Widok
Irytacja polska podstawowym błedem w naszym prawie drogowym jest to że w dzień trzeba mieć właczone światła w aucie kierowcy się przyzwyczaili że to co się świeci jeżdzi po szosie reszta pikuś a rowerzysta jakie światło by nie miał i tak nie będzie ono w dzień widoczne.
Także ściągnąć klapki z oczu i zmiana przepisów przykład z niemców brać którzy są narodem myślącym i światła włączają tylko wtedy gdy zachodzi potrzeba oświetlenia drogi.
A oczy trzeba mieć szeroko otwarte nie znaczy że jak coś ma światła wyłączone to nie rusza się...
Także ściągnąć klapki z oczu i zmiana przepisów przykład z niemców brać którzy są narodem myślącym i światła włączają tylko wtedy gdy zachodzi potrzeba oświetlenia drogi.
A oczy trzeba mieć szeroko otwarte nie znaczy że jak coś ma światła wyłączone to nie rusza się...
Światła w mieście nic nie dają, czy są włączone czy nie to samochod widać tak samo.
Widoczność w samochodzie jest w pewien sposób ograniczona i rowerzysta powiiem mieć tego swiadomość.
Niestety kierowców i samochodów przybywa, tak samo jak rowerzystów. Odsetek gamoni i kretynów w obu tych grupach także.
Kierowca auta uciekł ale mam wrażenie że rowrzyści w podobnych sytuacjach równiez uciekają jeśli mogą w końcu to tacy sami ludzie.
Należy myśleć i przewidywać.
Przykład z życia
Nie tak dawno w Gydni Orłowie z małym synem schodziłem leśną ścieżką z pętli autobusowej na plaże. Dziecko jak to dziecko pobiegło do przodu i wtedy jakiś rozpędzony debil na rowerze przejechał obok mnie. Na szczęście syn usłuchał mojego krzyku i usunął się na bok. Nie wiele brakowało a byłoby nieszczęście. Do plaży nie było już daleko i dorwałbym gnojka.
Widoczność w samochodzie jest w pewien sposób ograniczona i rowerzysta powiiem mieć tego swiadomość.
Niestety kierowców i samochodów przybywa, tak samo jak rowerzystów. Odsetek gamoni i kretynów w obu tych grupach także.
Kierowca auta uciekł ale mam wrażenie że rowrzyści w podobnych sytuacjach równiez uciekają jeśli mogą w końcu to tacy sami ludzie.
Należy myśleć i przewidywać.
Przykład z życia
Nie tak dawno w Gydni Orłowie z małym synem schodziłem leśną ścieżką z pętli autobusowej na plaże. Dziecko jak to dziecko pobiegło do przodu i wtedy jakiś rozpędzony debil na rowerze przejechał obok mnie. Na szczęście syn usłuchał mojego krzyku i usunął się na bok. Nie wiele brakowało a byłoby nieszczęście. Do plaży nie było już daleko i dorwałbym gnojka.