Widok
Skoro wynajmujecie to może jednak pogadaj z mężem i przemyślcie decyzję, czy to na pewno to. Mnie się podoba, mieszkam od miesiąca i własna chata z własnym ogródkiem mi bardzo odpowiada (ale ja nie z 3miasta, no i mam prawko, choć wcale mi się nie chce specjalnie ruszać na wycieczki:P) ale nie każdemu musi :)
My dopiero od 3 miesięcy mieszkamy . Na całe szczęście wynajmujemy tu tylko .Umowę mamy na 2 lata .W tym czasie mamy rozejrzeć się za działką na własny dom. W ogródku mają piaskownice , kosz do gry w koszykówkę, bramkę do piłki noznej , własne warzywa i rośliny, ale to nie dla nich . Tęsknią za naszymi rowerowymi wyprawami. No nic .Koniec narzekania, trzeba wziąć się w garść i zrobic prawko .
Już wszędzie byliśmy, wszystkie place zabaw w okolicy odwiedzone( wszystkie 3,), rolki przy lotnisku, "wyprawy do sklepów",ale tego jest zdecydowanie za mało.Zimą ciemno i naprawdę nie ma gdzie pójść.W mieście zawsze gdzieś się na moment wyskoczyło i wszędzie chodniki i lampy uliczne.
Wiem, że marudzę ale strasznie to odczuwam.Póki co nie potrafię się przestawić. Mieszkam tu co prawda pól roku i pewnie się jeszcze nie przyzwyczaiłam ale nie wiem czy to nie była zła decyzja.
Wiem, że marudzę ale strasznie to odczuwam.Póki co nie potrafię się przestawić. Mieszkam tu co prawda pól roku i pewnie się jeszcze nie przyzwyczaiłam ale nie wiem czy to nie była zła decyzja.
Zamiast tęsknić za tym, co było w mieście, pokaż im zalety mieszkania na wsi :) Niech sobie zrobią swój własny ogródek, posieją jakieś roślinki i o nie dbają. Poszukaj atlasu nieba i pokaż im Księżyc, planety, gwiazdozbiory (pięknie widać, w mieście to może połowę da się wypatrzeć albo i tego nie), własną piaskownicę im zbudujcie, jakiś placyk zabaw w ogródku. Na spacer też można się wybrać, jakieś lasy są chyba w okolicy (sama jeszcze się nie szwendałam). W okolicy jest też jakiś niedawno otwarty klub malucha.
bez prawka się nie obejdzie. Dzieci 6lat ,5 i 2. Trochę strach z trójka na rowerach. Brak scieżek:/
Myslalam, że wypuszcze ich na ogródek i będą bawić się, ale zaraz mu w okno stukaja i krzyczą, żeby ich wypuścić z zagródki. Przyzwyczajeni do długich, codziennyvh spacerów :nad morze , na starówkę, na placyki itp, itd
A tutaj największą atrakcją jest wyprawa do biedronki
Myslalam, że wypuszcze ich na ogródek i będą bawić się, ale zaraz mu w okno stukaja i krzyczą, żeby ich wypuścić z zagródki. Przyzwyczajeni do długich, codziennyvh spacerów :nad morze , na starówkę, na placyki itp, itd
A tutaj największą atrakcją jest wyprawa do biedronki