Koci, jak przeczytałem ten kawał od razu pomyślałem o Twoim poczuciu humoru:
Szpital, porodówka, wychodzi lekarz i mówi do ojca:
- Urodziło się panu dziecko, chłopczyk. Tylko jest mały problem.
Ojciec nieco zmartwiony - Jaki?
- No. nie ma nóg.
- Nie szkodzi, pokocham i takie dziecko.
- No. ale nie ma tez rączek.
- Pokocham nawet takie okaleczone.
- A jak powiem, ze nie ma tułowia?
- To będę kochał sama główkę.
- Tu mamy kolejny problem. Urodziło się samo oko
- To mój syn, pokocham i samo oko.
Wchodzą na porodówkę, tam pływa sobie oko w probówce. Ojciec podchodzi, zarówno zdołowany, jak i szczęśliwy i macha dziecku - na co lekarz:
- Pan nie macha, ślepe.
I kilka innych:
Mąż z żoną w kuchni. Za ścianą słychać krzyk sąsiada:
- kurka ja pitole.. co za rąbane pedały!!!
Mąż raptem olśniony:
- Rany boskie. Telewizor! Mecz leci!
Przychodzi facet do weterynarza i słyszy:
- Niech pan otworzy usta i powie "AAAA"
- Ale dlaczego?
- Bo pański pies właśnie zdechł.
Przychodzi jasiu do sypialni rodziców i się pyta mamo zrobisz mi kolację. Na to słyszy:to że sypiam z twoim ojcem nie oznacza że jestem twoja matka! To jak mam na Ciebie mówić?! Normalnie... Krzysiek.
Jasio przybiega do mamy i mowi:
- Mamo, mamo, widzialem jak tatus robil cos z pokojowka.
- Tak, a co takiego?
- Najpierw ja całowal, a potem dotykal... Potem poszli do gabinetu, rozebral ja i wsadzil...
- Dobrze, synku, w niedziele, podczas kolacji opowiesz to, żeby wszyscy wiedzieli.
Nadeszla niedziela, rodzina przy stole i mama daje znak Jasiowi żeby zaczął mówić...
Jasio:
- No więc tatuś całował i dotykał pokojówke, później zabral ja do gabinetu, rozebrał i wsadzil... Wsadzil... Mamo jak się nazywa to co ssiesz szoferowi?
Skazali gościa na śmierć.
Jednak był tak gruby, że się nie mieścił na krześle elektrycznym. Zarządzili dietę. Po tygodniu o chlebie i wodzie - koleś zamiast schudnąć, przytył 10 kilo. Na krzesło nijak się nie mieści. Zarządzili tylko wodę - znów przytył 10 kg. Postanowili nic mu nie dawać. Kolo zamiast chudnąć, poprawił się o 10 kg.
- Co jest, czemu nie chudniesz?
- Jakoś kurka nie mam motywacji..
Jedzie dziewczyna pociągiem Intercity i ma okres. Nagle czuje, że zaczyna się robić źle. Idzie do toalety, zdejmuje zużytą podpaskę i zakłada nowa, a starą wyrzuca przez okno.
W tym czasie pan Kazimierz stoi na stacji w Turmieszowicach, czekając na jedyny tego dnia skład do Luśni. Pali w zamyśleniu ułamek papierosa w okopconej lufce, patrząc na odległą linię lasu, gdy nagle ze śmigającego obok Intercity wypada jakiś przedmiot i uderza go w twarz. Pan Kazimierz bierze, patrzy i mówi zamyślony - kurka, niby wata, a jak mi ryj r********o!
Małżeństwo w łóżku. Żona mruczy mężowi do ucha:
-Kochanie, włóż od tyłu...
-Żółw.
Mąż mówi do żony:
Zbieraj sie! ty ja i pies jedziemy na ryby
Zona: Nie chce.
Mąż: Masz do wyboru - ryby, obciąganie albo anal.
Zona wybrała to drugie - ale po chwili ssania mówi : Smakuje jak guano
A mąż na to: Pies też nie chciał jechać na ryby
student wetrynarii idzie na egzamin ustny i dostaje kilka pytan wszystko mu dobrze idzie odpowiada z latwoscia profesor zadowolony bardzo, ostatnie pytanie: czy mozna dokonac aborcji na krowie
student mysli mysli nic nie wymyslil i mowi:
nie wiem
na to profesor: no to bedzie musial sie pan douczyc i jak sie pan douczy to zapraszam ponownie
student lekko rozczarowany wraca do domu szuka informacji w necie w ksiazkach niestety nie mogl znalesc to postanowil isc do baru siedzi z piwem i wyglada na takie jakby cos go gryzlo podchodzi barman i mowi:
-co sie stalo bo chyba cos Cie gryzie
-wiesz czy mozna dokonac oborcji na krowie
na to barman poklepujac chlopaka po ramieniu
-ale sie w******es
Przepraszam za przekleństwa, dowcipy pochodzą z jakiegoś kibolskiego forum, bez nich nie wiedzieliby kiedy się śmiać;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"