Widok
Nawigatorzy i szacunek....
Japco napisał(a):
"... tzn. nie siedzieć nikomu "na plecach", lecz przez cały czas samemu kontrolować kierunek marszu. Wielki szacunek dla wszystkich "nawigatorów..."
To co mnie uderzyło w tej wypowiedzi, to to, że ktoś wkońcu docenił rolę nawigatora na trasie. To on prowadzi cała grupę i na dobrą sprawę to on ma do siebie najwieksze pretensje i poczucie winy jak coś zawali, nie wspomnę nawet o pretensjach ekipy gdy się dowiedza ,że coś poszło nie tak jak miało. Nic dziwnego, ze nawigatorzy dośc cżęsto ukrywają swoje małe błędy, bo po co słuchać... Ale do czego zmierzam....
Szedłem z młodym człowiekiem. Przeszliśy 11 PK. Dwa dni p powrocie dostałęm od neigo wiadomosć na gg z podziękowaniem za bezbłędne prowadzenie do kolejnych PK... Zwaliło mnie to z nóg. Na Harpaganie byłęm juz chyba 7 raz (miałę kilak lat przerwy) i po raz pierwszy ktoś mi podziękował za to, że dobrze nawigowałem...
Ciekawe ile osób by miało równie dobre wyniki gdyby każdy szedł indywidualnie i sam nawigował swoją trasę...
Szacunek dla ludzi, którzy wiedza co to nawigacja i umieją to docenić. Szacunek dla Ciebie P. K.
"... tzn. nie siedzieć nikomu "na plecach", lecz przez cały czas samemu kontrolować kierunek marszu. Wielki szacunek dla wszystkich "nawigatorów..."
To co mnie uderzyło w tej wypowiedzi, to to, że ktoś wkońcu docenił rolę nawigatora na trasie. To on prowadzi cała grupę i na dobrą sprawę to on ma do siebie najwieksze pretensje i poczucie winy jak coś zawali, nie wspomnę nawet o pretensjach ekipy gdy się dowiedza ,że coś poszło nie tak jak miało. Nic dziwnego, ze nawigatorzy dośc cżęsto ukrywają swoje małe błędy, bo po co słuchać... Ale do czego zmierzam....
Szedłem z młodym człowiekiem. Przeszliśy 11 PK. Dwa dni p powrocie dostałęm od neigo wiadomosć na gg z podziękowaniem za bezbłędne prowadzenie do kolejnych PK... Zwaliło mnie to z nóg. Na Harpaganie byłęm juz chyba 7 raz (miałę kilak lat przerwy) i po raz pierwszy ktoś mi podziękował za to, że dobrze nawigowałem...
Ciekawe ile osób by miało równie dobre wyniki gdyby każdy szedł indywidualnie i sam nawigował swoją trasę...
Szacunek dla ludzi, którzy wiedza co to nawigacja i umieją to docenić. Szacunek dla Ciebie P. K.
Najwyższy czas poważnie zastanowić się nad przyczyną kryzysu. Jeżeli wysiadają Ci stopy, czas zmienić obuwie i skarpety oraz zabezpieczyć się przed odparzeniem. Jeżeli nie wytrzymują mięśnie - przyczyną może być źle rozłożony trening przed maratonem lub jego brak. Jeśli kryzys ok. 70-80 km objawia się ogólnym osłabieniem, zawrotami głowy itp., zastanów się, czy powodem nie jest np. odwodnienie organizmu (za mało płynów), jego wychłodzenie (brak nakrycia głowy, ochrony od wiatru), przemęczenie spowodowane brakiem snu (za krótki odpoczynek przed startem). Zastanów się, co i ile jesz i pijesz podczas marszu, ile kilogramów wkładasz sobie do plecaka, jak przygotowujesz się do startu. Zapytaj, jak to robią Ci, którzy setki przechodzą. Bo nie ma skutku bez przyczyny. Ja też nie za każdym razem dochodziłem do mety, ale zawsze dokładnie wiedziałem, dlaczego. A ponieważ człowiek uczy się na błędach, teraz popełniam ich coraz mniej. Zapewniam Cię, że do osiłków nie należę.
Ja doszedłem do PK12. Już byłem na trasie do następnego punktu, ale zrezygnowałem, bo miałem już trochę dosyć... Gdybym wiedział, że całkowicie wymarznę, czekając prawie 2 godz. na autobus do Kościerzyny, poszedłbym dalej... Ogólnie "kibel", bo poprzednie dwa Harpy ukończyłem. Teraz jednak wiem, że fizycznie mogę pokonać całość trasy, ale nieporównywalnie trudniej jest wytrzymać Harpa psycho-fizycznie, tzn. nie siedzieć nikomu "na plecach", lecz przez cały czas samemu kontrolować kierunek marszu.
Wielki szacunek dla wszystkich "nawigatorów",
Łukasz
Wielki szacunek dla wszystkich "nawigatorów",
Łukasz
Ja doszedłem do 11 o dość przyzwoitej porze (14:42). Ażeby wrócić do Kościerzyny musieliśmy jeszcze przejść około 3 kilometrów do głównej trasy. Przechodziliśmy obok 12 ale już nam się nie chciało tam wchodzić.
Uważam iż wycofałem się w najlepszym momencie. Oczywiście zamierzałem przejść do końca ale z prędkością ok. 3 km/h niewiele bym już zdziałał. To był mój trzeci Harpagan. Średnio zaliczam 11,33 punkta, przechodząc 73,66 kilometra. Nie poddaje się jednak i będę próbował dalej. Pozdrawiam!
Uważam iż wycofałem się w najlepszym momencie. Oczywiście zamierzałem przejść do końca ale z prędkością ok. 3 km/h niewiele bym już zdziałał. To był mój trzeci Harpagan. Średnio zaliczam 11,33 punkta, przechodząc 73,66 kilometra. Nie poddaje się jednak i będę próbował dalej. Pozdrawiam!
dwunasty pk o 17:41... o jeden pk za mało jak na mój gust, ale musiałbym iść na 13 samemu, a zaczynało już lać i koledzy autem czekali w Szymbarku. Nie zrezygnowałem z lenistwa, ale podsumowałem moją sytuację, uwzględniłem wiele czynników i z uwagi na wynik 1:wielu_wielu (iść:nie) zjechaliśmy do Kościerzyny. Teraz ciut żałuję, ale za ROK odbiję sobie. Nie wiem jak będzie na H29, te wiosenne to takie niepewne są!