Widok
Masz rację, najlepiej to je zjeść a wogóle najlepiej to je zjeśc w dobrym towarzystwie ia już wogóle to w dobrym towarzystwie i w dobrym miejscu, no ale ok ale nie będe już też mówić o jedzeniu, żebyś nie zrobiła się głodna, no chyba,że zrobisz się głodna i nie będzie wyjścia to jakby co znam miejsce, które całodobowo zaspokaja takie potrzeby ;)
hej
Fasolka, no dzięki ale szybki to ja nie wiem czy dla faceta to jest komplement :/
V... zgadza się poczucie humoru jest bardzo ważne i przydaje sie nie tylko na forum, czasem mam wrażenie, że w Polsce bez tego można by źle skończyć ;)
dzięki Dziewczyny, bardzo miło z waszej strony no ale co z moim naleśnikiem..?
Fasolka, no dzięki ale szybki to ja nie wiem czy dla faceta to jest komplement :/
V... zgadza się poczucie humoru jest bardzo ważne i przydaje sie nie tylko na forum, czasem mam wrażenie, że w Polsce bez tego można by źle skończyć ;)
dzięki Dziewczyny, bardzo miło z waszej strony no ale co z moim naleśnikiem..?
No proszę ale rozwinął się mój smakowity wątek...
Fasolka, Smakosz wyszedł ale wrócił ;)
sorki trochę mnie nie było ale już jestem cały i zdrowy hehe
Maybe, racja chyba o czymś zapomniałem, także dla wszystkich potencjalnych smakoszek: chagen7@wp.pl
wszyscy tu wspominacie o naleśnikach na słodko, oczywiście w Manekinie to chyba wszystkie są dobre ale takie to można sobie zrobić samemu w domu, tylko Vilette wie co dobre - na ostro, mniam mniam, chociaż ja preferuje z kurczakiem, grzybami mung, ananasem i sosem beszamelowym...
oj nie potrzebnie o tym wspomniałem bo właśnie pięć razy ślinkę przełknąłem z wrażenia hehe
Fasolka, nie wiem o co Ci chodzi z tym "M" ale stety albo niestety zapewniam,że nie jestem, żadnym "M" :)
Martucha na Abrahama nie jadłem naleśników, Manekina na pewno nie przebiją ale skoro polecasz to sprawdzę to :)
Anty, lizanie obiektów fallicznych nie było moją myślą przewodnią zakładając wątek ale zgadzam się z Martuchą,że masz ciekawe spojrzenie na świat ;)
Sisi, ja do samodzielnie robionych nie jestem przekonany, to chyba dlatego, ze jeszcze nikt mnie swoimi naleśnikami nie zauroczył nie wspominając już abym sam się swoimi zauroczył ;) ale dzięki Tobie przynajmniej wiem,że Szwedzkich kucharzy będę omijał z daleka...
ale myślę,że Anty zauroczył by mnie swoimi powidłami albo konfiturami choć nie przepadam za czymś takim, to męskich powideł ani konfitur jeszcze chyba nie jadłem, przynajmniej nikt z moich znajomych nie przyznaje się do takich robótek hehe
Martucha choć za wiśniami zbytnio nie przepadam to myślę,że takie z nalewki chyba zdecydowanie by mi posmakowały ;)
Pani 40, jeśli nalewka dobra to już połowa sukcesu albo nawet 3/4, w takim razie ja mogę zadbać o pozostałą 1/4... ;)
Anty, dzięki za dowcipy, przynajmniej przestałem przełykać ślinę i myśleć o swoim naleśniku,
No to chyba trochę nadrobiłem swoją nieobecność ;)
Fasolka, Smakosz wyszedł ale wrócił ;)
sorki trochę mnie nie było ale już jestem cały i zdrowy hehe
Maybe, racja chyba o czymś zapomniałem, także dla wszystkich potencjalnych smakoszek: chagen7@wp.pl
wszyscy tu wspominacie o naleśnikach na słodko, oczywiście w Manekinie to chyba wszystkie są dobre ale takie to można sobie zrobić samemu w domu, tylko Vilette wie co dobre - na ostro, mniam mniam, chociaż ja preferuje z kurczakiem, grzybami mung, ananasem i sosem beszamelowym...
oj nie potrzebnie o tym wspomniałem bo właśnie pięć razy ślinkę przełknąłem z wrażenia hehe
Fasolka, nie wiem o co Ci chodzi z tym "M" ale stety albo niestety zapewniam,że nie jestem, żadnym "M" :)
Martucha na Abrahama nie jadłem naleśników, Manekina na pewno nie przebiją ale skoro polecasz to sprawdzę to :)
Anty, lizanie obiektów fallicznych nie było moją myślą przewodnią zakładając wątek ale zgadzam się z Martuchą,że masz ciekawe spojrzenie na świat ;)
Sisi, ja do samodzielnie robionych nie jestem przekonany, to chyba dlatego, ze jeszcze nikt mnie swoimi naleśnikami nie zauroczył nie wspominając już abym sam się swoimi zauroczył ;) ale dzięki Tobie przynajmniej wiem,że Szwedzkich kucharzy będę omijał z daleka...
