Widok

dowóz dzieci do szkoły

Proszę o informacje jak radzicie sobie z dowozem dziecka (dzieci 0-III klasy) do szkoły z osiedli budowanych przez Siódme Niebo w Baninie. Od nowego roku szkolnego to będzie również mój problem a nowa szkoła jest jeszcze dalej niż stara. W sumie to chyba obowiązek gminy by zapewnić dojazd do szkoły ale autobus nie przyjeżdża w tę część Banina. Czy kiedyś był poruszany ten problem? A może są jakieś busy, które je dowożą? Proszę o odpowiedzi na temat.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 7
może i ważna może i nie w Baninie nie ma takich odległości żeby nie dało się ich przejść więc może warto by zaproponować zrobienie chodników wzdłuż głównych tras żeby dzieci spokojnie i po normalnej nawierzchni mogły spacerować zamiast być wszędzie wożonymi dla ich zdrowia tylko by to wyszło bo jak wiemy społeczeństwo nam tyje na potęgę
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
co do dowozu do szkoły mysię że podziękowania należy kierować w stronę burmistrza który zlikwidował gimbusa...
ciekawe czy przy następnych wyborach uda się rozgonić to towarzycho, które tak dba o naszą miejscowość i nasze dzieci :)
co do samego meritum to Klaudia zapewne nie wiedziała gdzie zamieszka, to stąd to pytanie, nagle po zameldowaniu się nowokupionym tano "m" okazało się że daleko do szkoły droga nieutwardzona i tak dalej...
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wsi spokojna, wsi wesoła. Mieszkam w Baninie od 2001 roku. Tu wychowały się moje dzieci wśród pól, śpiewu ptaków, całe lato biegały z kolegami po ulicach(bo nie było na nich ruchu) wśród zbóż budowali sobie bazy, jeździli na rowerkach. W domu bywały tylko aby coś zjeść i wieczorem się doszorować i wyspać. Ech, piękny obrazek.
Pamiętam też, że bez samochodu a raczej dwóch nie było to łatwe życie. Kiedy mój mąż jechał w delegację i zostawała bez auta, to był to prawdziwy hardcore. Nie było w sklepach terminali, bankomatu, autobus kilka razy dziennie do Gdańska i kilka PKSów w drugą stronę. Nie było takie proste zapakować maleńkie dziecko zimą do wózka i jechać do najbliższego bankomatu po gotówkę. Powrót za jakieś 2 godziny, bo tak kursowały. Zakupy robiło się (tylko tych najpotrzebniejszych rzeczy) w osiedlowych sklepikach po horrendalnych cenach i wątpliwej jakości towarów.Teraz mamy markety, biedronki, delikatesy, bankomaty, ruch uliczny, że przejść nie można, Gryfy i inne (za chwilę) kolejowe wynalazki. Co lepsze? Nie wiem. Z jednej strony 10 lat temu jak człowiek przyjechał z pracy, wziął psa na półgodzinny spacer w tej ciszy, to całe zmęczenie spływało momentalnie. Z drugiej strony, człowiek się starzeje i przyzwyczaja do wygód. Jedno jest pewne. To co było już nie wróci i należy zaakceptować stan obecny! Można też wspólnie (z tymi nowymi i z tymi starymi) powalczyć o lepszą przyszłość! I na tym się skupmy.
popieram tę opinię 21 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sonia
Tak było , zgadzam się
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie zmienia to faktu,że gimbus by się przydał,szczególnie zimą..
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
ona gimbus był jeszcze w 2011 ale burmistrz stwierdził że dzieci moga komunikacją miejską dojeżdzac :/ i go zlikwidował, teraz więc należy w następnych wyborach opowiedzieć się za innymi przedstawicielami
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry