje mam, ale póki co też na wskroś otwarte. Póki co.
W związku z tym, że dla mnie Święto jest każdego dnia dzisiaj usmażę śledzi pok pierzynkę warzywną, śledzi do zalewy octowej, śledzi do zjedzenia od razu bo nie dam rady robić tych śledzi i ich nie pojeść, upiekę chleby, dzisiaj zakwaszane grahamy, a na koniec upiekę makowca, a co. I może jeszcze zrobię gar zupy grzybowej.
Magia Świąt?
Zastanawiałem się, czy założyć osobny wątek do śmiecenia, ale myślę, że Inka² niczego istotnego mi nie urwie, jeśli naśmiecę u Niej ;>
Zdaję sobie sprawę, że w momencie, kiedy piszę te słowa, znakomita większość Forumowiczów albo się właśnie obżera albo już swego obżarstwa żałuje :D
Ja mam sporą obsuwę czasową. Co ma się pichcić, to się pichci. Czekam na rybki, żeby były zdatne do dalszej obróbki.
Czyli... jest chwilka czasu.
W tym czasie coś Wam opowiem..
Musiałem dzisiaj podjechać zbiorkomem do jakiegoś marketu.
Kiedy wracałem, dobiegły mnie strzępy rozmowy dwóch osób siedzących za mną. Nie chciałem się odwracać i sprawdzać, kto to jest.
I tak bardzo często słyszę, że za bardzo się gapię na ludzi :D
Chłopak 27 lat i kobieta (n oko) nieco starsza ode mnie.
Rozmowa była na niesamowitym poziomie. Na początku myślałem, że te osoby znają się doskonale. Dopiero później do mnie dotarło, że to zupełnie obce sobie osoby, które przypadkiem usiadły obok siebie.
Chłopaka nawet nie widziałem. Szybko wysiadł. Kiedy wysiadał, byłem zajęty, bo miałem akurat tel :/
Kiedy wysiadł, dosiadłem się do babki i zagadałem.
Stąd wiem, ile chłopak miał lat ;)
Wysiadła może z 3-4 min później. Ale zdążyliśmy się zaprzyjaźnić :D
Raptem wczoraj rozmawiałem o tym z jedną z Forumek.
Bo dokładnie to samo spotkało mnie wczoraj.
PKP IC typu "tramwaj" czyli "open space".
Zupełnie przypadkowa grupa osób. Od (na oko) kilkunastoletniej dziewczyny do faceta (na oko) dobrze po 70-ce.
Pomiędzy Gdańskiem a Tczewem już byliśmy "znajomymi". Gadka na milion możliwych tematów, przeważnie z dużym żartem.
Co więcej.. osoby dosiadające się w Tczewie momentalnie złapały klimat i się w niego wkleiły.
Wiele lat nie miałem okazji podróżować koleją.
Za komuny zdarzało mi się uchlać z przypadkowym pasażerem albo zaprzyjaźnić (nawet bardzo) z jakąś pasażerką. ALe to były sytuacje sporadyczne.
Generalnie.... ludzie byli zamknięci. Albo gapili się w krajobrazy za oknem, albo spali. Jeśli rozmawiali.. to przeważnie rozmowy były zdawkowe. O de.. Maryni.
O tym własnie rozmawiałem w wczoraj ze znajomą.
Jak bardzo i jak szybko społeczeństwo się "otwiera" na kontakty interpersonalne.
Kochajmy się.
Szkoda diabelnie krótkiego naszego życia na piardy ;)
Zdaję sobie sprawę, że w momencie, kiedy piszę te słowa, znakomita większość Forumowiczów albo się właśnie obżera albo już swego obżarstwa żałuje :D
Ja mam sporą obsuwę czasową. Co ma się pichcić, to się pichci. Czekam na rybki, żeby były zdatne do dalszej obróbki.
Czyli... jest chwilka czasu.
W tym czasie coś Wam opowiem..
Musiałem dzisiaj podjechać zbiorkomem do jakiegoś marketu.
Kiedy wracałem, dobiegły mnie strzępy rozmowy dwóch osób siedzących za mną. Nie chciałem się odwracać i sprawdzać, kto to jest.
I tak bardzo często słyszę, że za bardzo się gapię na ludzi :D
Chłopak 27 lat i kobieta (n oko) nieco starsza ode mnie.
Rozmowa była na niesamowitym poziomie. Na początku myślałem, że te osoby znają się doskonale. Dopiero później do mnie dotarło, że to zupełnie obce sobie osoby, które przypadkiem usiadły obok siebie.
Chłopaka nawet nie widziałem. Szybko wysiadł. Kiedy wysiadał, byłem zajęty, bo miałem akurat tel :/
Kiedy wysiadł, dosiadłem się do babki i zagadałem.
Stąd wiem, ile chłopak miał lat ;)
Wysiadła może z 3-4 min później. Ale zdążyliśmy się zaprzyjaźnić :D
Raptem wczoraj rozmawiałem o tym z jedną z Forumek.
Bo dokładnie to samo spotkało mnie wczoraj.
PKP IC typu "tramwaj" czyli "open space".
Zupełnie przypadkowa grupa osób. Od (na oko) kilkunastoletniej dziewczyny do faceta (na oko) dobrze po 70-ce.
Pomiędzy Gdańskiem a Tczewem już byliśmy "znajomymi". Gadka na milion możliwych tematów, przeważnie z dużym żartem.
Co więcej.. osoby dosiadające się w Tczewie momentalnie złapały klimat i się w niego wkleiły.
Wiele lat nie miałem okazji podróżować koleją.
Za komuny zdarzało mi się uchlać z przypadkowym pasażerem albo zaprzyjaźnić (nawet bardzo) z jakąś pasażerką. ALe to były sytuacje sporadyczne.
Generalnie.... ludzie byli zamknięci. Albo gapili się w krajobrazy za oknem, albo spali. Jeśli rozmawiali.. to przeważnie rozmowy były zdawkowe. O de.. Maryni.
O tym własnie rozmawiałem w wczoraj ze znajomą.
Jak bardzo i jak szybko społeczeństwo się "otwiera" na kontakty interpersonalne.
Kochajmy się.
Szkoda diabelnie krótkiego naszego życia na piardy ;)