Widok
Żebractwo w Głównym Mieście
Być może te słowa zabrzmią okrutnie, ale bardzo mi przeszkadza żebractwo w Głównym Mieście. Kilka sytuacji:
1) Idę ulicą Długą. Żebrze na niej klęcząc jakiś pan. Nie dając mu pieniędzy do kubeczka zaczyna krzyczeć na cały głos: "Co z pana za Chrześcijanin! Jaka znieczulica!" Ludzie się odwracają.
2) Tego samego pana spotkałem niedawno pod Bazyliką Mariacką. Klęczał i nagabywał turystów podziwiających kościół. Nie wiedzieli czy zostać i zwiedzać, czy uciekać. Pan znowu był głośny i zwracał uwagę okolicy.
3) Prawie codziennie widuję na ulicy Długiej lub Długim Pobrzeżu mężczyznę romskiego pochodzenia, który chodzi o kuli z wygiętą nogą i prosi o pieniądze. Mniejsza o to, gdy sam koło niego przechodzę, ale raz miałem gości z Niemiec i również nie omieszkał nas zaczepić. Wstydu mi narobił :/
4) Romki zaś można spotkać na ulicy Rajskiej, często koło Madisona, Biedronki. Trzymają małe dziecko w ręku i też nagabują.
5) Koło Baru Turystycznego na Szerokiej bardzo często zbiera się cała grupka żebraków i próbują wyłudzać pieniądze od emerytów bądź turystów się tam stołujących.
To pewnie tylko wierzchołek góry lodowej. Dlaczego o tym piszę? Bo miasto wg mnie traci na tym, szczególnie turystycznie. Przyjeżdża tu wiele osób, także z zagranicy i zastają żebraków na każdym rogu. Co z tym zrobić? Czy nie powinno się puścić patroli straży miejskiej w kilka newralgicznych miejsc?
1) Idę ulicą Długą. Żebrze na niej klęcząc jakiś pan. Nie dając mu pieniędzy do kubeczka zaczyna krzyczeć na cały głos: "Co z pana za Chrześcijanin! Jaka znieczulica!" Ludzie się odwracają.
2) Tego samego pana spotkałem niedawno pod Bazyliką Mariacką. Klęczał i nagabywał turystów podziwiających kościół. Nie wiedzieli czy zostać i zwiedzać, czy uciekać. Pan znowu był głośny i zwracał uwagę okolicy.
3) Prawie codziennie widuję na ulicy Długiej lub Długim Pobrzeżu mężczyznę romskiego pochodzenia, który chodzi o kuli z wygiętą nogą i prosi o pieniądze. Mniejsza o to, gdy sam koło niego przechodzę, ale raz miałem gości z Niemiec i również nie omieszkał nas zaczepić. Wstydu mi narobił :/
4) Romki zaś można spotkać na ulicy Rajskiej, często koło Madisona, Biedronki. Trzymają małe dziecko w ręku i też nagabują.
5) Koło Baru Turystycznego na Szerokiej bardzo często zbiera się cała grupka żebraków i próbują wyłudzać pieniądze od emerytów bądź turystów się tam stołujących.
To pewnie tylko wierzchołek góry lodowej. Dlaczego o tym piszę? Bo miasto wg mnie traci na tym, szczególnie turystycznie. Przyjeżdża tu wiele osób, także z zagranicy i zastają żebraków na każdym rogu. Co z tym zrobić? Czy nie powinno się puścić patroli straży miejskiej w kilka newralgicznych miejsc?
"Co z tym zrobić? Czy nie powinno się puścić patroli straży miejskiej w kilka newralgicznych miejsc?"
A czy powiadomiłeś SM o tym że taki problem istnieje? Czy tylko żalisz się na forum i oczekujesz że problem rozwiąże się sam?
A czy powiadomiłeś SM o tym że taki problem istnieje? Czy tylko żalisz się na forum i oczekujesz że problem rozwiąże się sam?
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
@ Cross, a co to da takie pojedyncze zgłoszenie? czy ktoś słucha głosu
takich robaków jak MY. SM i władzom miejskim żebracy nie przeszkadzają, bo nie są tym zainteresowani. Żebractwo to jedna z form atrakcji turystycznych wtopione w całą infrastrukturę miasta. Więc zajmować się tym nie chcą. Oni tylko wiedzą jak NAS łupić z kasy, jak produkować żebraków i jeszcze rączki przy tym umywają, twierdząc, że to nie ich wina, że takie życie to wybór żebraków, i że nic na to nie mogą. Cross, to nie jest trudne zrozumieć. Żaden kraj nie jest w stanie normalnie funkcjonować bez żebraków, bo są nieodłączną wizytówką egzystencji ludzkiej.
takich robaków jak MY. SM i władzom miejskim żebracy nie przeszkadzają, bo nie są tym zainteresowani. Żebractwo to jedna z form atrakcji turystycznych wtopione w całą infrastrukturę miasta. Więc zajmować się tym nie chcą. Oni tylko wiedzą jak NAS łupić z kasy, jak produkować żebraków i jeszcze rączki przy tym umywają, twierdząc, że to nie ich wina, że takie życie to wybór żebraków, i że nic na to nie mogą. Cross, to nie jest trudne zrozumieć. Żaden kraj nie jest w stanie normalnie funkcjonować bez żebraków, bo są nieodłączną wizytówką egzystencji ludzkiej.
