Widok

czasy wody sodowej z saturatora

Towarzyskie Aniołki Temat dostępny też na forum:
no komuny..:)
taka była zimna i jakos tak lepiej smakowała

i irysy i toffi i michałki miały inny smak
nie pamietam papieru toaletowego na sznurku
--- ale za to mozliowsc wymiany za makulaturę
i ta makulatura obwiazana sznurem do szkoły..i rywaliacja miedzy klasami o kg
-----------------
bolek i lolek..koziołek matołek i zwirek i muchomorek,wakacje z duchami
tolek banan i karioka...ech

wakaje u babci..kupa sniegu,,przerwy w dostawie pradu...
herbata bez cukru,kawa wystana,pomraancze tylko na swieta..tez wystane

dropsy ..cuierki z jazebina...zapach "być może"i "pani Walewskiej" dla mamy "mon cheri" dla mnie

najbardziej intratne prace--wszędzie tam ,gdzie można było przeszmuglować towar..dostać poza kolejnoscia--w handlu,w biurze,na stoczni.....
pierdzace trabanty i wielkie warszawy..i syrenka badziew

kabarety rozśmieszały ..choć zycie wkurzalo--ludzie byli ..chyba..bardziej usmiechnieci

zima stulecia
http://www.bing.com/videos/search?q=zima+stulecia&qpvt=zima+stulecia&view=detail&mid=C786DDF1C0AA1BD50837C786DDF1C0AA1BD50837&FORM=VRDGAR
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kochani, wspominajcie (!!!) i tęsknijcie (???).
Mam nadzieję, że nie jest to efektem manipulacji, jakiej przejawy możemy obserwować...

https://youtu.be/wV2iWq68rtA

Nie noszę lampasów i szary mój strój... Lampą jest mi księżyc ponad leśną dróżką... i "nic nowego nie ma na świecie" ale nie w tym punkcie historii, zataczającej koło jesteśmy, nie w tym!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
A.. jeszcze coś...

Do swojej pierwszej Syrenki przyklaiłem na dachu dwa zabawkowe, plastikowe telefoniki. Czerwony i niebieski... jak koguty.
Często kumpel nią jeżdził a ja uwielbiałem jeździć na jej dachu. Robiąc np. sójkę przy okazji.
Jak nas kiedyś lokalna psiarnia zatrzymała (ze mną na dachu) byliśmy przekonani, że mamy "ciepło".
Ale nie... chłopaki po prostu chcieli, żebyśmy im naprawili telefony na komisariacie :D

Naprawiliśmy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
@woder:

Niech będą "wspominki"

Pamiętam, jak jeździłem na tramwaju "na buforach", czyli z tyłu, na zderzakach, bo nie dałem rady wbić się w winogrona wiszące na drzwiach :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Albo tłok w Tramwajach jest ale można sobie na rowerze jechać za miast tramwajem
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
wspominki ?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Fakt. Może i z autobusami już tak źle nie jest, ale za to tramwaje co rusz mają awarię ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Teraz po prostu w korkach stoją . A wtedy korków nie było
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Coś Ty. Ile razy trzeba było z Wrzeszcza dojść na Morene. Ale Jaskowa jest urokliwa, więc było przyjemnie choć wciąż pod górę
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> a ile razy autobusy nie kursowały

To się akurat nie zmieniło ;))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rzadkość obecnie taki chart. A piękna rasa.
Czasy komuny to czasy towarzyskie, czasy w których żyło się aktywniej. Teraz żeby pójść na spacer, dojeżdżamy samochodami, do galerii (nie sztuki) samochodami. A kiedyś trzeba było dojść na piechotę na przystanek, potem spacer, a ile razy autobusy nie kursowały i trzeba było z buta wrócić do domu. I przyjemniej i zdrowiej i szczuplej.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Miałem kiedyś taką sytuację:
Budzę się, bo coś mnie po mordzie liże.
Otwieram gały... i szok. Alf!
Jak osiągnąłem jakąś tam zborność myśli, dopiero zajarzyłem, że koleżanka przyszła do kumpla z pookju ze swoim chartem afgańskim :D
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Sadyl - ja uczyłam się jeździć na łyżwach na naturalnych stawach - w Sopocie na Morskim Oku (latem można było się tam pluskać), a potem na poligonie na Morenie (teraz bardziej Wróbla Staw). To było to.

A co do psa. To miałam jamnika szorstkowłosego, który miał mordkę jak Alf i mimo, że był uparty, to był to najcudowniejszy pies. A jakie miał instynkty - myśliwski i podwyższone libido.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Moja koleżanka (bardzo bliska) ma takiego szczurołapa.
Totalnie niewychowanego. On jest Alfą w stadzie.
Nawet deklarowałem, że mogę go wziąć na tydzień-dwa, celem modyfikacji.
Moja suka sobie z nim poradzi. Ja też :)
Nadal aktualne :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
ja nie przepadam za tymi modnymi szcurołapami....nawet ich nazwa mi wylatuje z głowy
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
piękny pies!
wilczury the besciaki dla mnie:)
to sa prawdziwe psy..a mój to taki wiejski mieszaniec czegos długowłosego z niskopodwoziowcem..

wychować?---jak pies przeszedł swoje-a ty nie wiesz co dokładnie;
miał kilku właścicieli .no i charakter tez

mojego ciut wychowała wpadka zięcia z dowiezieniem go do schronisk(nie dojechał tam)..trochę tej miłości jednak--jak wrózcil to 50% zmiany
reszta charakterku i przywzywczajen pozostała
wieśniactwo rumskie tez
ale ma serce--kotu pomagał włazic na tapczan jak ten jeszcze za mało skoczny był--to był taki pocieszny widok:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Miałem kiedyś innego psa

image

Miałem go od poziomu małej, puchatej kuleczki.
Z założenia miał być owczarkiem niemieckim, ale mu nie wyszło ;)
Ale w związku z założeniem, dostał na imię Helmut

Pies niesamowicie agresywny i dominujący. Ze dwa lata go układałem, żeby skumał, kto tu jest Alfą. Krew na ścianach (oczywiście moja) to była norma.
Ale... dało się.

Pies był ułożony, jak mało który. Reagował na każdą komendę i nigdy nie zeżarł niczego poza swoją miską... co mu zresztą życie uratowało, jak jakiś sk*wiel podrzucił na działce rodziców kiełbasę z trutką.

Suki nie układam. Jej "mamusia" twierdzi, że jest rozpuszczona jak cygański bicz.
I Ok.
To przytulanka, nie pies użytkowy.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
>> Cudności:)

Odleciałabyś, jakbyś ją poznała w realu. Niesamowite stworzenie.

Coś w tym jest, co mówisz.
Ale nie do końca. Sam ładnych parę lat życia spędziłem z ratlerkiem.. i wiem, że czsaami po prostu się nie da :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Cudności:)

Uwaga - mowa tronowa tudzież kazanie:
Nie ma wrednych jazgaczy. Takie zjawisko nie występuje w przyrodzie - nagminnie natomiast występują bezdennie głupi właściciele, którzy nie potrafią pieseła wychować. Być może dlatego, że wychowanie ich samych zakończyło się klęską;)
HOWGH!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@Wiewióra:

Bo nie cierpię małych jazgaczy. W dodatku wrednych :D

Moja suka jest niewielka, ale nie jest wredna i nie jest jazgaczem.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
> Sadyl--masz serducho:)
No nie wiem, nie wiem...;)
> to ratlerków i pekińczyków po prostu nie cierpię :) - made by Sadyl z innego wątku
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0