ale myślę,że Anty zauroczył by mnie swoimi powidłami albo konfiturami choć nie przepadam za czymś takim, to męskich powideł ani konfitur jeszcze chyba nie jadłem, przynajmniej nikt z moich znajomych nie przyznaje się do takich robótek hehe
Martucha choć za wiśniami zbytnio nie przepadam to myślę,że takie z nalewki chyba zdecydowanie by mi posmakowały ;)
Pani 40, jeśli nalewka dobra to już połowa sukcesu albo nawet 3/4, w takim razie ja mogę zadbać o pozostałą 1/4... ;)
Anty, dzięki za dowcipy, przynajmniej przestałem przełykać ślinę i myśleć o swoim naleśniku,
No to chyba trochę nadrobiłem swoją nieobecność ;)
Cross, obawiałem się że ktoś zauważy niedoskonałość mojego stwierdzenia:P W nagrodę dwa dowcipy na popsucie apetytu:)
Babcia poszła do lekarza, dziadek w międzyczasie - przez pomyłkę - założył jej sztuczną szczękę. Zdziwiony, maca ją językiem:
- ciastko orzechowe... ogórek małosolny... kisiel... śledziki na ostro... truskawki... ćwikła... ptasie mleczko... to wszystko w jeden dzień? Że też ona się nie porzygała po tym... eee, jednak się porzygała.
Siedzi małpa na gałęzi i coś je, przechodzi druga i pyta:
- Co jesz?
- Banana
- Ale on jest czarny
- Bo jem go drugi raz
Babcia poszła do lekarza, dziadek w międzyczasie - przez pomyłkę - założył jej sztuczną szczękę. Zdziwiony, maca ją językiem:
- ciastko orzechowe... ogórek małosolny... kisiel... śledziki na ostro... truskawki... ćwikła... ptasie mleczko... to wszystko w jeden dzień? Że też ona się nie porzygała po tym... eee, jednak się porzygała.
Siedzi małpa na gałęzi i coś je, przechodzi druga i pyta:
- Co jesz?
- Banana
- Ale on jest czarny
- Bo jem go drugi raz
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Konfitury z wiśni robię by móc sobie od czasu do czasu zrobić super kisiel, jak mnie najdzie ochota. Niestety mam jakiś błąd w założeniach, bo niezależnie ile zrobię, to słoiczki się kończą przed wakacjami.
Wiśnie z nalewki? Heh, obawiam się że mam zbyt słabą silną wolę, aby uzyskać jakąkolwiek nalewkę:d
Wiśnie z nalewki? Heh, obawiam się że mam zbyt słabą silną wolę, aby uzyskać jakąkolwiek nalewkę:d
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Z toffi nawet nigdy nie jadłem:(
Dzisiaj pomyślałem że do tego twarogu mógłbym dodać banana... ale koncepcje padła, bo banana pod ręką nie było (bez skojarzeń:p) a za to był, całkiem nie mały - głodek:P Nawet mi się nie chciało twarogu blenderem pojechać;)
Kilka dni temu robiłem powidła śliwkowe. Śliwki z dzikiego sadu i kilka wolnych godzin (bo nic więcej się do tego nie dodaje) - dobry stosunek inwestycji i pracy do efektów. Czas dzięki lapkowi też wkomponowałem w pisanie na forum;)
Z dżemami jest już gorzej... więc korzystam z kupnych "galaretek". Niestety dżemiki, w odróżnieniu od konfitury, w kontakcie z gorącymi naleśnikami są raczej mało stabilne.
Dzisiaj pomyślałem że do tego twarogu mógłbym dodać banana... ale koncepcje padła, bo banana pod ręką nie było (bez skojarzeń:p) a za to był, całkiem nie mały - głodek:P Nawet mi się nie chciało twarogu blenderem pojechać;)
Kilka dni temu robiłem powidła śliwkowe. Śliwki z dzikiego sadu i kilka wolnych godzin (bo nic więcej się do tego nie dodaje) - dobry stosunek inwestycji i pracy do efektów. Czas dzięki lapkowi też wkomponowałem w pisanie na forum;)
Z dżemami jest już gorzej... więc korzystam z kupnych "galaretek". Niestety dżemiki, w odróżnieniu od konfitury, w kontakcie z gorącymi naleśnikami są raczej mało stabilne.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"