Ze śpiewem na ustach Tanecznym krokiem
wyszłam po seansie, jak paru innych widzów! Film cudowny, pogodny, wreszcie rewelacyjne polskie kino bez depresji, chociaż z ogromną dozą melancholii. Jadąc na rowerze całą niedzielę śpiewałam...
rozwiń
wyszłam po seansie, jak paru innych widzów! Film cudowny, pogodny, wreszcie rewelacyjne polskie kino bez depresji, chociaż z ogromną dozą melancholii. Jadąc na rowerze całą niedzielę śpiewałam piosenki wykorzystane w filmie w rewelacyjnej aranżacji. "Jak dobrze wstać skoro świt" - naprawdę dobrze, mimo że Jonasz Kofta, który napisał ten tekst na zamówienie, by przekonać proletariat jak to cudownie jest dygać o świcie do roboty, sam jako artysta wolał wtedy pospać, co zdradził w wywiadzie telewizyjnym.
zobacz wątek