Odpowiadasz na:

Re: to wątek Mansona nie miałem innego

Uwaga, zmieniam temat !!!

Bardzo mnie refleksyjnie nastraja wątek kranika.
Nie wiem, czy mogę w nim pisać, więc piszę tutaj. Jakoś ostatnio wielu ludzi zrobiło się... rozwiń

Uwaga, zmieniam temat !!!

Bardzo mnie refleksyjnie nastraja wątek kranika.
Nie wiem, czy mogę w nim pisać, więc piszę tutaj. Jakoś ostatnio wielu ludzi zrobiło się przewrażliwionych w temacie tego kto i co może pisać w wątkach przez nich założonych.

Próbowałem sobie tę całą sytuację przełożyć na ludzki.
Wyszło mi, że chodzi o zasoby. A konkretnie jest konflikt o energię. A jeszcze konkretniej o energię psychofizyczną.

Jak powszechnie wiadomo energia przechodzi z jednego stanu skupienia w inny i jest zasobem wielce pożądanym nawet na naszym poziomie pojmowania świata. Wszak węgiel w komórce zapewnia ciepło, a pełen portfel obfity w energię pokarm. Człowiek też jest źródłem energii i jako taki jest pożądany.

I tutaj mamy sedno konfliktu. Jeden możny (nazwijmy go bytem z wyższego poziomu) chętnie zawładnął by zasobami energetycznymi, na które ma chrapkę także i inny możny. A więc obaj możni podejmują szereg kroków i działań, których celem jest zgromadzenie bateryjek i zarazem pozbawienie ich przeciwnika. Tak więc nawołują, wojują, oskarżają i robią różne rzeczy, jakie się w takich wypadkach robi.

Kranik jest wiernym wyznawcą własnego możnego i chwała mu, własnego pana trzeba szanować i życzyć mu dobrze. Dlatego też kranik twierdzi, że jego pan jest najlepszy, a ten drugi to cieć, łachudra, złodziej i pijak (bo każdy pijak...). Ludzie tego drugiego mówią to samo o panu kranika, co logiczne.

Gdzie jest prawda? Ja nie wiem, ale myślę, że pośrodku.
Kranik jeżeli nie jest zaufanym zausznikiem swojego pana to niewiele wie, co pan tak naprawdę zamierza. Ot, dostał zadanie i je wykonuje. Ale swoim umysłem nie ogarnia po co, bo za nisko stoi w hierarchii. Może wykonuje jakieś ważne zadanie, a może jest tylko wabikiem dla odwrócenia uwagi. Nie wiem. Kranik tez chyba nie wie. Bo nie słyszałem, aby pan troszczył się o to, by służba wiedziała co i dlaczego czyni. Tutaj działa zasada rozkaz i wykonać albo kara. I służba posłusznie robi co pan każe. Bez szemrania. (Ksiądz wini pana, pan księdza, a nam biednym zewsząd nędza). Pan się służbie nie opowiada ze swoich zamiarów.

A może kranik jest wyżej postawiony i wie więcej? Jeżeli tak to w efekcie pary z gęby nie puści, bo nie po to z nami rozmawia jak rozmawia, żeby się teraz demaskować.

I tu bieda, i tu nie ma ratunku.

W przypadku feudalnego konfliktu dwóch bytów wyższych o zasoby można albo opowiedzieć się po stronie któregoś z nich, albo pozostać poza konfliktem.
W pierwszym przypadku oddajemy swoje ego panu, co zrobił kranik, i walcząc w jego interesie liczymy, że i on o nas nie zapomni.
W drugim nie sprzedajemy się, co zrobiłem ja, tylko jako wolny i dziki patrzymy sobie z oddali co będzie, bez angażowania się w konflikt (prędzej czy później na nas też zapolują, wiecie - energia chodząca luzem).

Niechże pisze tu kto chce i co chce, gdyby było na temat byłoby fajnie, ale to nie jest wymóg niezbędny.

Pokój wszystkim istotom na całym wszechświecie bez względu na wymiar, w którym bytują. Kluczem jest współpraca, a nie współzawodnictwo. Rzekłem.

zobacz wątek
11 lat temu
~Manson the Forester

Cytat:

Odpowiedź

Autor

Polityka prywatności
do góry