Widok
Także młodzieży czytajcie i wyciągajcie wnioski. Ze ścigania MTB się nie wyżyje. Chyba że nazywasz sie Galinski lub Włosczczowska. A i trenując amatorsko można się też problemów zdrowotnych nabawić tak jak Kuba (ma problem z kolanem).
Tekst z http://www.mtbnews.pl/content/view/1097/1/
O zniknięciu ze sceny MTB Kuby Krzyżaka co jakiś czas można wyczytać na różnych forach rowerowych. Tymczasem popularny „Krzyżak” nadal jest zawodnikiem, ale pracującym też w branży kolarskiej.
MTBnews.pl: Słyszałem, że jesteś pracownikiem firmy Vitesse, czy to prawda i jaką funkcję pełnisz w tej firmie?
Kuba: Tak, od stycznia tego roku jestem pracownikiem Vitesse i zatrudniony jestem na stanowisku product managera.
MTBnews.pl: Na czym dokładnie polega twoja praca?
Kuba: Głównym zadaniem jest stworzenie całkowicie nowej kolekcji strojów kolarskich dla odbiorców detalicznych. Daje pomysły, wybieram materiały, tworzę nowe formy i promuję też swoją osobą w jakiś sposób markę Vitesse. Po za tym zajmuję się również zamówieniami od polskich klientów. W zasadzie moje stanowisko obejmuje wiele różnych funkcji. W przyszłości będę się zajmował siecią dystrybucji i rynkami Unii Europejskiej.
MTBnews.pl: A co z grafiką, czy masz na nią wpływ i na to, jakie kolory będą dominowały w danym roku?
Kuba: Ja bardziej skupiam się na technicznej stronie odzieży. Podpowiadam jakbym widział jakiś produkt od strony graficznej i konsultuje to z grafikami. Grafika to ostatni element podczas tworzenia takiej kolekcji. Dla mnie najważniejsza jest jakość i zastosowane w produkcji materiały.
MTBnews.pl: Czy nowe produkty, tudzież prototypy testujesz osobiście, czy ktoś jeszcze w tym uczestniczy?
Kuba: Oczywiście, nowe materiały i formy ubrań testuję wspólnie z moim szefem Richardem Smithem, który również jest kolarzem. Sporo pytam też kolegów co by chcieli w nowym produkcie lub jaką mają wizję idealnego stroju kolarskiego.
MTBnews.pl: Firma mieści się w okolicach Warszawy, a ty jesteś z Gdyni. Czy przeniosłeś się już na stałe do stolicy, czy pracujesz więcej w domu?
Kuba: Firma znajduje się w Wyszogrodzie pod Warszawą i prawdę mówiąc to najsłabszy element całości. Nie ma tu dobrych warunków do trenowania, na szczęście sporo pracy mogę wykonać w domu w Gdyni. Zmusza to mnie jednak do częstych podróży. Na szczęście mam tu dziewczynę, wiec nie jest aż tak źle.
MTBnews.pl: Czy przez podjęcie pracy zawodowej musiałeś odpuściłeś sport wyczynowy?
Kuba: Podjąłem tą pracę z kilku względów. Po pierwsze w czerwcu kończę studia (tym razem definitywnie) i bardzo chciałem znaleźć pracę, na której się znam. Jako że zawsze bardzo dużą wagę przywiązywałem do ubioru na rowerze, to w Vitesse mam duże pole do popisu. Po drugie, doszedłem w życiu do momentu, gdy czas zmienić priorytety. Nadal będę się ścigał, ale jestem tego świadomy, że będę kończył wyścigi na dalszych pozycjach niż to bywało w latach poprzednich. Gdyby firma była w Trójmieście, to byłoby mi dużo łatwiej trenować. Niestety Warszawa i okolice to najgorsze miejsce jakie kolarz może znaleźć do trenowania. Dosłownie strach wyjechać rowerem na drogę. W Trójmieście jest po prostu Eldorado pod tym względem i to jest główny powód, dla którego wracam tam z taką chęcią.
MTBnews.pl: Czyli Kuba Krzyżak szczęśliwie i bez zgrzytów przeszedł od kolarza do ustatkowanego życia?
