Widok
Koslawym kołem bilem do wcześniejszej wypowiedzi twierdzacej, że szprychy maja rózną siłę naciąu.
Co do rozbierania koła i prostowania obreczy - moze i gdzies w górach, natrasie, po ogromnej kraksie, ale tez nie rozbierał na czesci tylko prostował waląc o drzewa.
W domowych warunkach, jak juz rozplatamy kolo, to chyba lepiej zmienic obrecz na nową.
Co do rozbierania koła i prostowania obreczy - moze i gdzies w górach, natrasie, po ogromnej kraksie, ale tez nie rozbierał na czesci tylko prostował waląc o drzewa.
W domowych warunkach, jak juz rozplatamy kolo, to chyba lepiej zmienic obrecz na nową.
@max
W nówce sztuce (nowa felga, oś i szprychy) mogą mieć takie samo napięcie. Można zaplatać na ślepo.
A w zaplocie "krucza łapka" albo w kole ekscentrycznym mają nie tylko różne napięcie, ale nawet różną długość. Tak tak, a pan rzemiocha z kluczem dynamometrycznym, centrownicą i cennikiem jak u fryzjera często powie ci "paaanie - nie da się" i sprzeda ci koło zaplecione w Chinach, ręcznie i dobrze. On już tak nie umie.
To tyczy wszelkich "rzemieślników", stali się dziś lichymi sprzedawcami. Wczoraj chciałem dać naprawić parasol do warsztatu na rogu Abrahama i Starowiejskiej. Bo warsztat koło mnie we Wrzeszczu zdechł, szkoda, tam coś umieli. A baba mówi, że od 50 lat robi i naprawia a "tego aluminium się nie da". Pół wieczora dłubałem, kleiłem, ale oddałem mojemu 91 letniemu ojcu jego parasol - działający.
Dziś rzemieślnicy to tanie matoły. Albo biorą jak Żyd za matkę. Tylko nawiedzony amator może jeszcze coś umieć. Ponoć kowale mają swoje odrodzenie. Przyszło z modą z zagranicy.
W nówce sztuce (nowa felga, oś i szprychy) mogą mieć takie samo napięcie. Można zaplatać na ślepo.
A w zaplocie "krucza łapka" albo w kole ekscentrycznym mają nie tylko różne napięcie, ale nawet różną długość. Tak tak, a pan rzemiocha z kluczem dynamometrycznym, centrownicą i cennikiem jak u fryzjera często powie ci "paaanie - nie da się" i sprzeda ci koło zaplecione w Chinach, ręcznie i dobrze. On już tak nie umie.
To tyczy wszelkich "rzemieślników", stali się dziś lichymi sprzedawcami. Wczoraj chciałem dać naprawić parasol do warsztatu na rogu Abrahama i Starowiejskiej. Bo warsztat koło mnie we Wrzeszczu zdechł, szkoda, tam coś umieli. A baba mówi, że od 50 lat robi i naprawia a "tego aluminium się nie da". Pół wieczora dłubałem, kleiłem, ale oddałem mojemu 91 letniemu ojcu jego parasol - działający.
Dziś rzemieślnicy to tanie matoły. Albo biorą jak Żyd za matkę. Tylko nawiedzony amator może jeszcze coś umieć. Ponoć kowale mają swoje odrodzenie. Przyszło z modą z zagranicy.
Dziś ludki nawet po pompowanie idą do warsztatu, zamiast doiągnąć łańcuch, kupują nowy rower, a za ekspertów prawa mają policję. Co drugi rower hałasuje jak nawiedzony przez złe. A jak koło jest krzywe, to rozłączają hamulec. A wycieczkę 100 km opisują w prasie i annałach, jako wyprawę na miarę Kolumba.
Optymalne centrowanie jest przeprowadzane przez doświadczonego i uzdolnionego centrowacza, oczywiście w centrownicy. Proces centrowania odbywa się wówczas szybko, a rezultaty są więcej niż zadowalające. Odwrotnie zaś, gdy osoba centrująca nie ma doświadczenia oraz uzdolnień centrowniczych, a w dodatku centruje kombinerkami na widelcu odwróconego roweru, wynik centrowania uzyskany po długotrwałym i żmudnym podcentrowywaniu jest kiepski i rower jedzie wężykiem oraz sie buja to w górę, to w dół. Tak to jest, przyznaję Ci rację, wszystko co napisałeś jest prawdą.
