Widok
Wrażenia z H33
Piszcie jak Wam się szło/biegło/jechało.
Jak trasa? Co dobrze, co źle itp.
Ja np. nauczyłam się, żeby polegać tylko i wyłącznie na sobie i własnych zmysłach, bo okazało się, że mam całkiem niezłą orientację a przez sugerowanie się innymi straciłam kupę cennego czasu no i zasadniczo przeszłam 30km więcej niż należało... obciach... ;) No i zabrakło czasu żeby pętlę skończyć (jakiś 10minut, ale zabrakło) ;) Ale zasadniczo 75km (z gubieniem się) w 15godzin to nieźle jak na pierwszy raz :)
Strasznie podobało mi się rozdanie certyfikatów - kiedyś film o tym nakręcę, wyglądało to jak zlot weteranów IIwojny... wszyscy kuśtykali w dziwnych pozycjach.
Najbardziej cieszę się, że wiem już co zrobić, żeby jesienią przejść, a przynajmniej osiągnąć znaaaacznie lepszy wynik ;)
Pozdrawiam i gratuluję wszystkim, którzy przeszli i którzy mieli odwagę wziąć udział ;)
Jak trasa? Co dobrze, co źle itp.
Ja np. nauczyłam się, żeby polegać tylko i wyłącznie na sobie i własnych zmysłach, bo okazało się, że mam całkiem niezłą orientację a przez sugerowanie się innymi straciłam kupę cennego czasu no i zasadniczo przeszłam 30km więcej niż należało... obciach... ;) No i zabrakło czasu żeby pętlę skończyć (jakiś 10minut, ale zabrakło) ;) Ale zasadniczo 75km (z gubieniem się) w 15godzin to nieźle jak na pierwszy raz :)
Strasznie podobało mi się rozdanie certyfikatów - kiedyś film o tym nakręcę, wyglądało to jak zlot weteranów IIwojny... wszyscy kuśtykali w dziwnych pozycjach.
Najbardziej cieszę się, że wiem już co zrobić, żeby jesienią przejść, a przynajmniej osiągnąć znaaaacznie lepszy wynik ;)
Pozdrawiam i gratuluję wszystkim, którzy przeszli i którzy mieli odwagę wziąć udział ;)
Ten harpagan był moim pierwszym harpaganem. Zakończyłem go na 67 km. w czasie 17 h 04 min ;D
Do 1 pk dobrze nawet: :)
Godzina 21:40 przeprawa przez płytka rzekę Kłodawę. Przebijamy sie przez drzewo. Źle złapałem równowagę stoję ale mapa już płynie rzeka. Bezwarunkowo rzuciłem sie do wody mapa i karta startowa uratowana tylko ja przemoczony od pasa w dół. Następnie rady innych Harpaganowiczów abym poszedł sie przebrać na bazę bo będzie mróz i zimno. Decyzja długo zapada cofnąć sie czy czy nie. Jednak idę dalej.
Godzina 23 zaczyna szwankować latarka. Jednak jakoś sie udaje isc dalej :)
Na pk 4 do pk 5 nakladamy ponad 6 - 7 km przez bladzenie ...
7 punkt tez z bledami ; zmarnowani trafiamy na metete ~~ 10 z rana
Wyruszam na 2 ga pentle ale koncze na pk 11 noga lewa nie wytrzymala. Odparzone stopy daly swoje ...
Super pogoda ! NieHarpaganowa :) Organizatorzy spisali sie ... juz czekam na kolejne edycje ! :)
To był mój... dwunasty Harpagan, dziewiąty ukończony, oczywiście zawsze na TP. Trasa na tle dotychczasowych nie należała do zbyt trudnych, chociaż indywidualne odczucia niektórych uczestników mogą być odmienne, bo było kilka bardzo zdradliwych miejsc, gdzie można się było nieźle pogubić, zaplątać lub zamoczyć; wystarczyła chwila nieuwagi, albo niezbyt rozważnie wybrany wariant. Chyba jeszcze na żadnej z edycji nie zrobiłem tylu odcinków przełajowych, co tym razem. Więc były zaorane pola, krzaczory, mokradła, a nawet budowa prowizorycznego "mostku". I ten straszny zimny wiatr. Tempo marszu przez te "skróty" nie wyszło rewelacyjne, przeszedłem tylko 110 km w czasie aż 22:12 (ale to i tak mój harpaganowy rekord). Moim zdaniem trasa była na piątkę zarówno pod względem trudności i atrakcyjności, jak i dotrzymania regulaminowych parametrów (umiejętne korzystanie ze skrótów i bezbłędna nawigacja dawały szansę zmieszczenia się w dystansie 100 km). Nie wiem co by powiedzieli okoliczni rolnicy, gdyby to przeczytali, ale nie zamierzam ich pytać o ocenę harpaganowej trasy. Gratuluję wszystkim, którzy podjęli walkę z przeciwnościami, pozdrawiam wszystkich spotkanych na trasie i w bazie, dziękuję organizatorom i wszystkim funkcyjnym za fantastyczną zabawę i zapraszam w maju na KIERAT w Beskid Wyspowy (http://kierat.webpark.pl). Do zobaczenia.
