Re: Wiara
Dla mnie wiara to jedno. A przynależność do grupy wyznaniowej i uczestniczenie w ich obrzędach - to inna bajka.
Nigdy nie dałam sobie wmówić w co mam wierzyć i jakie formułki klepać. Zawsze...
rozwiń
Dla mnie wiara to jedno. A przynależność do grupy wyznaniowej i uczestniczenie w ich obrzędach - to inna bajka.
Nigdy nie dałam sobie wmówić w co mam wierzyć i jakie formułki klepać. Zawsze byłam zbuntowana gdy ktoś chciał mi coś narzucać - w tym kler i religia. Dlatego nie należę do żadnego kościoła. Kleru nie uznaję. Żyje wg własnego dekalogu - dla mnie to proste skoro jestem uczciwą, myślącą osobą, potrafiącą odróżnić dobro od zła.
Wiem, że istnieje "Dobro" i "Zło" - obojętnie jak się je nazwie(Bóg, Szatan, Anioł, Diabeł itd.).
Nie potrzebuję "spotkań grupowych" lub pośredników.
W związku z powyższym, wracając do pytań założycielki wątku - nie chodzę do kościoła czy innej świątyni, nie modlę się.
Byłam wychowywana w rodzinie niby wierzącej ale nie chodzącej do kościoła. Wiarę w Boga(tego książkowego) zatraciłam jako 6-latka, gdy tenże Bóg jednak nie wysłuchał modlitwy niewinnego dziecka(ponoć tak powinien robić) i pozwolił mojemu Tacie umrzeć w drugim pokoju, bo pijany lekarz do człowieka z zawałem jechał z Zaspy na Przymorze 40 minut. I przyszedł łaskawie że stetoskopem. Szacunek do kleru straciłam czytając, słuchając co się u nich wyprawia, mając 2 przykłady na wyciągnięcie ręki - jak to księża "przyjaźnią się" z samotnymi matkami.
Sakramenty przyjęłam dla świętego spokoju, bo mojej Mamie zależało i żebym nie odstawała od reszty klasy (wtedy jeszcze podstawówka miała 8 klas).
W ogólniaku już sama decydowałam czy chcę chodzić na religię.
Wielkanoc i Święta Bożego Narodzenia traktuję jako tradycję(czas spotkań z rodziną i przyjaciółmi, tak bardziej odświętnie, a nie zwyczajnie), a nie wyrażenia religijne.
zobacz wątek