Ludzie w większości przypadków wypisujecie dyrdymały.
Jeśli centrujemy koło w rowerze to przede wszystkim trzeba mieć pewność że jest założone idealnie symetrycznie co wcale nie jest takie proste do osiągnięcia na każdej ramie. Dlatego optymalnie jest centrować koło w centrownicy.
Dokręcanie nypla zależne jest przede wszystkim od luzu i wypaczenia koła.
Polecanie kombinerek jest nieporozumieniem, klucz jest tani ale można też zrobić sobie go we własnym zakresie z grubszej blachy.
Ogólnie jeśli ktoś nigdy nie centrował będzie musiał poświęcić dużo czasu.
Jeśli centrujemy koło w rowerze to przede wszystkim trzeba mieć pewność że jest założone idealnie symetrycznie co wcale nie jest takie proste do osiągnięcia na każdej ramie. Dlatego optymalnie jest centrować koło w centrownicy.
Dokręcanie nypla zależne jest przede wszystkim od luzu i wypaczenia koła.
Polecanie kombinerek jest nieporozumieniem, klucz jest tani ale można też zrobić sobie go we własnym zakresie z grubszej blachy.
Ogólnie jeśli ktoś nigdy nie centrował będzie musiał poświęcić dużo czasu.
Stopka do bani, fakt, ale co tam.
A w razie porażki w najgorszym wypadku będzie trzeba wymienić szprychy i nyple. Najlepiej wszystkie na raz. A obręcz prostować luzem (jak kto ma w domu walające się pogięte obręcze, chętnie kilka przejmę, bo amatorsko robię ingo-bikes, a takich to już na pewno nie da się kupić, ani nawet zlecić warsztatowi). Szprychy bywają tanie na Allegro, ostatnio kupiłem komplet 46 z nyplami po 9 zł ! Polerowane ocynki, więc żadne tam hoi-poloi spectra-kewlar, ale do ostrego koła wystarczą.
To nawet czasem jest frajda. Jak i tak zmieniasz szprychy, to możesz zmienić zaplot, to jest okazja by się pobawić i zrobić coś nietypowego, ambitniejszego. Słoneczko (tylko do kół bez hamulca lub napędu!), łańcuszki (tylko miękkie ocynki), kruczą łapkę (truuuudna, nie wyszła mi) itp. Nie sama tylko jazda przynosi frajdę w rowerze ;-) Pawlik nie bój się. A moje namiary już masz.
A w razie porażki w najgorszym wypadku będzie trzeba wymienić szprychy i nyple. Najlepiej wszystkie na raz. A obręcz prostować luzem (jak kto ma w domu walające się pogięte obręcze, chętnie kilka przejmę, bo amatorsko robię ingo-bikes, a takich to już na pewno nie da się kupić, ani nawet zlecić warsztatowi). Szprychy bywają tanie na Allegro, ostatnio kupiłem komplet 46 z nyplami po 9 zł ! Polerowane ocynki, więc żadne tam hoi-poloi spectra-kewlar, ale do ostrego koła wystarczą.
To nawet czasem jest frajda. Jak i tak zmieniasz szprychy, to możesz zmienić zaplot, to jest okazja by się pobawić i zrobić coś nietypowego, ambitniejszego. Słoneczko (tylko do kół bez hamulca lub napędu!), łańcuszki (tylko miękkie ocynki), kruczą łapkę (truuuudna, nie wyszła mi) itp. Nie sama tylko jazda przynosi frajdę w rowerze ;-) Pawlik nie bój się. A moje namiary już masz.
Dlatego kręcić MAŁO. Naprawdę mało i sprawdzać. Kwestią wprawy jest, czy dokręcać naraz 2, czy 1 szprychę (po tej samej stronie). Jak się widzi, że sprawy idą w dobra stronę, to nie przyspieszać. Tu pospiech nie jest wskazany. Trochę odwagi, naprawdę trudno zepsuć, a zepsucie i poddanie się, będzie kosztowało w serwisie tyle samo, co centrowanie koła oddanego przed próbą. Więc warto potrenować. Można też, w przypadku całkowitej porażki, odkręcić nieco wszystkie szprychy i spróbować jeszcze raz. Podstawa to przyzwoity klucz, taki co nie zniszczy nypli, dobrany do rozmiaru. Można też kręcić od góry śrubokrętem.
I wyrzuć tę kretyńską stopkę.
I wyrzuć tę kretyńską stopkę.