Widok
Dobrze dobrze stara frustratka ze mnie, ale słowa swoje skierowalam do rowerzystów "proszę mi pomóc " ponieważ akurat w tym momencie byli na wysokości mojej twarzy.
Nie mogę więcej pisać ponieważ chce pozostać anonimowa.
Przechodnie pomogli jeden z nich przypilnowal rower gdy drugi chciał ukraść :)
Ot taka głupia historia która swój koniec ma na policji.
Mam nadzieje że sprawcy zostaną ukarani bo byli nadwyraz beszczelni.
Nie mogę więcej pisać ponieważ chce pozostać anonimowa.
Przechodnie pomogli jeden z nich przypilnowal rower gdy drugi chciał ukraść :)
Ot taka głupia historia która swój koniec ma na policji.
Mam nadzieje że sprawcy zostaną ukarani bo byli nadwyraz beszczelni.
Rozumiem że ktoś może mieć potrzebę odreagowania i pisze na forum.
Jeśli jednak decyduje się na wpis to nie powinno odbywać się to na zasadzie "wiem ale nie powiem"
Z mglistych wypowiedzi rowerzystki można się zorientować że nie potrzebowała fachowej pomocy przy rowerze.
Zastanawia więc dlaczego więc swoje pretensje kieruje tylko do rowerzystów. Sugeruje to że ludzie na rowerach są jakoś szczególnie nie fajni. Tak naprawdę nie ma znaczenia czy ktoś jedzie rowerem czy idzie pieszo. To są dokładnie Ci sami ludzie. Takie jest nasze społeczeństwo, a inne wcale nie są lepsze.
Prawda jest taka że o bezpieczeństwo trzeba zadbać samemu a nie liczyć na innych. Na kursach samoobrony dla kobiet nawet tych podstawowych (kilku spotkaniowych) tłoku nie ma.
Jeśli jednak decyduje się na wpis to nie powinno odbywać się to na zasadzie "wiem ale nie powiem"
Z mglistych wypowiedzi rowerzystki można się zorientować że nie potrzebowała fachowej pomocy przy rowerze.
Zastanawia więc dlaczego więc swoje pretensje kieruje tylko do rowerzystów. Sugeruje to że ludzie na rowerach są jakoś szczególnie nie fajni. Tak naprawdę nie ma znaczenia czy ktoś jedzie rowerem czy idzie pieszo. To są dokładnie Ci sami ludzie. Takie jest nasze społeczeństwo, a inne wcale nie są lepsze.
Prawda jest taka że o bezpieczeństwo trzeba zadbać samemu a nie liczyć na innych. Na kursach samoobrony dla kobiet nawet tych podstawowych (kilku spotkaniowych) tłoku nie ma.
W latach 1973-1981 woziłem apteczkę. plastry, taki spray na rany, bandaż, gaziki, jodynę i węgiel. Pudełeczko jakieś 12x12x4. Poważnie użyte tylko raz w celu ratowania kolegi (po powrocie był szyty). Teraz wożę kilka plasterków i rękawiczki gumowe. Narazie nie skorzystałem, bo typowy uraz to obtarcie łokcia, kolana na obszarze większym niż te plasterki. Wsiadam i jadę. Ale czasem myślę, że opatrunek osobisty w wersji wojskowej (nieprzemakalny brezent) byłby właściwy. Tyle że wtedy to był czas wypraw z namiotem po Polsce, a teraz wypady szosą na Kaszuby.
Woda utleniona jest dobra, nie szczypie zwl. w porownaniu ze spirytem salicylowym. Tylko ze w malym pojemniku za szybko traci H2O2. Ma te zalety, ze mozemy poznac swieza krew lub zakazona rope, bo sie pieni. Stary strup nie wywola pienienia.
Octenisept nie szczypie. Nie brudzi. Ale nie wiadomo czy jeszcze dziala.
Ale na rower, na miasto, wystarczy Leko i jego alkohol izopropylowy. No szczypie, ale co to za szczypanie, na mala ranke... bol pupy od przejechania dlugiego dystansu - jest bardziej dolegliwy.
Octenisept nie szczypie. Nie brudzi. Ale nie wiadomo czy jeszcze dziala.
Ale na rower, na miasto, wystarczy Leko i jego alkohol izopropylowy. No szczypie, ale co to za szczypanie, na mala ranke... bol pupy od przejechania dlugiego dystansu - jest bardziej dolegliwy.