Widok
ehhh, rowerzyści
witam,
zaraz pewne zostanę "zjechany". ale co mi tam , napiszę.
znowu dzisiaj widziałem "wspaniałego" rowerzystę , który wszelkie przepisy ruchu drogowego miał w d..... Cwaniaczek na kolarce jadący ulicą, w godzinach sporego natężenia kompletnie olał czerwone swiatła dla swojego kierunku i śmiało przeleciał przez skrzyżowanie.O tyle było to niebezpieczne, że skrzyżowanie jest dość kiepskie w zakresie widoczności i ma tam miejsce sporo wypdaków. No cóż, głupota rowerzystów nie ma granic. A gdyby go potrącił samochód ? to już widzę lament rowezystów jak to śmeirdzący blachosmrod uszkodził i rowerzystę i rower. Ludzie opamiętajcie się. Jesteście na drodze publicznej to przestrzegajcie przepisów. A jak nie to jazda do lasu. tam ćwiczyć.
pozdrawiam
za wyjątkiem tego barana co dzisiaj włąsnie widziałem
ps. mam nadzieję, że ów wspaniały kolarz to przeczyta.
ps2. zdarzenie miało miejsce na skrzyżowaniu ulicy wielkopolskiej i jednej z poprzecznych ulic
zaraz pewne zostanę "zjechany". ale co mi tam , napiszę.
znowu dzisiaj widziałem "wspaniałego" rowerzystę , który wszelkie przepisy ruchu drogowego miał w d..... Cwaniaczek na kolarce jadący ulicą, w godzinach sporego natężenia kompletnie olał czerwone swiatła dla swojego kierunku i śmiało przeleciał przez skrzyżowanie.O tyle było to niebezpieczne, że skrzyżowanie jest dość kiepskie w zakresie widoczności i ma tam miejsce sporo wypdaków. No cóż, głupota rowerzystów nie ma granic. A gdyby go potrącił samochód ? to już widzę lament rowezystów jak to śmeirdzący blachosmrod uszkodził i rowerzystę i rower. Ludzie opamiętajcie się. Jesteście na drodze publicznej to przestrzegajcie przepisów. A jak nie to jazda do lasu. tam ćwiczyć.
pozdrawiam
za wyjątkiem tego barana co dzisiaj włąsnie widziałem
ps. mam nadzieję, że ów wspaniały kolarz to przeczyta.
ps2. zdarzenie miało miejsce na skrzyżowaniu ulicy wielkopolskiej i jednej z poprzecznych ulic
Spotkałem takiego jednego dzisiaj - kierowca z wąsem. Jechałem na luzaczku góralem przez puste przejście dla pieszych na zielonym, ale że szef szefów w sprinterze poczuł się jak maharadża, przydusił na skrzyżowaniu i zamiast przyhamować przed przejściem dla pieszych ( lewoskręt ), zajechał mi drogę, zatrzymał swoją rdzawą gablotę centralnie na zebrach i wychylił łeb przez okno głosząc - gdzie jedziesz po pasach !
Tak mnie rozbawił, że zszedłem z roweru, oparłem o drzewko i chwyciłem za bidon 0,7l .
Z żalem opróżniłem bidon przez to samo okno, przez które waść nauczał, mówiąc: " przepraszam, to się nie powtórzy".
Tak mnie rozbawił, że zszedłem z roweru, oparłem o drzewko i chwyciłem za bidon 0,7l .
Z żalem opróżniłem bidon przez to samo okno, przez które waść nauczał, mówiąc: " przepraszam, to się nie powtórzy".
zbulwersowany napisał(a):
> znowu dzisiaj widziałem "wspaniałego" rowerzystę , który
> wszelkie przepisy ruchu drogowego miał w d.....
To oczywiście nie usprawiedliwia wybryków tego rowerzysty, ale może go tłumaczyć. Zdarza się, że chłopaki wciskają sobie w d... różne przedmioty i potem musi interweniować lekarz. Widocznie ten nieszczęśnik z braku czegoś lepszego załatwił się zwiniętym w rulon kodeksem drogowym... Przez nieuwagę kodeks się rozwinął i potem nie sposób było go wydostać!!! Więc się chłopak spieszył do lekarza z tymi przepisami drogowymi w d...., bo musiały mu strasznie uwierać!
Ale swoją drogą gratuluję spostrzegawczości! Musiał się Kolega dobrze przyjrzeć - czy wręcz zajrzeć - żeby zauważyć tytuł wolumenu...
> znowu dzisiaj widziałem "wspaniałego" rowerzystę , który
> wszelkie przepisy ruchu drogowego miał w d.....
To oczywiście nie usprawiedliwia wybryków tego rowerzysty, ale może go tłumaczyć. Zdarza się, że chłopaki wciskają sobie w d... różne przedmioty i potem musi interweniować lekarz. Widocznie ten nieszczęśnik z braku czegoś lepszego załatwił się zwiniętym w rulon kodeksem drogowym... Przez nieuwagę kodeks się rozwinął i potem nie sposób było go wydostać!!! Więc się chłopak spieszył do lekarza z tymi przepisami drogowymi w d...., bo musiały mu strasznie uwierać!
