Widok
Z moich obserwacji wynika, że tego typu problemy najczęsciej występują w zbyt młodo zawartych związkach. Nie dlatego że człowiek jest głupi, ale dlatego, że brakuje osób, które by edukowały młodszych. Przede wszystkim zacząć edukować powinni rodzice, dlatego ważna jest relacja z nimi i chęć edukowania przez nich. Niestety przez brak edukacji błędy są powtarzane i nic się nie zmienia.
A z moich obserwacji wynika że wiek nie ma tu znaczenia. Osobiście znam parę która pobrała się w wieku 18 lat i są wspaniałym małżeństwem z ponad dwudziestoletnim stażem
Edukacja przez rodziców jakby miała wyglądać? Popatrz na ewentualnego partnera w ten czy inny sposób a zobaczysz co jest wart?
Nie Sam, nie zgadzam sie z Tobą.
Edukacja przez rodziców jakby miała wyglądać? Popatrz na ewentualnego partnera w ten czy inny sposób a zobaczysz co jest wart?
Nie Sam, nie zgadzam sie z Tobą.
Dzięki :) ja też przypadkiem się tu znalazłem na forum, pomyślałem więc żeby pokazać i opisać się kobietom z tej drugiej strony czyli od strony mężczyzn,też są w takich sytuacjach ,problemach,zdradach.Wiem ,że jak mi padnie te małżeństwo ale możę z mojej strony lub z jej NIE WIEM... Napewno będę inaczej patrzył już na życie związki,uczucia,angażowanie,rodzina ,życie,czas.Bo JA będę już żył z myślą że w końcu to może się rozwalić,zepsuć.Albo inaczej czy warto zaryzykować znowu ,ale w duchu mieć podejrzenia i męczyć tą drugą osobę. Myślę więc, że potrzeba dużo czasu,siły i szczęścia i cierpliwości ,żeby żyć w tym życiu i przetrwać .
Życia ,napewno nie da się na siłę zmienić,tym bardziej drugą osobę.Mi czas pokaże.........????.Ale co będzie, to już nie wiem .???
pozdrawiam wszystkich w podobnych sytuacjach i napewno będzie dobrze :) :) :)....
Życia ,napewno nie da się na siłę zmienić,tym bardziej drugą osobę.Mi czas pokaże.........????.Ale co będzie, to już nie wiem .???
pozdrawiam wszystkich w podobnych sytuacjach i napewno będzie dobrze :) :) :)....
Powiem Wam tak - nie zobaczy na Facebooku bo mnie tam nie ma i nie będzie!!!
Ale przez facebooka się zaczęło i ona robiła krok po kroku dalej w to bagno!. W końcu się spakowała i zniknęła na 2 tygodnie - teściowa ją w tym jeszcze popierała - jedź odpowczniesz. A gdzie była - nie wiem i nie chce wiedzieć. Powiedziała mi, że związku nie było od 10 lat a nie kochała mnie od 18 lat (bo tyle się znaliśmy) a do tego jej koleżanki ponoć wszystko wiedziały i przyznały jej racje. Tego nie da się opisać - to trzeba ku..wa przeżyć.
Tak więc uniosłem się honorem zostawiłem jej wszystko. Został tam mój syn i on będzie korzystać z tych rzeczy. Żona nigdy nic do domu nie kupiła - noo prócz chleba, czasem wody hhmmm. Czasem chyba człowiek jest za dobry i od życia dostaje "dechą po plecach" .
Wszelkie próby ratowania związku nic nie dały. Ona nakręcana była przez niego. Co internet zablokować w domu - ok. A telefon, a w pracy.
Powiedziałem żonie, że wezmę z nią rozwód jak się nie uspokoi. Ona na to że ją straszę - bierz bierz rozwód.
W końcu podjąłem taką decyzję - a nie była to łatwa decyzja.
Syn ma 11lat i mam z nim bardzo dobre kontakty - i tylko to się liczy.
Dodam jeszcze , że z drugiej strony nakręcały ją koleżanki z pracy które się rozwiodły i chciały poukładać związki z egipcjanami czy innymi "pieskami".
Ale przez facebooka się zaczęło i ona robiła krok po kroku dalej w to bagno!. W końcu się spakowała i zniknęła na 2 tygodnie - teściowa ją w tym jeszcze popierała - jedź odpowczniesz. A gdzie była - nie wiem i nie chce wiedzieć. Powiedziała mi, że związku nie było od 10 lat a nie kochała mnie od 18 lat (bo tyle się znaliśmy) a do tego jej koleżanki ponoć wszystko wiedziały i przyznały jej racje. Tego nie da się opisać - to trzeba ku..wa przeżyć.
Tak więc uniosłem się honorem zostawiłem jej wszystko. Został tam mój syn i on będzie korzystać z tych rzeczy. Żona nigdy nic do domu nie kupiła - noo prócz chleba, czasem wody hhmmm. Czasem chyba człowiek jest za dobry i od życia dostaje "dechą po plecach" .
Wszelkie próby ratowania związku nic nie dały. Ona nakręcana była przez niego. Co internet zablokować w domu - ok. A telefon, a w pracy.
Powiedziałem żonie, że wezmę z nią rozwód jak się nie uspokoi. Ona na to że ją straszę - bierz bierz rozwód.
W końcu podjąłem taką decyzję - a nie była to łatwa decyzja.
Syn ma 11lat i mam z nim bardzo dobre kontakty - i tylko to się liczy.
