Widok

Wspólne treningi na szosie

15.03.09 zaczynamy nowy sezon kontynuując zapoczątkowane przez Daniela jesienią poranne, niedzielne jazdy na rowerach szosowych ( stary wątek: http://forum.trojmiasto.pl/Wspolny-trening-t17159,1,9.html ). Jesteśmy amatorami o lekkim zacięciu sportowym jeżdżącymi z przeciętnymi prędkościami około 30 km/h na trasach 80 –150 km.
Proponowana przeze mnie trasa na niedzielę to: http://www.bikely.com/maps/bike-path/259605
Spotkanie 8.25 na pętli autobusowej przy SKM Kamienny Potok, 9.00 na skrzyżowaniu Chwarzeńskiej i Wiczlińskiej w Wiczlinie, 9.10 na końcu Wiczlińskiej (dla kolegów z Chyloni).
W przypadku deszczu, śniegu, gradobicia, oblodzenia itp. trening będzie odwołany.
Serdecznie zapraszam!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A w ktora strone jedziecie? Na Kartuzy czy na Szemud?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zdaje mi się, że ostatnio bardzo podobnie pojechałem :)
--
Płeć: yyy... cyklista
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Razem z Danielem ustaliliśmy na niedzielę coś lżejszego (możliwy powrót przez Warzno i Kielno, a dla chłopaków z Gdańska przez Miszewo):
http://www.gpsies.com/map.do?fileId=txjcddbfyvsndhmm
Zapraszamy wszystkich do wspólnego treningu!
Start 8.30 rondo w Chwaszczynie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Pompuję dętkę na maxa i przykładam do ucha." Dla mnie byłoby to niewykonalne, gdyby np. wiał wiatr.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Szansa jest zawsze. Tak samo jak to, że trafisz '6' w lotka. Mała ale zawsze. Zerowa to może być tylko wtedy, kiedy nie grasz (nie jeździsz) :)
Jak szukam? - banalny sposób. Pompuję dętkę na maxa i przykładam do ucha. Wody użyłem może raz i to w domu, a okazało się, że wentyl puszczał powietrze ;]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Je jezdze ostatnio na oponach Vittoria Zafiro i bardzo sobie je chwale od 2 lat nie zlapalem zadnego kapcia. Oby tak dalej tego sobie zycze.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeżeli złapałem gumę na szosie raz w ostatnich 25.000km, to jaka jest szansa na podwójne złapanie gumy, na jednym, nawet na najdłuższym dla mnie 170 km treningu?

Mniej więcej taka jak awaria dwóch silników w samolocie, czyli praktycznie zerowa. Naprawdę chyba szybciej trafisz szóstkę w lotto. Poza tym jak szukasz dziury, bo ja nawet przy niemałych uszkodzeniach, nie potrafiłem ich znaleźć bez użycia wody.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
opony Vittoria są spoko, chociaż pozostaję wierny Continentalom GP4000S. Ale opaski na obręcz Vittori to syffffffffffffff straszliwy :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hahahaaaa....
Jeszcze raz - na chłopski rozum - możesz zmienić dętkę na zapasową ale nie masz ŻADNEJ PEWNOŚCI, że na dalszej trasie nie złapiesz ponownie gumy. I co wtedy? Telefon po 'wóz techniczny'? Powodzenia z takim myśleniem.
Jaki klej? Napisałem specjalnie o samoprzylepnych, żeby się nie paprać, żeby czasu nie tracić. Wiesz gdzie jest dziura? Wyjmujesz ten kawałek dętki, naklejka, chowasz, pompujesz i jazda - max 5 minut ...
Poza tym, jakby ktoś nie zauważył, to oprócz tego, że robi się OT, to piszecie o MTB w temacie o ustawkach SZOSOWYCH. Więc gdzie tu mowa o błocie ;]
I to, że ktoś ma farta i jeszcze nie złapał gumy, nie znaczy, że go nagle nie spotka lekki peszek. I będzie zdziwienie ;)
Ludzie, myśleć!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
łatki hehehe...na mtb też łatasz w błocie? :D dziurawa detka idzie w kibel jak ze skarpetkami....chyba, ze też cerujesz? :D generalnie nie pamietam kiedy złapałem gumę na szosie, ale profilaktycznie minimalistyczna detke mam przy sobie. snake zdarza sie bardzooo rzadko a brzebicie mojej opony graniczy z cudem (Marcel kupilem EVO CX 320 TPI i rzadza!)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
gumę przez ostatnie 25.000km złapałem DWA razy, z czego jedna była spowodowana rozwaleniem się taśmy na obręczy (nie polecam gówna firmy Vittoria) :)