Ale swoją drogą gratuluję spostrzegawczości! Musiał się Kolega dobrze przyjrzeć - czy wręcz zajrzeć - żeby zauważyć tytuł wolumenu...
zbulwersowany napisał(a):
> zapewne jesteś właśnie jednym z tych co psują opinie
> rowerzystów jako uczestników ruchu drogowego mając głeboko
> gdzieś poszanowanie dla bezpieczeństwa i przepisów.
No właśnie! Rozegryzłeś mię bezbłędnie! Mam taką skłonność, że jak tylko widzę opinie rowerzystów, zaraz je psuję, a szczególnie jako uczestników ruchu drogowego. A gdy tylko ujrzę jakieś poszanowanie dla bezpieczeństwa i przepisów, zaraz je sobie wpycham głęboko gdzieś, aże furczy!!!
> zapewne jesteś właśnie jednym z tych co psują opinie
> rowerzystów jako uczestników ruchu drogowego mając głeboko
> gdzieś poszanowanie dla bezpieczeństwa i przepisów.
No właśnie! Rozegryzłeś mię bezbłędnie! Mam taką skłonność, że jak tylko widzę opinie rowerzystów, zaraz je psuję, a szczególnie jako uczestników ruchu drogowego. A gdy tylko ujrzę jakieś poszanowanie dla bezpieczeństwa i przepisów, zaraz je sobie wpycham głęboko gdzieś, aże furczy!!!
pozdrowienia dla karka z piekna pania w tapecie z bialego vw polo gd2529j .. pamietam rok temu byl temat na forum gdzie zesmy wypisywali numery rejestracyjne burakow :)
miejsce starcia : oliwa... cel: "ja mam auto a ty to se mozesz po chodniku jezdzic ewentualnie a najlepiej w ogole" mam nadzieje ze facet trafil w tym kierunku gdzie jechal czyli do zoo a konkretnie do klatki z gorylami ... bedzie wsrod swoich :)
miejsce starcia : oliwa... cel: "ja mam auto a ty to se mozesz po chodniku jezdzic ewentualnie a najlepiej w ogole" mam nadzieje ze facet trafil w tym kierunku gdzie jechal czyli do zoo a konkretnie do klatki z gorylami ... bedzie wsrod swoich :)
wiadomo ze wśrud rowerzystów sa buraki jak wszedzie!!
ale nie przesadzajmy jeden przypadek dziennie to zaledwie 0,000001%
w porównaniu do kierowców
mamy najwiecej piratów drogowych w całej UE!!!
W tym 40% to własciciele BMW rocznik auta niema znaczenia.
przypadków są setni i wiek kierowcy tez niema znaczenia
ostatnio chciał mnie rozjechac na ścierzce rowerowej kierowca malucha tez BMW tylko ze jego uboga wersja Czyli fiat 126p:)
Juz chciałem w niego czymś rzucic ale ssie zlitowałem jak za kierownica zobaczyłem dziadka po 80-atce a wśrodku jeszcze 3 emerytki chyba starsze od niego.
Powinni robić weryfikacje bo kierowcy w takim wieku pewnie nieprzeszli by zadnego testu!
ale nie przesadzajmy jeden przypadek dziennie to zaledwie 0,000001%
w porównaniu do kierowców
mamy najwiecej piratów drogowych w całej UE!!!
W tym 40% to własciciele BMW rocznik auta niema znaczenia.
przypadków są setni i wiek kierowcy tez niema znaczenia
ostatnio chciał mnie rozjechac na ścierzce rowerowej kierowca malucha tez BMW tylko ze jego uboga wersja Czyli fiat 126p:)
Juz chciałem w niego czymś rzucic ale ssie zlitowałem jak za kierownica zobaczyłem dziadka po 80-atce a wśrodku jeszcze 3 emerytki chyba starsze od niego.
Powinni robić weryfikacje bo kierowcy w takim wieku pewnie nieprzeszli by zadnego testu!
zbulwersowany napisał(a):
> Cwaniaczek na kolarce (...) jazda do lasu. tam ćwiczyć.
Niedobrze mi sie robi, gdy czytam takich zbulwersowanych cwaniaczków.
Czuje się jak jadąc ul. Hallera w Gdańsku, gdzie obecnie jest ograniczenie do 40 km/h... cisnę 45, a za mną jakiś "cwaniaczek" zaczyna trąbić... że co? Za szybko? ;))
> Cwaniaczek na kolarce (...) jazda do lasu. tam ćwiczyć.
Niedobrze mi sie robi, gdy czytam takich zbulwersowanych cwaniaczków.
