Widok
Chwileczkę! To się robi niebezpieczne! Już dwie osoby namawiają mnie, żebym je "tak (jak? - nie wnikam!) trzymał", a ja przecież mam żonę i dziecko! Moje preferencje skłaniają mnie raczej ku propozycji nr 2, która jednakowoż ze względu na mój aktualny stan cywilny także nie wchodzi w rachubę. Zatem muszę odrzucić Wasze awanse i życzyć Wam, byście znaleźli te właściwe osoby w swoim życiu, które będą Was trzymać tak, jak tego pragniecie, jakkolwiek to jest (ja nie wnikam!). :-)
Pozdro i Szacun,
Yary Squary
P.S. W kwestii trzymania mogę dodać tylko tyle, że trzy mam rowery: szosówkę, trekinga i górala (hardtail). Ponadto trzymam je w garażu, choć niektórzy twierdzą, że niebezpiecznie, ale teren ogrodzony jest (pocieszam się).
Pozdro i Szacun,
Yary Squary
P.S. W kwestii trzymania mogę dodać tylko tyle, że trzy mam rowery: szosówkę, trekinga i górala (hardtail). Ponadto trzymam je w garażu, choć niektórzy twierdzą, że niebezpiecznie, ale teren ogrodzony jest (pocieszam się).
Witaj Marto!
Bardzo cieszę się, że wybrałaś tak extremalną formę sportową, jaką jest exploracja tzw. ścieżek r. przy pomocy mięśniochodu jednośladowego. Forma to zayste nad wyraz gierojska, co, jak na niewiastę, tym zacniejszym się zdaje, iż nie liczysz się ze swoim zdrowiem i życiem, eksploatując swoje siły witalne w tej dżungli asfaltowo-kostkobaumowej, zwanej infrastrukturą r. Twój, pardon, przypadek dowodzi, iż także wśród płci pięknej, z natury obficiej obdarzonej instynktem samozachowawczym, przejawiają się bujnie postawy nihilistyczno-fantastyczne, bliskie duchowi kmicicizmu (patrz: "Hajda na..."), wołodyjowszczyzmu (patrz: Hajduczek) i zagłobianizmu (patrz: "Jam to, nie chwaląc się, sprawił"). Zatem nie pozostaje nic innego, jak powinszować Waćpani (-pannie?) i życzyć dalszej owocnej działalności adrenalinopędnej. Czego sobie i Wam życzę. Amen.
Yary Squary, etc. etc.
Bardzo cieszę się, że wybrałaś tak extremalną formę sportową, jaką jest exploracja tzw. ścieżek r. przy pomocy mięśniochodu jednośladowego. Forma to zayste nad wyraz gierojska, co, jak na niewiastę, tym zacniejszym się zdaje, iż nie liczysz się ze swoim zdrowiem i życiem, eksploatując swoje siły witalne w tej dżungli asfaltowo-kostkobaumowej, zwanej infrastrukturą r. Twój, pardon, przypadek dowodzi, iż także wśród płci pięknej, z natury obficiej obdarzonej instynktem samozachowawczym, przejawiają się bujnie postawy nihilistyczno-fantastyczne, bliskie duchowi kmicicizmu (patrz: "Hajda na..."), wołodyjowszczyzmu (patrz: Hajduczek) i zagłobianizmu (patrz: "Jam to, nie chwaląc się, sprawił"). Zatem nie pozostaje nic innego, jak powinszować Waćpani (-pannie?) i życzyć dalszej owocnej działalności adrenalinopędnej. Czego sobie i Wam życzę. Amen.
Yary Squary, etc. etc.