Tego z wygiętą nogą Roma też wiedziałerajskie Rajskiej też, kupę miesięcy temu straży to Zgłaszałem i słyszałem: "co to da że ich pogonimy jak oni wrócą, jej coś powiem ona pape drze że jest w Europie i jej wolno.. ". Bo to trzeba nie tylko pogonić ale coś więcej. Ehh na co nam taka władza? Po co ich utrzymywać tych w Gdańsku i warszawie ani naszych ani innych problemów nie rozwiązują.
walka z żebrakami, to jak odpędzanie natrętnej muchy.
A ich " praca" łatwa i lekka, tylko dumę trzeba schować do kieszeni. Tak jak słusznie napisał Sadyl: nie dawać pieniedzy, to interes nie bedzie się rozkręcał.
Kiedyś takiemu proszącemu dałam chleb, odwróciłam się, i zobaczyłam jak wylądował w koszu.
Kiedy indziej wracałam z pracy, zobaczyłam bezdomnego siedzącego na murku.Wyciągnęłam bułkę z szynką, której nie zdążyłam zjeść podczas 12 godz pracy i zjadł ją bezdomny, który o nic nie prosił, aż mu się uszy trzęsły.Żal mi go było.
Darku, co Twoim zdaniem co powinna zrobić straż miejska, zeby wyeliminować żebraków?
A ich " praca" łatwa i lekka, tylko dumę trzeba schować do kieszeni. Tak jak słusznie napisał Sadyl: nie dawać pieniedzy, to interes nie bedzie się rozkręcał.
Kiedyś takiemu proszącemu dałam chleb, odwróciłam się, i zobaczyłam jak wylądował w koszu.
Kiedy indziej wracałam z pracy, zobaczyłam bezdomnego siedzącego na murku.Wyciągnęłam bułkę z szynką, której nie zdążyłam zjeść podczas 12 godz pracy i zjadł ją bezdomny, który o nic nie prosił, aż mu się uszy trzęsły.Żal mi go było.
Darku, co Twoim zdaniem co powinna zrobić straż miejska, zeby wyeliminować żebraków?
Ja też czasem robię komuś zakupy i często się zdarza, że po wyjsciu ze sklepu nikt na te zakupy nie czeka. To przykre. Jak widać gotówka była potrzebna, nie zakupy. Zakupy te lądują wówczas w rękach jakiejś najszybciej napotkanej osoby, która grzebie w śmieciach.
Na Chełmie pod Biedronka na Chałubińskiego i pod Tesco stoi zawsze miły pan, który nigdy nie prosi o pieniądze... a przynajmniej tak mówi. Wychodzisz ze sklepu, wszystko co kupiłeś jest Ci potrzebne. Wtedy ów miły pan prosi "nie o pieniądze". Nie chce Ci się wracać do sklepu, w tę kolejkę, więc dajesz mu te kilka złotych. Przemiły pan dziękuje i odchodzi... do innego mężczyzny, który stoi za rogiem. Oddaje mu pieniążki. I biznes się kręci.
Na Chełmie pod Biedronka na Chałubińskiego i pod Tesco stoi zawsze miły pan, który nigdy nie prosi o pieniądze... a przynajmniej tak mówi. Wychodzisz ze sklepu, wszystko co kupiłeś jest Ci potrzebne. Wtedy ów miły pan prosi "nie o pieniądze". Nie chce Ci się wracać do sklepu, w tę kolejkę, więc dajesz mu te kilka złotych. Przemiły pan dziękuje i odchodzi... do innego mężczyzny, który stoi za rogiem. Oddaje mu pieniążki. I biznes się kręci.
jak ja robiłam starszej żebrzącej kobiecie zakupy, to poprostu wzięłam ją ze sobą i sama wskazywała co jest jej najbardziej potrzebne, a prosiła o same podstawy: chleb, cukier, banany dla wnucząt...była bardzo szczęśliwa, ale niestety...co prawda pieniędzy nie dałam, ale pewnie kobiecina będzie innych prosiła o chleb, a nuż trafi jej się osoba, która da coś więcej, może ktoś ją zmusza do żebrania
@ Cross. Owszem. Ale to chyba wszyscy tak mamy. Bo kiedy widzimy żebrzących to ogólnie mało kto pochyla się nad nimi. Wracamy do domu i najzwyczajniej zapominamy - wniosek: nam sie po prostu nie chce wychodzić przed szereg, wolimy pozostać w tłumie. I to jest chyba to, co nas cechuje. Lubimy gadać i nic nie robić, a potem narzekać i czekać aż inni zechcą coś zrobić. Tylko jeszcze pytanie: Co z tym fantem zrobić, skoro ponoć wolno im żebrać? I myślę, że tu koło się zamyka.