Kuba: Jest to proces który ciągle trwa. Nie jest łatwo tak nagle skończyć jeden etap i zacząć następnego dnia drugi. Złożyło się na to wiele spraw, ale czuję że wszystko jest na dobrej drodze do osiągnięcia sukcesów w innej sferze niż sportowa.
Tekst z http://www.mtbnews.pl/content/view/1097/1/
O zniknięciu ze sceny MTB Kuby Krzyżaka co jakiś czas można wyczytać na różnych forach rowerowych. Tymczasem popularny „Krzyżak” nadal jest zawodnikiem, ale pracującym też w branży kolarskiej.
MTBnews.pl: Słyszałem, że jesteś pracownikiem firmy Vitesse, czy to prawda i jaką funkcję pełnisz w tej firmie?
Kuba: Tak, od stycznia tego roku jestem pracownikiem Vitesse i zatrudniony jestem na stanowisku product managera.
MTBnews.pl: Na czym dokładnie polega twoja praca?
Kuba: Głównym zadaniem jest stworzenie całkowicie nowej kolekcji strojów kolarskich dla odbiorców detalicznych. Daje pomysły, wybieram materiały, tworzę nowe formy i promuję też swoją osobą w jakiś sposób markę Vitesse. Po za tym zajmuję się również zamówieniami od polskich klientów. W zasadzie moje stanowisko obejmuje wiele różnych funkcji. W przyszłości będę się zajmował siecią dystrybucji i rynkami Unii Europejskiej.
MTBnews.pl: A co z grafiką, czy masz na nią wpływ i na to, jakie kolory będą dominowały w danym roku?
Kuba: Ja bardziej skupiam się na technicznej stronie odzieży. Podpowiadam jakbym widział jakiś produkt od strony graficznej i konsultuje to z grafikami. Grafika to ostatni element podczas tworzenia takiej kolekcji. Dla mnie najważniejsza jest jakość i zastosowane w produkcji materiały.
MTBnews.pl: Czy nowe produkty, tudzież prototypy testujesz osobiście, czy ktoś jeszcze w tym uczestniczy?
Kuba: Oczywiście, nowe materiały i formy ubrań testuję wspólnie z moim szefem Richardem Smithem, który również jest kolarzem. Sporo pytam też kolegów co by chcieli w nowym produkcie lub jaką mają wizję idealnego stroju kolarskiego.
MTBnews.pl: Firma mieści się w okolicach Warszawy, a ty jesteś z Gdyni. Czy przeniosłeś się już na stałe do stolicy, czy pracujesz więcej w domu?
Kuba: Firma znajduje się w Wyszogrodzie pod Warszawą i prawdę mówiąc to najsłabszy element całości. Nie ma tu dobrych warunków do trenowania, na szczęście sporo pracy mogę wykonać w domu w Gdyni. Zmusza to mnie jednak do częstych podróży. Na szczęście mam tu dziewczynę, wiec nie jest aż tak źle.
MTBnews.pl: Czy przez podjęcie pracy zawodowej musiałeś odpuściłeś sport wyczynowy?
Kuba: Podjąłem tą pracę z kilku względów. Po pierwsze w czerwcu kończę studia (tym razem definitywnie) i bardzo chciałem znaleźć pracę, na której się znam. Jako że zawsze bardzo dużą wagę przywiązywałem do ubioru na rowerze, to w Vitesse mam duże pole do popisu. Po drugie, doszedłem w życiu do momentu, gdy czas zmienić priorytety. Nadal będę się ścigał, ale jestem tego świadomy, że będę kończył wyścigi na dalszych pozycjach niż to bywało w latach poprzednich. Gdyby firma była w Trójmieście, to byłoby mi dużo łatwiej trenować. Niestety Warszawa i okolice to najgorsze miejsce jakie kolarz może znaleźć do trenowania. Dosłownie strach wyjechać rowerem na drogę. W Trójmieście jest po prostu Eldorado pod tym względem i to jest główny powód, dla którego wracam tam z taką chęcią.
MTBnews.pl: Czyli Kuba Krzyżak szczęśliwie i bez zgrzytów przeszedł od kolarza do ustatkowanego życia?
Kuba: Jest to proces który ciągle trwa. Nie jest łatwo tak nagle skończyć jeden etap i zacząć następnego dnia drugi. Złożyło się na to wiele spraw, ale czuję że wszystko jest na dobrej drodze do osiągnięcia sukcesów w innej sferze niż sportowa.