Widok
Zmiana trasy na liniach 8, 9, T8
Z powodu wykolejenia tramwaju na przystanku Głęboka, trasa tramwajów linii 8 i 9 zostaje skrócona do Śródmieście SKM.
Trasa autobusu linii T8 zostaje wydłużona do Śródmieście SKM w obu kierunkach.
Występują opóźnienia.
Dotyczy linii: 8, 9, T8
zobacz aktualny rozkład jazdy
więcej
Trasa autobusu linii T8 zostaje wydłużona do Śródmieście SKM w obu kierunkach.
Występują opóźnienia.
Dotyczy linii: 8, 9, T8
zobacz aktualny rozkład jazdy
więcej
Jak podliczysz koszty czasu stania w korkach, paliwa, napraw, przeglądów, ubezpieczenia i nic Ci nie zostanie na koniec miesiąca to zmienisz zdanie. Już nie mówię, że samemu trzeba prowadzić. Sprzedałem samochód, kupuje miesięczny i mam wszystko gdzieś, też jeżdżę głównie w takich godzinach, że siedzę i słucham podcastu. Spoconych, śmierdzących pasażerów nie spotkałem od dłuższego czasu, istnieją dezodoranty i antyperspiranty.
Po pierwsze - życie to nie ciągła kalkulacja kosztów. Pewne sprawy czy wygody są bezcenne, choćby kosztowały niemało. Wyobraź sobie, że nie każdy stoi w korkach. Ja np. pracuję w 98% zdalnie, czasem gdzieś podjadę do klienta i tyle. Nie pamiętam kiedy ostatnio stałem w korku. Naprawy? Nowe samochody się nie psują. Od 15 lat w serwisie bywam tylko na wymianie olejów/filtrów/hamulców itd. Czysto eksploatacyjne tematy. Ubezpieczenie? Zależy jak na to patrzeć, dla mnie to groszowe sprawy, a mówię o pełnym pakiecie OC/AC/NNW/Assistance/GAP. Przeglądy? Jakie przeglądy. Nowy samochód ma badanie techniczne na 3 lata. Po 3 latach (jeśli nie wymieniasz samochodu na nowy) jedziesz do ASO i za jakieś 100zł robisz badanie na kolejne 2 lata. Przecież to śmiech nawet o takich kwotach wspominać. Paliwo? Owszem, V8 swoje pali, ale dla mnie to też mało znaczące kwoty. Na koniec miesiąca (w zależności od okresu) zostaje mi 30-50tys. zł, które odkładam, a docelowo inwestuję. Wstydu czy dramatu chyba nie ma, nie sądzisz? Nadal uważasz, że powinienem się przesiąść z wygodnej sportowej-limuzyny ze wszystkimi udogodnieniami do jakieś śmiechu wartej komunikacji, na której nie można polegać i która (może) dowiezie mnie na miejsce w czasie 4x dłuższym niż dojadę samochodem z własnego garażu?
Nie no korki są ale szczególnie poza godzinami szczytu nie wynikają one z nadmiernej liczby samochodów tylko z celowego programowania świateł tak, żeby "uspokoić ruch" czyli wygenerować korki. Najczęściej to wygląda tak, że na drodze głównej wydłuża się czerwone światło żeby dłuższe zielone dać albo pieszym, których nie ma, albo samochodom jadącym z podporządkowanej, których też nie ma a jak się pojawią to i tak trafią na czerwone, bo tak zostały ustawione wcześniejsze światła. Do tego czerwona fala, czyli jakbyś na poprzednich światłach ruszył jeszcze na czerwonym to teraz miałbyś zielone, ale ruszyłeś na zielonym więc jesteś o te kilka sekund za późno i teraz czekasz cały kolejny cykl świateł.
Chyba słabo ci idzie to liczenie kosztu czasu stania w korkach. W Gdańsku komunikacja miejska może przez 2 godziny dziennie dogania samochód, nawet mimo usilnych starań podwładnych Dulkiewicz żeby zakorkować miasto. Prawie nigdy nie przegania. Przez pozostałe 22 godziny samochód jest znacznie szybszy. Wiem, że pewnie teraz podasz jakieś przykłady typu 100 metrów buspasem albo tramwajem gdy obok jest korek, tylko kto jeździ 100 metrów samochodem? Jedyny wyjątek który rzeczywiście jest szybszy to SKM, tylko mieszkania przy SKM są tak drogie, że więcej odsetek zapłacisz bankom niż oszczędzisz na staniu w korku.
Odkąd na studiach kupiłem pierwszy samochód...do dzisiaj cieszę się, że nie muszę już korzystać z komunikacji wiejskiej i że nigdy się na nią na dobre nie przesiadłem. Przecież to jakiś żart i kpina z pasażerów. Codziennie raport/media donoszą, że a to awaria, a to zmiana trasy, a to opóźnienia, a to wypadki...ciągle coś. Za darmo bym z takiej usługi nie chciał korzystać. Szanujmy się.