Czuje się jak jadąc ul. Hallera w Gdańsku, gdzie obecnie jest ograniczenie do 40 km/h... cisnę 45, a za mną jakiś "cwaniaczek" zaczyna trąbić... że co? Za szybko? ;))
--
Płeć: yyy... cyklista
Płeć: yyy... cyklista
tiaaa, normalne... to samo jest na Sobieskiego, jade równo 40 zgodnie z przepisami ;) i nie ma kierowcy który by nie wyprzedził... Wczoraj pani kierowca ze srebrnego fiata punto (pozdrawiam) wyprzedziła mnie zaraz przed korkiem przed światłami, zajechała drogę i po hamulcach. Ja po heblach, a że lekka mżawka z nieba to na kołach poślizg i przykleiłem się do tylnej szyby. Na szczęście nic się nie stało poza skręconą kierą, ale następnym razem tyle szczęścia może nie być.
od jakiegos czasu jezdze srodkiem pasa - coprawda kierowcy trabia i wkurzaja sie na maxa itd, ale przy wyprzedzaniu zachowuja z reguly bezpieczna odleglosc, natomiast jak jezdzilem grzecznie przy prawej krawedzi jezdni to samochody mijaly mnie wlos. dlatego tez zachecam wszystkich do takiej jazdy - jest poprostu bezpieczniejsza. pozatym zachecam do jazdy w grupach po 2, 3 i wiecej osob - taka ekipa tez jest inaczej traktowana przez samochodziarzy niz pojedynczy rower na drodze...a to ze jakis czubek sobie trabi i pokazuje jakies gesty, to hóy z nim - najlepiej traktowac takiego jak powietrze - obojetnie :-)
AKI napisał(a):
> od jakiegos czasu jezdze srodkiem pasa - coprawda kierowcy
> trabia i wkurzaja sie na maxa itd, ale przy wyprzedzaniu
> zachowuja z reguly bezpieczna odleglosc, natomiast jak
> jezdzilem grzecznie przy prawej krawedzi jezdni to samochody
> mijaly mnie wlos. dlatego tez zachecam wszystkich do takiej
> jazdy - jest poprostu bezpieczniejsza. pozatym zachecam do
> jazdy w grupach po 2, 3 i wiecej osob - taka ekipa tez jest
> inaczej traktowana przez samochodziarzy niz pojedynczy rower na
> drodze...a to ze jakis czubek sobie trabi i pokazuje jakies
> gesty, to hóy z nim - najlepiej traktowac takiego jak powietrze
> - obojetnie :-)
ja matomiast od jakiegoś czasu jeżdżę zygzakiem - od brzegu do brzegu. w niektórych miejscach staram się nawet przekraczać pas trawy rozdzielający kierunki ruchu. dzięki temu kierowcy popadają w przerażenie i parkują w rowach. poza tym, gdy wybieram się na przejażdżkę, zbieram miejscowych żuli prezentujących podobny styl jazdy - grupa jest wtedy nie do wyminięcia!!! polecam!!!
> od jakiegos czasu jezdze srodkiem pasa - coprawda kierowcy
> trabia i wkurzaja sie na maxa itd, ale przy wyprzedzaniu
> zachowuja z reguly bezpieczna odleglosc, natomiast jak
> jezdzilem grzecznie przy prawej krawedzi jezdni to samochody
> mijaly mnie wlos. dlatego tez zachecam wszystkich do takiej
> jazdy - jest poprostu bezpieczniejsza. pozatym zachecam do
> jazdy w grupach po 2, 3 i wiecej osob - taka ekipa tez jest
> inaczej traktowana przez samochodziarzy niz pojedynczy rower na
> drodze...a to ze jakis czubek sobie trabi i pokazuje jakies
> gesty, to hóy z nim - najlepiej traktowac takiego jak powietrze
> - obojetnie :-)
ja matomiast od jakiegoś czasu jeżdżę zygzakiem - od brzegu do brzegu. w niektórych miejscach staram się nawet przekraczać pas trawy rozdzielający kierunki ruchu. dzięki temu kierowcy popadają w przerażenie i parkują w rowach. poza tym, gdy wybieram się na przejażdżkę, zbieram miejscowych żuli prezentujących podobny styl jazdy - grupa jest wtedy nie do wyminięcia!!! polecam!!!
prawda, taka jazda ma sens ale tylko wtedy kiedy na ulicy jest korek - nie odwazyłbym się jechać tak w normalnym ruchu :)
często tak jeżdżę na kartuskiej - rano zawsze korek w dół, więc poginam środkiem. Też zdaży się czasem jakiś burak, który zrobi chory numer, kiedyś człowiek z siłowni w swoim granatowym bmw serii 3 otworzył CELOWO drzwi tylko po to żebym nie mógł przejechać, no ale cóż, miał gigantyczny kark, więc go ominąłem z prawej...
W każdym bądź razie masz rację - jazda środkiem przy powolnym ruchu samochodowym jest najbezpieczniejsza.
często tak jeżdżę na kartuskiej - rano zawsze korek w dół, więc poginam środkiem. Też zdaży się czasem jakiś burak, który zrobi chory numer, kiedyś człowiek z siłowni w swoim granatowym bmw serii 3 otworzył CELOWO drzwi tylko po to żebym nie mógł przejechać, no ale cóż, miał gigantyczny kark, więc go ominąłem z prawej...
W każdym bądź razie masz rację - jazda środkiem przy powolnym ruchu samochodowym jest najbezpieczniejsza.
Nie mozna powrównywać sytuacji na Sobieskiego i Hallera.
Flash jadąc Hallera złamał przepis i został obtrąbiony przez jakiegoś nerwusa. Uogólniając można powiedzieć trafił swój na swego.
Na Sobieskiego jedzie się na legalu a kobiety za kierownicą to dość specyficzna grupa kierowców i dlatego opisana sytuacja mnie nie dziwi.
Mnie kiedyś wyprzedził facet żeby zajechać mi drogę i skręcić w boczną osiedlową uliczkę. Na szczęscie wychamowałem. Niestety nie ma ludzi nieomylnych i każdy może popełnić błąd czy mieć słabszy dzień. Oczywiście mogą trafić się też psychopaci.
Kiedyś widziałem jak maluch wyprzedził TIR-a przed światłami i zachamował bo było czerwone. Gość w TIR-e ledwo wychamował i tak się wnerwił że wyskoczył z łapskami do gamonia w maluchu :-)
Osobiście jestem za tym żeby każdy kierowca przestrzegał prawa. Obojętnie czy jest to rower czy skuter czy samochód. Jest scieżka rowerowa to jedziemy ścieżką, jest czerwone to stoimy.
Flash jadąc Hallera złamał przepis i został obtrąbiony przez jakiegoś nerwusa. Uogólniając można powiedzieć trafił swój na swego.
Na Sobieskiego jedzie się na legalu a kobiety za kierownicą to dość specyficzna grupa kierowców i dlatego opisana sytuacja mnie nie dziwi.
Mnie kiedyś wyprzedził facet żeby zajechać mi drogę i skręcić w boczną osiedlową uliczkę. Na szczęscie wychamowałem. Niestety nie ma ludzi nieomylnych i każdy może popełnić błąd czy mieć słabszy dzień. Oczywiście mogą trafić się też psychopaci.
Kiedyś widziałem jak maluch wyprzedził TIR-a przed światłami i zachamował bo było czerwone. Gość w TIR-e ledwo wychamował i tak się wnerwił że wyskoczył z łapskami do gamonia w maluchu :-)
Osobiście jestem za tym żeby każdy kierowca przestrzegał prawa. Obojętnie czy jest to rower czy skuter czy samochód. Jest scieżka rowerowa to jedziemy ścieżką, jest czerwone to stoimy.
Flash napisał(a):
> Niedobrze mi sie robi, gdy czytam takich zbulwersowanych
> cwaniaczków.
> Czuje się jak jadąc ul. Hallera w Gdańsku, gdzie obecnie jest
> ograniczenie do 40 km/h... cisnę 45, a za mną jakiś
> "cwaniaczek" zaczyna trąbić... że co? Za szybko? ;))
Flash
1. .... czemu się podniecasz tym trąbieniem ??
2. źle że trąbił ?
3. a skąd wiesz że na Ciebie ?
4. a co to przeszkadza ?
5. czy to jest zagrożeniem ?
6. a może to kolega też rowerzysta z auta Ciebie pozdrawiał ?
7. a może to obcy był pod wrażeniem Twojej jazdy ? i zatrąbił ;)
8. .... nie dajmy się zwariować :DD
> Niedobrze mi sie robi, gdy czytam takich zbulwersowanych
> cwaniaczków.
> Czuje się jak jadąc ul. Hallera w Gdańsku, gdzie obecnie jest
> ograniczenie do 40 km/h... cisnę 45, a za mną jakiś
> "cwaniaczek" zaczyna trąbić... że co? Za szybko? ;))
Flash
1. .... czemu się podniecasz tym trąbieniem ??
2. źle że trąbił ?
3. a skąd wiesz że na Ciebie ?
4. a co to przeszkadza ?
5. czy to jest zagrożeniem ?
6. a może to kolega też rowerzysta z auta Ciebie pozdrawiał ?
7. a może to obcy był pod wrażeniem Twojej jazdy ? i zatrąbił ;)
8. .... nie dajmy się zwariować :DD
Opornik
Aki-daki-laki. czy prosiłem Cię o zdanie ? ;)
powinieneś rozróżnić moje poprzednie spostrzeżenia (bo widzę że masz dobrą pamięć) do tego powyżej.
ale nie wiem czy zauważyłeś piszę tutaj neutralnie (odp. na tego posta).
nie bronię tu ani rowerzysty ani kierowcy ot tylko śmiać mi się chce jak ktoś pisze że ktoś sobie zatrąbił a ten myśli że "głupek w blachosmrodzie" :D
a to było pozdrowienie czy uznanie :D
ech ludzie ...
powinieneś rozróżnić moje poprzednie spostrzeżenia (bo widzę że masz dobrą pamięć) do tego powyżej.
ale nie wiem czy zauważyłeś piszę tutaj neutralnie (odp. na tego posta).
nie bronię tu ani rowerzysty ani kierowcy ot tylko śmiać mi się chce jak ktoś pisze że ktoś sobie zatrąbił a ten myśli że "głupek w blachosmrodzie" :D
a to było pozdrowienie czy uznanie :D
ech ludzie ...
Opornik
żeton napisał(a):
> dla mnie nieważne czy pozdrowienie czy uznanie. Są na to inne
> sposoby niż trąbienie. Jeśli ktoś na mnie trąbi będzie
> zbluzgany, chociażby z tego powodu, że mnie wystraszył. A
> najgorsi są ci, co trąbią 500 metrów za tobą w stylu "halo,
> jestem za tobą!". idioci.
"idioci"
zal mi ciebie inteligencie jeden
> dla mnie nieważne czy pozdrowienie czy uznanie. Są na to inne
> sposoby niż trąbienie. Jeśli ktoś na mnie trąbi będzie
> zbluzgany, chociażby z tego powodu, że mnie wystraszył. A
> najgorsi są ci, co trąbią 500 metrów za tobą w stylu "halo,
> jestem za tobą!". idioci.
"idioci"
zal mi ciebie inteligencie jeden
żeton napisał(a):
> najgorsi są ci, co trąbią 500 metrów za tobą w stylu "halo,
> jestem za tobą!". idioci.
mógłbym nie odpowiadać na taką głupią docinkę ale odpowiem: tak dla lekcji:
tak mądralo, jest takie niepisane prawo aby ostrzegać z daleka poprzedzającego rowerzystę o zbliżającym się pojeździe.
Dzięki niemu wielu rowerzystów żyje (jeszcze żyje).
Wolałbym aby ktoś mnie ostrzegł abym zachował szczególną ostrożność kiedy jest wąska jezdnia lub jezdnia dwukierunkowa w czasie wyprzedzania przez ten samochód.
To daje mi pewne bezpieczeństwo aby zjechać na pobocze i nie "kiwać się na boki" podczas zerkania do tyłu. W razie niemożliwości kontynuacji jazdy staję na poboczu i przepuszczam pojazd (w takim przypadku np. TIR-a).
Już miałem taki przypadek (jadąc samochodem) na ul. Uczniowskiej w kier. Marynarki Polskiej - przez wiadukt który jest bardzo wąski. Ulica dwukierunkowa. Chłopaczek jedzie sobie przy krawężniku a ja za nim 5 km/h bez możliwości wyprzedzenia. W dodatku się kiwa na boki i wyraźnie się boi. Oczywiście tyknąłem klaksonem i ostrzegłem że ma z lewej strony chodnik.
No tak ... pewnie sobie pomyślał o co mi chodzi ??
Przez ostatnie 1,5 roku też jeżdżę tędy ROWEREM !! do pracy i dwa razy zdarzyło mi się jechać tą ciasną ulicą.
I co ? Nigdy więcej nie mam zamiaru utrudniać innym i być w tak dużym niebezpieczeństwie i stresie. Przecież mam chodnik - co prawda niecały metr szer. i dziury jak tunele ale komfort psychiczny przeogromny !
... aha no i jestem cały i zdrowy.
koniec lekcji.
> najgorsi są ci, co trąbią 500 metrów za tobą w stylu "halo,
> jestem za tobą!". idioci.
mógłbym nie odpowiadać na taką głupią docinkę ale odpowiem: tak dla lekcji:
tak mądralo, jest takie niepisane prawo aby ostrzegać z daleka poprzedzającego rowerzystę o zbliżającym się pojeździe.
Dzięki niemu wielu rowerzystów żyje (jeszcze żyje).
Wolałbym aby ktoś mnie ostrzegł abym zachował szczególną ostrożność kiedy jest wąska jezdnia lub jezdnia dwukierunkowa w czasie wyprzedzania przez ten samochód.
To daje mi pewne bezpieczeństwo aby zjechać na pobocze i nie "kiwać się na boki" podczas zerkania do tyłu. W razie niemożliwości kontynuacji jazdy staję na poboczu i przepuszczam pojazd (w takim przypadku np. TIR-a).
Już miałem taki przypadek (jadąc samochodem) na ul. Uczniowskiej w kier. Marynarki Polskiej - przez wiadukt który jest bardzo wąski. Ulica dwukierunkowa. Chłopaczek jedzie sobie przy krawężniku a ja za nim 5 km/h bez możliwości wyprzedzenia. W dodatku się kiwa na boki i wyraźnie się boi. Oczywiście tyknąłem klaksonem i ostrzegłem że ma z lewej strony chodnik.
No tak ... pewnie sobie pomyślał o co mi chodzi ??
Przez ostatnie 1,5 roku też jeżdżę tędy ROWEREM !! do pracy i dwa razy zdarzyło mi się jechać tą ciasną ulicą.
I co ? Nigdy więcej nie mam zamiaru utrudniać innym i być w tak dużym niebezpieczeństwie i stresie. Przecież mam chodnik - co prawda niecały metr szer. i dziury jak tunele ale komfort psychiczny przeogromny !
... aha no i jestem cały i zdrowy.
koniec lekcji.
Opornik
opornik31 napisał(a):
> tak mądralo, jest takie niepisane prawo aby ostrzegać z daleka
> poprzedzającego rowerzystę o zbliżającym się pojeździe.
> Dzięki niemu wielu rowerzystów żyje (jeszcze żyje).
opornik, niepisane prawa to są na Tour de France, ja żyje dlatego ze mam oczy dookoła głowy, bo nie da się ukryć, że na szosie jest walka o przetrwanie czasem. A to, że mi ktoś zatrąbi, to mi raczej nic nie da.
jak będę jechał samochodem i 500 metrów przede mną będzie jechał inny samochód, to też będę trąbił? (zaraz mi wyskoczysz z niepisanymi prawami, dlatego pomijam wyjątkowe sytuacje, takie jak np. mgła, gdzie to nawet chyba jest w przepisach zapisane, żeby dawać sygnały ostrzegawcze)
> tak mądralo, jest takie niepisane prawo aby ostrzegać z daleka
> poprzedzającego rowerzystę o zbliżającym się pojeździe.
> Dzięki niemu wielu rowerzystów żyje (jeszcze żyje).
opornik, niepisane prawa to są na Tour de France, ja żyje dlatego ze mam oczy dookoła głowy, bo nie da się ukryć, że na szosie jest walka o przetrwanie czasem. A to, że mi ktoś zatrąbi, to mi raczej nic nie da.
jak będę jechał samochodem i 500 metrów przede mną będzie jechał inny samochód, to też będę trąbił? (zaraz mi wyskoczysz z niepisanymi prawami, dlatego pomijam wyjątkowe sytuacje, takie jak np. mgła, gdzie to nawet chyba jest w przepisach zapisane, żeby dawać sygnały ostrzegawcze)
opornik31 napisał(a):
> tak mądralo, jest takie niepisane prawo aby ostrzegać z daleka poprzedzającego rowerzystę o zbliżającym się pojeździe.
Chyba prawo kaduka... jest takie prawo, nawet pisane, żeby wyprzedzać rowerzystę w bezpiecznej odległości. Trąbienie w takich sytuacjach to akurat objaw buractwa - nie chce Ci się zachować ostrożności, niech to rowerzysta uważa
> Już miałem taki przypadek (jadąc samochodem) na ul.
> Uczniowskiej w kier. Marynarki Polskiej - przez wiadukt który
> jest bardzo wąski. Ulica dwukierunkowa. Chłopaczek jedzie sobie
> przy krawężniku a ja za nim 5 km/h bez możliwości wyprzedzenia.
> W dodatku się kiwa na boki i wyraźnie się boi. Oczywiście
> tyknąłem klaksonem i ostrzegłem że ma z lewej strony chodnik.
to już się chyba nawet do skomentowania nie nadaje... Jednym słowem piszesz nam tu, że obtrąbiłeś rowerzystę z przesłaniem "spi!@#%j na chodnik"? Jadąc w korku też trąbisz na tych z przodu, żeby zostawili samochody pod domem i jeździli autobusem? Nie? Dlaczego?
> Nigdy więcej nie mam zamiaru utrudniać innym i być w tak
> dużym niebezpieczeństwie i stresie. Przecież mam chodnik - co
> prawda niecały metr szer. i dziury jak tunele ale komfort
> psychiczny przeogromny !
> ... aha no i jestem cały i zdrowy.
z takim podejściem rowerzysta na drodze w Polsce zawsze będzie mużykiem, usuwającym się czemprędzej przed Jaśniepanami w samochodach - i drugiej Holandii nigdy nie zbudujemy, choćby w Gdańsku było więcej ścieżek rowerowych niż chodników
pozdr
> tak mądralo, jest takie niepisane prawo aby ostrzegać z daleka poprzedzającego rowerzystę o zbliżającym się pojeździe.
Chyba prawo kaduka... jest takie prawo, nawet pisane, żeby wyprzedzać rowerzystę w bezpiecznej odległości. Trąbienie w takich sytuacjach to akurat objaw buractwa - nie chce Ci się zachować ostrożności, niech to rowerzysta uważa
> Już miałem taki przypadek (jadąc samochodem) na ul.
> Uczniowskiej w kier. Marynarki Polskiej - przez wiadukt który
> jest bardzo wąski. Ulica dwukierunkowa. Chłopaczek jedzie sobie
> przy krawężniku a ja za nim 5 km/h bez możliwości wyprzedzenia.
> W dodatku się kiwa na boki i wyraźnie się boi. Oczywiście
> tyknąłem klaksonem i ostrzegłem że ma z lewej strony chodnik.
to już się chyba nawet do skomentowania nie nadaje... Jednym słowem piszesz nam tu, że obtrąbiłeś rowerzystę z przesłaniem "spi!@#%j na chodnik"? Jadąc w korku też trąbisz na tych z przodu, żeby zostawili samochody pod domem i jeździli autobusem? Nie? Dlaczego?
> Nigdy więcej nie mam zamiaru utrudniać innym i być w tak
> dużym niebezpieczeństwie i stresie. Przecież mam chodnik - co
> prawda niecały metr szer. i dziury jak tunele ale komfort
> psychiczny przeogromny !
> ... aha no i jestem cały i zdrowy.
z takim podejściem rowerzysta na drodze w Polsce zawsze będzie mużykiem, usuwającym się czemprędzej przed Jaśniepanami w samochodach - i drugiej Holandii nigdy nie zbudujemy, choćby w Gdańsku było więcej ścieżek rowerowych niż chodników
pozdr
żeton napisał(a):
> dla mnie nieważne czy pozdrowienie czy uznanie. Są na to inne
> sposoby niż trąbienie. Jeśli ktoś na mnie trąbi będzie
> zbluzgany, chociażby z tego powodu, że mnie wystraszył. A
> najgorsi są ci, co trąbią 500 metrów za tobą w stylu "halo,
> jestem za tobą!". idioci.
500 metrów? Za daleko, nikt tak nie trąbi, bo mogłoby być nie słychać.
Idioci trąbią w odległości 0-10 metrów.
Wzorowi kierowcy trąbią gdy są jakieś 100-200 metrów za nami.
Przynajmniej ja tak to odbieram. 3 sekundy, na przygotowanie się wystarczają.
> dla mnie nieważne czy pozdrowienie czy uznanie. Są na to inne
> sposoby niż trąbienie. Jeśli ktoś na mnie trąbi będzie
> zbluzgany, chociażby z tego powodu, że mnie wystraszył. A
> najgorsi są ci, co trąbią 500 metrów za tobą w stylu "halo,
> jestem za tobą!". idioci.
500 metrów? Za daleko, nikt tak nie trąbi, bo mogłoby być nie słychać.
Idioci trąbią w odległości 0-10 metrów.
Wzorowi kierowcy trąbią gdy są jakieś 100-200 metrów za nami.
Przynajmniej ja tak to odbieram. 3 sekundy, na przygotowanie się wystarczają.
--
Płeć: yyy... cyklista
Płeć: yyy... cyklista
> Flash
> 1. .... czemu się podniecasz tym trąbieniem ??
> 2. źle że trąbił ?
> 3. a skąd wiesz że na Ciebie ?
> 4. a co to przeszkadza ?
> 5. czy to jest zagrożeniem ?
> 6. a może to kolega też rowerzysta z auta Ciebie pozdrawiał ?
> 7. a może to obcy był pod wrażeniem Twojej jazdy ? i zatrąbił
> ;)
> 8. .... nie dajmy się zwariować :DD
1. Nie podniecam się, a jedynie popadam w irytację przechodzącą w zdenerwowanie.
2. Jasne, że źle. Niedawno jechałem w maratonie 700 km, całe 24 godziny słyszałem jakieś trąbienie i za każdym razem bez oglądania się za siebie wiedziałem, czy trąbi na nas jakiś palant nie widzący wozu technicznego z wielkim napisem "maraton rowerowy" i pomarańczowym kogutem na dachu, czy trąbi na nas wóz techniczny informując o niebezpieczeństwie, czy wreszcie, jakiś kierowca trąbi by wyrazić swoje uznanie dla naszej grupki.
W 90% przypadków bardzo wyraźnie da się wychwycić intencje osoby korzystającej z klaksonu.
3. Jechał metra za mną i miał czerwone oczy.
4. Tak, bo wprowadza niepotrzebny niepokój (stwarza niebezpieczeństwo),gdy sam fakt, że jakiś blachosmród siedzi mi na ogonie jest wystarczającym faktem. Słyszę jego silnik i myślę, jak by tu przepuścić tego pirata drogowego.
5. Tak, patrz 4.
6. Nie, patrz 2.
7. Nie, patrz 2.
8. No właśnie, nie dajmy. Dziś jechałem za strażą miejską. Nie zatrzymali mnie, nie zareagowali, może już kończyli pracę i wracali do bazy, a może to oni byli bardziej rozsądni, niż niektórzy tutaj? :)
> 1. .... czemu się podniecasz tym trąbieniem ??
> 2. źle że trąbił ?
> 3. a skąd wiesz że na Ciebie ?
> 4. a co to przeszkadza ?
> 5. czy to jest zagrożeniem ?
> 6. a może to kolega też rowerzysta z auta Ciebie pozdrawiał ?
> 7. a może to obcy był pod wrażeniem Twojej jazdy ? i zatrąbił
> ;)
> 8. .... nie dajmy się zwariować :DD
1. Nie podniecam się, a jedynie popadam w irytację przechodzącą w zdenerwowanie.
2. Jasne, że źle. Niedawno jechałem w maratonie 700 km, całe 24 godziny słyszałem jakieś trąbienie i za każdym razem bez oglądania się za siebie wiedziałem, czy trąbi na nas jakiś palant nie widzący wozu technicznego z wielkim napisem "maraton rowerowy" i pomarańczowym kogutem na dachu, czy trąbi na nas wóz techniczny informując o niebezpieczeństwie, czy wreszcie, jakiś kierowca trąbi by wyrazić swoje uznanie dla naszej grupki.
W 90% przypadków bardzo wyraźnie da się wychwycić intencje osoby korzystającej z klaksonu.
3. Jechał metra za mną i miał czerwone oczy.
4. Tak, bo wprowadza niepotrzebny niepokój (stwarza niebezpieczeństwo),gdy sam fakt, że jakiś blachosmród siedzi mi na ogonie jest wystarczającym faktem. Słyszę jego silnik i myślę, jak by tu przepuścić tego pirata drogowego.
5. Tak, patrz 4.
6. Nie, patrz 2.
7. Nie, patrz 2.
8. No właśnie, nie dajmy. Dziś jechałem za strażą miejską. Nie zatrzymali mnie, nie zareagowali, może już kończyli pracę i wracali do bazy, a może to oni byli bardziej rozsądni, niż niektórzy tutaj? :)
--
Płeć: yyy... cyklista
Płeć: yyy... cyklista
wiesz co, masz rację. Sama jeżdzę na rowerze od 10 lat, nie wyczynowo ale staram się regularnie ;) nie zakładam modnych różowych spodenek a bardziej myślę o tym ile jeszcze mi zostało km do przejechania. Oczy mam z przodu, po bokach i z tyłu glowy. Chyba tylko dzięki temu tylko jeden raz karetka wiozła mnie do szpitala przez durnego rowerzyste i chyba tylko dzięki temu że myślę za innych durnych rowerzystów jeszcze żyję. Właśnie na ścieżkach rowerowych można najłatwiej zauważyć jakich mamy glupich, egoistycznych,bezmyślnych ludzi w Polsce
opornik31 napisał(a):
> a poco napisał(a):
> niema
> > wogle rzadnego porównania
> > to jak porównywać muche do słonia.
> > kierowcy nadrogach zachowuja sie jak słoń w składzie
> > porcelany!!
>
>
> jak "niema rzadnego" to po co pisać ? :DD
>
>
a wy rowerzysci zachowujecie sie jak cioty- obrazacie sie o byle gowno, jezdzicie w lycrach i na dodatek golicie nozki. i jeszcze ten wasz wyglad pedalski- prawdziwy biker przy wzroscie okolo 180 nie wazy wiecej niz 80- no normalnie z fermy drobiu pouciekali kurczaczki.
cip cip cipki!
> a poco napisał(a):
> niema
> > wogle rzadnego porównania
> > to jak porównywać muche do słonia.
> > kierowcy nadrogach zachowuja sie jak słoń w składzie
> > porcelany!!
>
>
> jak "niema rzadnego" to po co pisać ? :DD
>
>
a wy rowerzysci zachowujecie sie jak cioty- obrazacie sie o byle gowno, jezdzicie w lycrach i na dodatek golicie nozki. i jeszcze ten wasz wyglad pedalski- prawdziwy biker przy wzroscie okolo 180 nie wazy wiecej niz 80- no normalnie z fermy drobiu pouciekali kurczaczki.
cip cip cipki!
Coz, aNDY - wlasciwie to popelniam zbrodnie odzywajac sie do cIebie, bo takich jak tY nazywa sie Trollami i nalezy ich olevac, co za momencik uczynie....i innym radze to samo...a dla tych z konca sali: WSZYSTKICH TYPOW W TYM TYPIE UPRASZA SIE O OLEWANIE I NIE ODPOWIADNIE NA iCH WYPOCINY - 100% olewki
Bynio napisał(a):
> jakaś masakra, do tego 95% rowerzystów bez kasków...Wolę jechać 50km.h po korzeniach w lesie niż 20km.h po ścieżce rowerowej wśród letnich rowerzystów
ty się ciesz, że masz tę ścieżkę, gdybyś miał jeździć chodnikiem, to tam 100% pieszych jest bez kasków, letni spacerowicze q. ich mać - to jest dopiero strach jeździć!
pozdr
> jakaś masakra, do tego 95% rowerzystów bez kasków...Wolę jechać 50km.h po korzeniach w lesie niż 20km.h po ścieżce rowerowej wśród letnich rowerzystów
ty się ciesz, że masz tę ścieżkę, gdybyś miał jeździć chodnikiem, to tam 100% pieszych jest bez kasków, letni spacerowicze q. ich mać - to jest dopiero strach jeździć!
pozdr
Bynio napisał(a):
> jakaś masakra, do tego 95% rowerzystów bez kasków...Wolę
> jechać 50km.h po korzeniach w lesie niż 20km.h po ścieżce
> rowerowej wśród letnich rowerzystów
ta, >90% szosowcow jezdzacych w soboty/niedziele z osowy tez jest bez kaskow... i co z tego? nic! :P a juz napewno nie sa letnimi rowerzystami;-)
> jakaś masakra, do tego 95% rowerzystów bez kasków...Wolę
> jechać 50km.h po korzeniach w lesie niż 20km.h po ścieżce
> rowerowej wśród letnich rowerzystów
ta, >90% szosowcow jezdzacych w soboty/niedziele z osowy tez jest bez kaskow... i co z tego? nic! :P a juz napewno nie sa letnimi rowerzystami;-)