Widok
P.S. Ja bym tak chciał żebyśmy tak jakoś pokojowo bo ja mam naprawde wyrzuty sumienia. Kurde ruszajmy ku fajnym paniom zmiast trwonić czas na jakieś warcholstwa, kłutnie znaczy sie;). A tak w ogóle to dzięki ~~c~~ mega polubiłe Kult ( słucham wałaśnie albumu Your eyes) i tego własnie wszystkim życze - ładnych pań i dobrej muzy;))) Oł je.
O rany..Antyspołeczny. No ja moge od siebie doadać jedynie że Ktoś i Kasandra to ja. I jestem facetem. I już mi sie nie chce ci mówić chłopie jakie ty meandrony pleciesz bo już to kilka razy uczyniłem. Nikt w ciebie majtasami nie rzucał tylko zostałeś sprowkowany i ostro wkręcony na własne życzenie. W kwestiach merytorycznych każda moja wypowiedź popierana była literaturą. Jeżeli masz jakieś skonkretyzowane pytania to poprostu poczytaj zamiast rzucac ogulnikami czy tam jakiś elementami bielizny;) Jeżeli myślisz że ja i ~c to ta sama osoba to znaczy że wkręciliśmy cie mocniej niż to było konieczne. Być może zawiesił ci się jakiś kwasiczek hmm? ( właśnie szczerze sie roześmiałem). Tak czy siak - żyj i twórz radśnie jak król mórz;)))
No Witam i niech mnie gumowe kule biją (taka mała autoagresja wynikająca z próżnego samo zadowolenia), czyli jednak okazuje się, że wciąż poczciwy chwyt erystyczny po nazwą "chwyt Lady Makbet" sugerujący brak odwagi w celu wywołania określonej reakcji jelonka z lasu wciąż jest aktualny w praktyce. Buahaha oj wybacz.
Wreszcie mogę z Tobą popisać.
Dyplomatycznie reasumując: cieszy mnie, że starasz się być grzeczny i odpisałeś- traciłem już nadzieję :)
Nie wiem jak się Antyspołeczny miewasz, ale Twoje psychoza z pewnością bujnie kwitnie i ma się świetnie. Rozgranicz mnie (c) z Ktosiem/Kasandrą, a jeżeli nie potrafisz, proszę na forum przedstawić konkretne dowody, że ja c udzielam się jednocześnie jako Kasandra/ Ktoś.
Zdołać tego nie jesteś w stanie, możesz ino oszczerczym tonem i za pomocą płytkich sofizmów insynuować światłowodami brednie. Congratulations.
Powtarzam kolejny raz, bo prawdopodobnie czytasz bez woli lub zdolności zrozumienia, że moim celem było uzmysłowienie Tobie, iż nie możesz być sędzią we własnej sprawie, kiedy to triumfująco obwieściłeś wirtualnemu światu swe "zwycięstwo" nad Ktosiem/ Kasandrą.
Pisz se chłopcze do woli na forum do końca swych dni lub żywota tego forum, nic mi do tego żebyś przestał (naprawdę widzisz wszędzie demony?), ale wiedz, że wg mnie Twoje tezy, które pieczołowicie i systematycznie stawiasz vide "lubienie The Cure" są tylko tezami, których prawdziwości w stanie obronić nie jesteś. Są zbyt ogólne, populistyczne/demagogiczne i niesprawdzalne, dla naukowca wartości nie mają żadnej.
Znowu, podobnie jak w temacie z Ktosiem/Kasandrą przeczysz sam sobie, gdyż fakt jest taki, że właśnie tę rękawicę mi podniosłeś, być może nie w pełni mając tego świadomość. Być może metaforycznie, ale podniosłeś.
Co do mojego nicku: od wielu lat, w 99% piszę jako: c. Od Anno Domini 2000r. czytam hydepark w A.D. 2002 ma miejsce mój pierwszy post choć tak naprawdę, „korzenie prawdziwego hydeparku” pochodzą z połowy lat 90.
Czasem podpiszę się jako celt lub czarodziej, zależy ile wypiję wina, ale tylko na hydeparku i "c" jest w nawiasie.
W „towarzyskich” zawsze widnieję jako c.
