Widok
To się nazywa strategia wygaszania popytu.
Widać to na przykładzie połączeń między Kartuzami a Gdynią. Koniecznie z przesiadką chociaż obiecywano, że będą tworzone bezpośrednie połączenia w miarę rozbudowy sieci. Kiedyś przesiadki były około 10-15 minutowe. Teraz z rana z Kartuz do Gdyni przy przesiadce trzeba czekać 20-25 minut. Zwłaszcza przy połączeniu o 6:36 wygląda to na rozmyślne działanie, by zniechęcić do korzystania i potem zlikwidować. Już nie można zdążyć przed 8 do pracy czy szkoły. Po południu w godzinach 14-18 przesiadki też kiedyś były około 10-minutowe, teraz 5-7 minut. Jak się kolejka z Gdyni spóźni to pech, trudno poczeka pasażer godzinę na następny. Co ciekawe wydłużyło to też czas połączenia, kiedyś potrafili "wyrobić się" poniżej godziny, teraz "niedasie panie". "Niedasie panie" również wydłużyć kolejek PKM o 1 skład. I tak odcina się Gdynię od reszty Kaszub. Potem władze pkp skm i Urząd Marszałkowski będą wylewać krokodyle łzy że Polacy wolą samochody. Podobne działania widać przy funkcjonowaniu Spóźnionej Kolei Miejskiej.