Sklep w piwnicy domu w którym mieszka właścicielka, a raczej pseudohodowla - kobieta trzyma po kilkanaście gryzoni w jednym akwarium, nie oddzielając samiczek od samców (podejrzewam że chodzi o darmową karmę dla węży, które również sprzedaje). Nie mogę nie wspomnieć fatalnych warunków, ciasnoty i tego, że samiczki zachodzą w ciążę z własnymi braćmi, a kupujący ma potem "niespodziankę" w postaci miotu z błędami genetycznymi, nie wiedząc oczywiście o tym przed zakupem, bo babka nie potrafi rozróżnić dobrze płci, a co dopiero ciąży. Żal mi tych zwierząt hodowanych tylko dla zysku - małe mają biegunkę i nie rozpoznają innego rodzaju pożywienia niż podstawowe ziarno, co jest oznaką potężnego zaniedbania. Nie można rozwijających się młodych karmić samym prosem, to tak jakby ludzkiemu dziecku dawać tylko i wyłącznie kromki chleba bez niczego innego. Chętnie wzięłabym od niej wszystkie te zwierzaki, niestety wiem, że na ich miejsce namnoży sobie drugie tyle i dalej traktując je w ten
sposób, nie będąc w stanie powiedzieć nawet, od jakiego czasu siedzą już w tych akwariach, będzie je sprzedawać, bo z ich cierpienia trzepie niezły hajs.