I to jest kolejny fakt, którego nie jesteś w stanie podważyć. (skupiam się na tym, bo w Twej wypowiedzi niejasne jest do kogo adresowane są oszczerstwa sugerujące, że masz do czynienia z jedną zasadzoną na Ciebie osobą)
Jeśli Twój wewnętrzny głos lub jak mawiali starożytni Grecy Daimonion bardzo chce utożsamiać mnie i innego użytkownika oczywiście nic na to nie poradzę, wszak jesteś sobie sterem, żaglem i okrętem.
I na koniec. Jestem otwarty na tematy, historia II Wojny Światowej, muzyka - anglosaski rock/blues, elektro-automatyka okrętowa, ogrodnictwo wyłączywszy bukieciarstwo, sport kulturystyka/rowery/pływanie, główne religie świata, wyrób win i miodów pitnych, malarstwo impresjonizm/symbolizm, budownictwo.
Nie oczekuję, że będziemy na jakikolwiek z nich dyskutować to zależy od Ciebie, możesz podasz swoje „koniki”.
Nie muszę poniżać się do zakładania wątków typu „ kto ma już dość Antyspołecznego” (bo właśnie to zobaczyłem) i akurat jestem temu przeciwny, choć rozumiem mechanizmy rządzące autorem wątku. Słabość i bezradność rodzi frustrację. Gdybym uznał, że Ty zaśmiecasz mój wątek np. na hydeparku nie dokończyłbyś zdania. Ale akurat ja bardzo lubię gdy wątki ewoluują w nieznanym dla mnie kierunku. Dobra, kończę bo za dużo „ja”.
Ps. Jeśli poczułeś się obrażony mymi postami w temacie who is… to przepraszam.
Wreszcie mogę z Tobą popisać.
Dyplomatycznie reasumując: cieszy mnie, że starasz się być grzeczny i odpisałeś- traciłem już nadzieję :)
Nie wiem jak się Antyspołeczny miewasz, ale Twoje psychoza z pewnością bujnie kwitnie i ma się świetnie. Rozgranicz mnie (c) z Ktosiem/Kasandrą, a jeżeli nie potrafisz, proszę na forum przedstawić konkretne dowody, że ja c udzielam się jednocześnie jako Kasandra/ Ktoś.
Zdołać tego nie jesteś w stanie, możesz ino oszczerczym tonem i za pomocą płytkich sofizmów insynuować światłowodami brednie. Congratulations.
Powtarzam kolejny raz, bo prawdopodobnie czytasz bez woli lub zdolności zrozumienia, że moim celem było uzmysłowienie Tobie, iż nie możesz być sędzią we własnej sprawie, kiedy to triumfująco obwieściłeś wirtualnemu światu swe "zwycięstwo" nad Ktosiem/ Kasandrą.
Pisz se chłopcze do woli na forum do końca swych dni lub żywota tego forum, nic mi do tego żebyś przestał (naprawdę widzisz wszędzie demony?), ale wiedz, że wg mnie Twoje tezy, które pieczołowicie i systematycznie stawiasz vide "lubienie The Cure" są tylko tezami, których prawdziwości w stanie obronić nie jesteś. Są zbyt ogólne, populistyczne/demagogiczne i niesprawdzalne, dla naukowca wartości nie mają żadnej.
Znowu, podobnie jak w temacie z Ktosiem/Kasandrą przeczysz sam sobie, gdyż fakt jest taki, że właśnie tę rękawicę mi podniosłeś, być może nie w pełni mając tego świadomość. Być może metaforycznie, ale podniosłeś.
Co do mojego nicku: od wielu lat, w 99% piszę jako: c. Od Anno Domini 2000r. czytam hydepark w A.D. 2002 ma miejsce mój pierwszy post choć tak naprawdę, „korzenie prawdziwego hydeparku” pochodzą z połowy lat 90.
Czasem podpiszę się jako celt lub czarodziej, zależy ile wypiję wina, ale tylko na hydeparku i "c" jest w nawiasie.
W „towarzyskich” zawsze widnieję jako c.
I to jest kolejny fakt, którego nie jesteś w stanie podważyć. (skupiam się na tym, bo w Twej wypowiedzi niejasne jest do kogo adresowane są oszczerstwa sugerujące, że masz do czynienia z jedną zasadzoną na Ciebie osobą)
Jeśli Twój wewnętrzny głos lub jak mawiali starożytni Grecy Daimonion bardzo chce utożsamiać mnie i innego użytkownika oczywiście nic na to nie poradzę, wszak jesteś sobie sterem, żaglem i okrętem.
