Widok
> Tylko nie mam jeszcze pomyslu jak pozbyc sie tych 3 pierwszych
> nazwisk.
Teoria względności... czyli, że dla obiektu poruszającego się czas płynie wolniej... coś tam, coś tam ... czyli, że jadąc zyskali dodatkowe ... powiedzmy 7 min.
Czołówce doliczyć punkty karne:
1.Chorab
2.Wiktorowski
3.Bober
4.Śmieja
5.Szymelis
Postuluje pominąć czas organizatorów ;)
> nazwisk.
Teoria względności... czyli, że dla obiektu poruszającego się czas płynie wolniej... coś tam, coś tam ... czyli, że jadąc zyskali dodatkowe ... powiedzmy 7 min.
Czołówce doliczyć punkty karne:
1.Chorab
2.Wiktorowski
3.Bober
4.Śmieja
5.Szymelis
Postuluje pominąć czas organizatorów ;)
Jak widac mozna dokonywac roznych cudownych interpretacji wynikow. Tylko ze przez chwile mozna zapomniec o tym, co najpiekniejsze: szalona jazda, walka z terenem, z samym soba, wlasnymi slabosciami, zmeczeniem, bledami w nawigacji z czyms co jest przeciez ideą Harpagana. Dla mnie to jest wazniejsze od zajetego miejsca. Moglo byc lepiej ale to nie organizatorzy czy inni zawodnicy zawiedli to ja sam w pewnych miejscach dalem ciala. A mimo wszystko bylo super. K.
diablo napisał(a):
> Normalnie teamy powinny być traktowane jako takie, a więc:
...
>
> czy rozumuję niepoprawnie???
;) wiem do czego dążysz. Chcesz powiedzieć po prostu że klasyfikacja indywidualna ma się nijak do jazdy indywidualnej.
Mnie bawi to że mogę jechać sam (zresztą Ty tez jechałeś singlowo). Chyba bym się ze _wstydu zjarał_ jakbym miał za kimś jechać po punktach na zasadzie "ogona" (ktoś mi czyta mapę a ja się woże) - to jest już kwestia wewnętrznego określenia zasad :" po co jestem na Harpaganie".
> Normalnie teamy powinny być traktowane jako takie, a więc:
...
>
> czy rozumuję niepoprawnie???
;) wiem do czego dążysz. Chcesz powiedzieć po prostu że klasyfikacja indywidualna ma się nijak do jazdy indywidualnej.
Mnie bawi to że mogę jechać sam (zresztą Ty tez jechałeś singlowo). Chyba bym się ze _wstydu zjarał_ jakbym miał za kimś jechać po punktach na zasadzie "ogona" (ktoś mi czyta mapę a ja się woże) - to jest już kwestia wewnętrznego określenia zasad :" po co jestem na Harpaganie".
diablo napisał(a):
> Cześć TJ! To niesamowite że tak często się spotkaliśmy na
> trasie... fajnie było. Zdaje mi się że byłeś o wiele mocniejszy
> niż by wskazywała Twoja pozycja
same zbiegi okolicznosci bo zygzakami tylko stykalismy sie na punktach a kazdy zaliczał inne (co widać po Twoim miejscu i moim - wybierałeś lepiej). Dałem d... i fatalnie określiłem trasę jeszcze na dziedzińcu Zamku.
Co do mocy to miałem jej nieporównywalnie więcej niż na poprzednim Harpa (33/187) , miejsce teraz 51/174 to dla mnie solidny kubeł zimnej wody. Napiszę to w relacji.
A propos mocy... W niedzielę wstałem rano o 7-mej wsiadłem w auto i pojechałem do Wejherowa na tamtejszy I leśny maraton na orientację. Wyszło mi 61 km po piaskach (przy których piaski w Bytowie były betonem ;) Miejsca nie znam - zaliczyłem 13 pkt/14. a klasyfikowano tylko zaliczających wszystkie. Mogłem się wrócic przed metą 1 km po ostatni punkt ale już miałem zgon ;P Po tym wejherowskim jeszcze wróciłem autem pod Bytów po resztę gratów i wieczorem back do Gdańska. ;))) jak to było? Czad musi być . hehe
pozdrawiam!
> Cześć TJ! To niesamowite że tak często się spotkaliśmy na
> trasie... fajnie było. Zdaje mi się że byłeś o wiele mocniejszy
> niż by wskazywała Twoja pozycja
same zbiegi okolicznosci bo zygzakami tylko stykalismy sie na punktach a kazdy zaliczał inne (co widać po Twoim miejscu i moim - wybierałeś lepiej). Dałem d... i fatalnie określiłem trasę jeszcze na dziedzińcu Zamku.
Co do mocy to miałem jej nieporównywalnie więcej niż na poprzednim Harpa (33/187) , miejsce teraz 51/174 to dla mnie solidny kubeł zimnej wody. Napiszę to w relacji.
A propos mocy... W niedzielę wstałem rano o 7-mej wsiadłem w auto i pojechałem do Wejherowa na tamtejszy I leśny maraton na orientację. Wyszło mi 61 km po piaskach (przy których piaski w Bytowie były betonem ;) Miejsca nie znam - zaliczyłem 13 pkt/14. a klasyfikowano tylko zaliczających wszystkie. Mogłem się wrócic przed metą 1 km po ostatni punkt ale już miałem zgon ;P Po tym wejherowskim jeszcze wróciłem autem pod Bytów po resztę gratów i wieczorem back do Gdańska. ;))) jak to było? Czad musi być . hehe
pozdrawiam!