biorę dętkę, bo nie jestem kretynem, żeby łatać to gówno gdzieś w polu, szukać dziury i j***** się z klejem przy 5st C, wietrze 7m/s i ewentualnym deszczu, powodzenia z tym :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A po co dętka? Założysz nową, jak złapiesz gumę, ale nie masz pewności, że na dalszej trasie i ta nowa nie pójdzie się fakać. Lepiej łatki (nawet samoprzylepne) - lżejsze, mniej miejsca w kieszeni, i pewność, że nawet kilka dziur nie zrobi różnicy :)
Na upartego zapasową dętkę da się wcisnąć pod siodełko między pręty :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Lewa zewnętrzna z zamknięciem - telefon + kasa
lewa normalna - żarcie :D
prawa - dętka+łyżka+skuwacz do łańcucha+klucz do domu

a pompkę wożę w dupie :S
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja zabieram to samo co Kuba + klucze do chałupki ale rozmieszczenie w kieszonkach jest dokładnie odwrotne. Zastanawiam się nad zamocowaniem malutkiej torebki podsiodłowej na dętkę, łyżki i klucze, w kiszonkach zostanie trochę miejsca na kamizelkę lub pelerynkę gdy pogoda jest niepewna.
Pozdrawiam , Marek .
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
wow! robi wrazenie :D
ja na 200km biore:
w lewa kieszonke - detke z lyzkami i pompeczke
w srodkowa - 4 batony zbozowe
w prawa - telefon i pieniadze
i ciagle czuje sie przeladowany sprzetem :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
LOL! stary, masz prawie wóz techniczny ze sobą, szkoda, że zapasowego koła ci brakuje :)

pompke kup se taką doczepianą pod bidon, łatki pomiń a zapasową dętkę schowaj w kieszeni kolarskiej. Klucze, jeśli musisz je brać koniecznie, w kieszeni też się zmieszczą. A 1,5l napojów to spokojnie zmieścisz w dwóch bidonach 0,75l ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie bochen, a dwa :P
A tak na serio to mam tam załadowane: pompkę długą (koło 40 cm), zestaw kluczy Rometa, klej, łatki, bluzę, wkrętak krzyżowo-płaski (taki przekładany), kombnerki. Poza totalnytm spoceniem pleców nie odczuwam jakichś specjalnych dolegliwości. Dochodzi jeszcze butla 1,5 litrowa z piciem (obecnie trzymam tam izotonik własnej produkcji), no i kilka kanapek. To wszystko. ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
bochen chleba :) nie wiesz?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
co sie wozi w plecaku na szosie na takim treningu? :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tempo rzeczywiście mocne! Przynajmniej do Wejherowa. Nigdy jeszcze tak ostro nie jeździłem.
Co do rowerku, to taki stary nie jest - bodajże z mojego rocznika lub nieco młodszy. ;) Gdybym przyjechał na tym, co nieco wcześniej miałem... to dopiero był zabytek.
Za Żarnowcem to już naprawdę nie wyrabiałem, na podjazdach szacowałem już prędkości rzędu 10-15 km/h! Ledwie na prostych potem wyrabiałem, a niewielką wspinaczkę w Smolnie zastąpiłem szybkim marszem.
Mi szczególnie zaszedł w pamięć kolega na "uszosowionym góralu", naprawdę dobrze jechał jak na taki sprzęt.
Niestety, niemal na 100% zabraknie mnie za tydzień, ale mam zamiar z Wami jeszcze pojeździć.
Dzięki za trening i pozdrawiam :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry