Styczeń'23, wizyta umawiana w połowie 2022 roku i mimo,że mam armagedon w tym dniu, to przyjeżdżam . Jestem zarejestrowana do lekarza na konkretną godzinę ale wcześniej konieczne EKG . Więc grzecznie czekam jedna, druga osoba , trochę się denerwuję bo termin na minuty a jestem już poza czasem wizyty w gabinecie obok. Wstaję czekam przed samymi drzwiami i znowu pan doktor wprowadza pacjentkę. Gotuję się. Nareszcie zaproszona przez bardzo młode techniczki wchodzę i odważam się wyrazić swoje obawy i niezadowolenie. Na to pani " profesor ma prawo ". No i jak myślicie , na tym koniec ?? Nie " profesor " jak się okazuje podchodzi do mnie po wykonanym badaniu i na korytarzu pełnym ludzi wali tekstem jak się Pani nazywa ? odpowiadam a co to Pana obchodzi, policja ? Wpada do gabinetu EKG dostaje moje nazwisko i drze się, że zgłasza nadużycie ..... ale z mojej strony ! i te jego słowa "co sobie myślisz , że nie mogę , ja tu szefuję " odpowiadam, że tym bardzie nie wypada i wstydziłby się. Nie znam pana, nie znam nazwiska i nie chcę znać. Rzeczywiście powiadomił moją lekarkę o chamskiej pacjentce , którą zgłosi do NFZ. Przyjęta zostałam 90 min później... Ale to ja zgłaszam do NFZ