Dodam jeszcze , że z drugiej strony nakręcały ją koleżanki z pracy które się rozwiodły i chciały poukładać związki z egipcjanami czy innymi "pieskami".
a ja dodam, ze bardzo dobrze zrobiłeś, bo nie ratuje się czegoś, czego nie ma. Jedyny błąd, ze tak późno... Dziecko jest duże, żyjemy w XXI wieku, nie tylko on ma rozwiedzionych rodziców. Najważniejsze żeby nie widział Waszych kłótni. I nigdy nie dopuść do braku kontaktu z chłopakiem:) kogokolwiek jeszcze poznasz (a poznasz na pewno) pamiętaj, ze syn jest priorytetem (póki nie będzie dorosły:))
no właśnie - na odbudowę związku trzeba dwojga ludzi. Człowiek sam związku nie odbuduje i nie zbuduje. Do związku trzeba dwojga ludzi - no i całą masę rzeczy a zwłaszcza "chemia" musi być między nimi - reszta
Jetem "typem" który nigdy się nie poddaje i na pewno sobie jakoś życie poukładam.
Ten związek nie miał już racji bytu. Ja jestem osobą spokojną, ułożoną i dla mnie zawsze liczyła się rodzina. Doszło do tego pijaństwo żony, późne powroty, kłótnie. Powiedziałem sobie, na ch..j mi to. Nie dosyć że mam pracę bardzo odpowiedzialną czasami niebezpieczną a w domu nie ma spokoju - cyrk.
To tak w troszkę większym skrócie.
Najważniejsze, że pozbierałem się - i ciesze się z tego.
Jetem "typem" który nigdy się nie poddaje i na pewno sobie jakoś życie poukładam.
Ten związek nie miał już racji bytu. Ja jestem osobą spokojną, ułożoną i dla mnie zawsze liczyła się rodzina. Doszło do tego pijaństwo żony, późne powroty, kłótnie. Powiedziałem sobie, na ch..j mi to. Nie dosyć że mam pracę bardzo odpowiedzialną czasami niebezpieczną a w domu nie ma spokoju - cyrk.
To tak w troszkę większym skrócie.
Najważniejsze, że pozbierałem się - i ciesze się z tego.
@Adam
Nie zgodzę się z Tobą , mało która zdradzona kobieta chce być pocieszana bez zobowiązań ,mało która ma ochotę w takiej chwili ubierać twarz w uśmiech i udawać , że świetnie się bawi , zdradzona kobieta musi sobie na nowo ułożyć świat , a nie rozglądać się w poszukiwaniu nowego partnera , to nie działa na zasadzie nie ten , to będzie następny ...I dopiero kiedy pogodzi się z tym co się stało , jest w stanie otwierać się na nowe związki .
Nie zgodzę się z Tobą , mało która zdradzona kobieta chce być pocieszana bez zobowiązań ,mało która ma ochotę w takiej chwili ubierać twarz w uśmiech i udawać , że świetnie się bawi , zdradzona kobieta musi sobie na nowo ułożyć świat , a nie rozglądać się w poszukiwaniu nowego partnera , to nie działa na zasadzie nie ten , to będzie następny ...I dopiero kiedy pogodzi się z tym co się stało , jest w stanie otwierać się na nowe związki .
@ RudaWredna - he... kiedyś też tak myślałem, dopóki nie poznałem pewnej pani która w takiej sytuacji postanowiła zabawić się i oddawać tylko dla sexu, żadnych uczuć, tylko d*pczenie .... jak jej słuchałem to przestałem wierzyć w te brednie o porządnych kobietach. Na dokładkę inna pani powiedziała mi, że jak facet po piątej randce nie przeleci kobiety to jest jakiś dziwak, inna oznajmiła, że nie ma co tak długo czekać bo świat i lata tego nie robią, w pewnym wieku czas nie biegnie, tylko zap*dala ... inna pani stwierdziła, że jeśli nie mam z kim jechać do ciepłych krajów to ona się poleca i jak wspomniała - nudzić się nie będę i żałować również ;)
Po tych wszystkich opowieściach kobiet, wykształconych, ładnych jeszcze młodych (35-42lata) stwierdziłem, że chyba jestem dinozaurem oraz dziwakiem że albo powinienem zająć się tylko pracą (która mi dobrze wychodzi) albo "zreformować" swoje poglądy na temat kobiet :(
Po tych wszystkich opowieściach kobiet, wykształconych, ładnych jeszcze młodych (35-42lata) stwierdziłem, że chyba jestem dinozaurem oraz dziwakiem że albo powinienem zająć się tylko pracą (która mi dobrze wychodzi) albo "zreformować" swoje poglądy na temat kobiet :(
@Jacek
Widać trafiałeś na takie kobiety , zresztą Jacku , ja nie napisałam , że wszystkie kobiety zdradzane są cierpiące ... od każdej reguły przecież są wyjątki , prawda ? Ja napisałam , że mało która zdradzona kobieta ma ochotę zabawiać się , nie można szufladkować ;) Pozdrawiam Cię serdecznie , jednocześnie pozostając przy swoim zdaniu :)
Widać trafiałeś na takie kobiety , zresztą Jacku , ja nie napisałam , że wszystkie kobiety zdradzane są cierpiące ... od każdej reguły przecież są wyjątki , prawda ? Ja napisałam , że mało która zdradzona kobieta ma ochotę zabawiać się , nie można szufladkować ;) Pozdrawiam Cię serdecznie , jednocześnie pozostając przy swoim zdaniu :)