Widok
Hello, czytacie uważnie: "RZUCAJĄCE SIĘ" bezpańskie psy. Autorowi postu (dość niefortunnie brzmiącego) chodziło o psy bez nadzoru, które atakują! Wyobraźcie sobie sytuację: idziecie sobie ze swoim pieskiem na smyczy, a tu podbiega inny pies (albo, o zgrozo, inne psy!) i rzucają się na niego. I co niby ma zrobić właściciel zaatakowanego pieska? Pozwolić im go zeżreć, czy dać się pogrryźć wchodząc w "kocioł" gryzących się psów?! Żeby nie było: jestem psiarą i NIE MAM MAŁEGO PIESKA, a kilka sporych byków, które chodzą na smyczy. I też bardzo mi nie pasuje, kiedy jakiś pies bez smyczy podbiega do mnie na spacerze i "wyskakuje" do moich. Wprawdzie o moje psy się nie boję, ale nie jest miło mieć rękę wyrwaną z barku (moje psy chcą bronić przed intruzem), albo patrzeć, jak robią z natręta marmoladę.