Widok

dyskwalifikacja za GPS ??

czy będzie w końcu dyskwalifikacja za używanie GPSa ?

w regulaminie jest napisane że korzystać można tylko z mapy dostarczonej przez organizatora i ew. kompasu.
więc? jak to jest z GPSami ?
czy to na pewno jest fair-play wobec tych co stawiają tylko na własny zmysł orientacji ?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
to naturalnie słowa do Wesołego Jędrusia, bądźmy sobą zobaczmy co potrafimy ( bez zbędnych gadżetów)i na co nas stać - życzę powodzenie wszystkim !!!sobie też .
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ta dyskusja nie ma sensu. Podstawa to trzymanie sie regulaminu!!!
On jest wyrocznią na tej imprezie.
Nic nie ma w nim na temat używania GPSu, tak samo jak nie ma w nim o używaniu kijków do Nordic Walkingu czy chodzenia w tzw. pociągach itp.
I ludzie bedą używać tego wszystkiego, do czasu zmiany regulaminu.
Wszystkim ludziom w dzisiejszych czasch niestety nie da się zadowolić.
Jednym przeszkadza GPS innym kijki jeszcze innym pociągi i tak można wymieniać i wymieniać.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dokładnie, regulamin jest dziurawy jak szwajcarski serek ale nie używanie GPS go podkopuje tylko np. tramwaje. Przez nie już wielu zostało Harpaganem bez umiejętności orientacyjnych, prowadzeni na sznureczku np. przez zawodowego kartografa...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a diablo dalej swoje... ;)
a co z tymi ktorzy lubią jezdzic w swoim towarzystwie. jak juz bed gotow zeby wytartowac solo to tak zrobie...poki co wielką frajde sprawia mi towarzystwo przyjaciol z ktorymi pojadę w tramwaju :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przeciez nie pietnuje jazdy grupowej, powinna byc mozliwosc rejestracji grupy i ta grupa zajelaby dane miejsce w wynikach a nie udawala osoby indywidualne...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Diablo, to nie jest takie proste. Na tej edycji przyszedłem na metę w największym chyba tramwaju w historii Harpagana (gdyby p. Klapkovie nie wyrwali na ostatniej prostej, byłoby tego 18 osób). Skład tramwaju zmieniał się, były momenty, że szło za mną ponad 20 osób. Niektóre wagoniki się nocą pourywały, bo narzuciłem dość ostre tempo (jak na piechurów) obawiając się powtórki sytuacji z wiosny (biegu do mety). Na drugą pętlę wyruszyliśmy w grupie chyba poniżej 10 osób, jedni się urywali, inni do nas dołączali. Państwo Klapkovie szli odcinkami razem z nami, kilkakrotnie wyrywali do przodu, aby do PK dojść równo z nami lub po nas (strasznie błądzili tym razem). I co, może mam przepędzić kogoś, kto ma ochotę za mną iść, albo zatrzymać się i poprosić, żeby mnie wyprzedził. Jak to sobie wyobrażasz, szczególnie na pierwszych kilometrach, gdzie razem idzie kilkusetosobowa pielgrzymka tworząca jeden ogromny megatramwaj. To, co wyróżnia Harpagana spośród wielu innych InO to właśnie wzajemne pomaganie sobie na trasie, rywalizacja w duchu fair play. I to jest wspaniałe, to tworzy niepowtarzalną atmosferę. Jedni korzystali z moich umiejętności nawigacyjnych; ja, choć starałem się nawigować samodzielnie, konsultowałem wielokrotnie dobór wariantów przejścia z osobami, które aktualnie ze mną szły. Być może ktoś doszedł do mety dzięki mojemu doświadczeniu, ktoś inny może sobie za to wyrzucać, że przeze mnie nadłożył kilka kilometrów, został przeciągnięty przez krzaczory i... nie dotrwał do końca. Nikogo do siebie nie przywiązywałem, ale nikomu nie odmawiałem możliwości marszu razem ze mną, bo niby w imię czego miałbym to robić. Klasyfikacja jest indywidualna, dzięki czemu impreza nie jest elitarna (tylko dla sprawdzonych w boju i zgranych zespołów), ale łączenie się w grupy dozwolone, bo przy wspólnym starcie kilkuset uczestników nie może być zabronione (musiałbyś startować zawodników indywidualnie w odstępach co 5 minut, a i tak po kilkunastu kilometrach mogłyby się tworzyć tramwaje). Start TP trwałby ok. 50 godzin!!!! Tak więc dyskusja na temat tramwajów na tej i podobnych imprezach niemal masowych ma charakter czysto akademicki. Myślę, że ten nasz ogromny tramwaj, do którego mógł dołączyć każdy, kto zechciał, bardziej odpowiada idei Harpagana, niż postawa niektórych uczestników, którzy skręcając w przecinkę gaszą latarki, żeby przypadkiem ktoś nie podpatrzył ich wariantu. Oczywiście swoje stwierdzenia opieram na doświadczeniach z TP, ale uważam, że zwolennicy samotnej jazdy na rowerze też nie powinni szukać samotności na Harpaganie. To nie ten adres.
Pozdrawiam i gratuluję wszystkim, którzy z pomocą lub bez niej, na TP, TR i TM dotarli tak daleko, na ile ich było stać, wcale niekoniecznie do mety.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dyskusja staje się akademicka w momencie, gdy probuje się to sformalizować przepisami i regulaminami.

Dla mnie podejście do imprez tego rodzaju (i innych indywidualnych) sprowadza się do funkcji uczestnik vs. mapa. Koniec kropka. I to uczestnik określa, w ilu % zasłużył na to miejsce, na którym się finalnie znalazł. Jeżeli ktoś woli być holowanym - czemu nie. Może ma inne priorytety.

Na tym Harpie, na którym przeszedłem większość dystansu TM samotnie (a zszedłem z trasy przed PK7 - zły dobór obuwia), miałem większą wewnętrzną satysfakcję niż na innej imprezie, na której byłem "holowany", mimo przyjścia na czołowej pozycji. Mnie przynajmniej nie daje to satysfakcji. Ale co kto lubi, i gdzie widzi swoje "harpaganowe" wyzwanie.

;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
WJ - doszedłeś nas na 5 PK. Podziwiam, bo ja nienawidzę być motorniczym, a jeszcze bardziej pasażerem na gapę. A w twoim tramwaju było ich faktycznie ok 20-tu. Na trasie robię co mogę aby się uwolnić. Ogólnie jestem towarzyskim typem, ale jak organizuję imieniny albo idę na wesele. A ścierające się koncepcje i porady przygodnych napieraczy tylko mnie rozpraszają i odwodzą od mojej strategii.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wesoły Jedruś jest wyjątkowy, nie ucieka po krzakach ze zgaszoną czołówką jak szpieg z krainy deszczowców. Gdy spotkasz go w ciemnym lesie zawsze podpowie w którym kierunku się udać a nie wszyscy tak mają, jedni gaszą czołówki, inni wprowadzają celowo w błąd.
Nieść Cię nie będzie, jak nie dasz rady odpadasz, ale dzieli się swoim wielkim doświadczeniem i umiejętnościami za to go cenię, mimo że nie przyprowadził mnie do mety:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak, sam nieraz pytam czy ludzie z punktu na który podązam, większosć odpowiada, bez wprowadzania w błąd, dlatego też sam mówię innym jeżeli mnie pytają, dla mnie to normalne i często podnosi na duchu. Pozdrawiam ;)))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0