To był mój drugi Harpagan - TR. Wynik lepszy niż jesienią , ale po
zaliczeniu PK 15 doznałem urazu - jak się okazało obojczyk złamany.
Szukanie kładki długo będę pamietał - straciłem na nią ponad 1 godz.
Kontuzja obojczyka na własne życzenie - na prostej powrotnej z PK 15 jadąc zamykałem plecak, no i bum. O dzisiaj będę trzymał się dwiema rękami. Ktoś kiedyś dał mi radę jadąc rowerem trzymaj się kirownicy - oburącz. Miał rację.
Do następnego HARPA.
zaliczeniu PK 15 doznałem urazu - jak się okazało obojczyk złamany.
Szukanie kładki długo będę pamietał - straciłem na nią ponad 1 godz.
Kontuzja obojczyka na własne życzenie - na prostej powrotnej z PK 15 jadąc zamykałem plecak, no i bum. O dzisiaj będę trzymał się dwiema rękami. Ktoś kiedyś dał mi radę jadąc rowerem trzymaj się kirownicy - oburącz. Miał rację.
Do następnego HARPA.
Zbigniew
Ciekaw jestem ile osób przeszło rzeczkę wpław nie mogąc znaleźć tej kładki. Osobiście widziałem jednego. A kładka była, tylko nie w tym miejscu, co na mapie. W rezultacie Ci, co kładkę odnaleźli (czyli ja :) ) i próbowali wedle niej się zorientować, nie mogli znaleźć punktu.
A chętnych do poczytania o moich wrażeniach z tego Hrapagana zapraszam na: http://www.sakwiarz.pl/
A chętnych do poczytania o moich wrażeniach z tego Hrapagana zapraszam na: http://www.sakwiarz.pl/
W miejscu, w ktorym sie znalazlem (pewnie z 500-1000 m od kładki) najszybszym sposobem byl desant przez rzekę. Zreszta nawet nie mialem pewnosci czy kładka istnieje w realu. To, że odcinek PK9-PK15 (ok.10km) był trudny nawet dla tych co kładke odnaleźli potwierdzają czasy jego pokonania miedzy 48 a 70 minut (zmiescilem sie w sredniej - mnie zajelo to 56 minut). K.
Romal napisał(a):
> Ciekaw jestem ile osób przeszło rzeczkę wpław nie mogąc znaleźć
> tej kładki. Osobiście widziałem jednego. A kładka była, tylko
> nie w tym miejscu, co na mapie.
hmm, widzę że w wariancie 'od północy' kładka była nie lada wyzwaniem - a od południa wyjeżdżało się na nią jak po maśle... (a nawet do wyboru były dwie :-))) - druga to 'ręcznie' ułożone, nie budzące zaufania ;) gałęzie w miejscu, jak mniemam, dawnego przebiegu zielonego szlaku, bliżej PK15 niż prawdziwa kładka
> Ciekaw jestem ile osób przeszło rzeczkę wpław nie mogąc znaleźć
> tej kładki. Osobiście widziałem jednego. A kładka była, tylko
> nie w tym miejscu, co na mapie.
hmm, widzę że w wariancie 'od północy' kładka była nie lada wyzwaniem - a od południa wyjeżdżało się na nią jak po maśle... (a nawet do wyboru były dwie :-))) - druga to 'ręcznie' ułożone, nie budzące zaufania ;) gałęzie w miejscu, jak mniemam, dawnego przebiegu zielonego szlaku, bliżej PK15 niż prawdziwa kładka
a mi sie udało przejść! - pierwszy raz startowałam!
jestem na pozycji 43 trasa piesza - czyli 100km/21godz 45 minut.
wiec chyba jest dobrze - trallallalalaaa
ale wcale nie było łatwo... to chyba najwiekszy sprawdzian siebie, sprawdzian wytrzymałosci i psychiki.
kto wie...moze na jesiennym tez się pojawię?
pozdrawiam Was wszytkich serdecznie i dziekuję za miłą zabawę!!
jestem na pozycji 43 trasa piesza - czyli 100km/21godz 45 minut.
wiec chyba jest dobrze - trallallalalaaa
ale wcale nie było łatwo... to chyba najwiekszy sprawdzian siebie, sprawdzian wytrzymałosci i psychiki.
kto wie...moze na jesiennym tez się pojawię?
pozdrawiam Was wszytkich serdecznie i dziekuję za miłą zabawę!!