I na koniec. Jestem otwarty na tematy, historia II Wojny Światowej, muzyka - anglosaski rock/blues, elektro-automatyka okrętowa, ogrodnictwo wyłączywszy bukieciarstwo, sport kulturystyka/rowery/pływanie, główne religie świata, wyrób win i miodów pitnych, malarstwo impresjonizm/symbolizm, budownictwo.
Nie oczekuję, że będziemy na jakikolwiek z nich dyskutować to zależy od Ciebie, możesz podasz swoje „koniki”.
Nie muszę poniżać się do zakładania wątków typu „ kto ma już dość Antyspołecznego” (bo właśnie to zobaczyłem) i akurat jestem temu przeciwny, choć rozumiem mechanizmy rządzące autorem wątku. Słabość i bezradność rodzi frustrację. Gdybym uznał, że Ty zaśmiecasz mój wątek np. na hydeparku nie dokończyłbyś zdania. Ale akurat ja bardzo lubię gdy wątki ewoluują w nieznanym dla mnie kierunku. Dobra, kończę bo za dużo „ja”.
Ps. Jeśli poczułeś się obrażony mymi postami w temacie who is… to przepraszam.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Celem nie było poznanie, rozmowa czy nawet dyskusja, ale działanie mające sprawić że zrezygnuje z pisania na tym forum. Co właściwie zostało jasno napisane.
Uwielbiam dyskusję i rękawicę podniósłbym z wielką chęcią, ale jak ktoś mi rzuca brudne majtki, to nie może liczyć że podniosę rękawicę (bo jej tam nie ma).
Pisanie pod kilkunastoma nickami (+rozmowa ze sobą samym);
bombardowanie kilku niezwiązanych wątków;
pisanie nielogicznych obraźliwych postów (niby zabawnych);
udawanie że się nie czyta ze zrozumieniem (czepianie się słów wyrwanych z kontekstu i zadawanie pytań kiedy akapit zawiera odpowiedź);
używanie całego spektrum sztuczek erystycznych (czyt: niemerytorycznych argumentów nie odnoszących się do tematu lub argumentów)
To tylko kilka z powodów dla których poziom rozmowy (czy rozmówcy - bo nie wiem do jakiego stopnia jest to udawane) nie jest dla mnie dość dobry by kontynuować.
Zdecydowałem się przerwać milczenie, bo uznałem że niegrzecznie jest nie odpisywać komuś bez poinformowania go o tym i podania powodów. Co niniejszym czynie w tym poście.
Miłego rozszczepienia osobowości:)
Pozdrawiam
Anty:)
Uwielbiam dyskusję i rękawicę podniósłbym z wielką chęcią, ale jak ktoś mi rzuca brudne majtki, to nie może liczyć że podniosę rękawicę (bo jej tam nie ma).
Pisanie pod kilkunastoma nickami (+rozmowa ze sobą samym);
bombardowanie kilku niezwiązanych wątków;
pisanie nielogicznych obraźliwych postów (niby zabawnych);
udawanie że się nie czyta ze zrozumieniem (czepianie się słów wyrwanych z kontekstu i zadawanie pytań kiedy akapit zawiera odpowiedź);
używanie całego spektrum sztuczek erystycznych (czyt: niemerytorycznych argumentów nie odnoszących się do tematu lub argumentów)
To tylko kilka z powodów dla których poziom rozmowy (czy rozmówcy - bo nie wiem do jakiego stopnia jest to udawane) nie jest dla mnie dość dobry by kontynuować.
Zdecydowałem się przerwać milczenie, bo uznałem że niegrzecznie jest nie odpisywać komuś bez poinformowania go o tym i podania powodów. Co niniejszym czynie w tym poście.
Miłego rozszczepienia osobowości:)
Pozdrawiam
Anty:)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Namieszaliście? E tam.
Zwał jak zwał, ale na mój gust to ubaw na razie słabiutki.
Ja chciałem tylko poznać ( w dziale poznajmy się) pisane słowo niejakiego Antyspołecznego, bo przecież tak dużo do napisania zazwyczaj ma, tymi dobrymi radami od ww., którymi nasiąknięte są anonse towarzyskie, tudzież wskazówkami jak żyć, mógłbym cały worek zapełnić, aż bym pewno nie udźwignął.
A tu nagle taka cisza.
Chyba muszę się pogodzić, że nici z poznania - rękawica została rzucona i z pewnością zostanie nie podniesiona.
Zwał jak zwał, ale na mój gust to ubaw na razie słabiutki.
Ja chciałem tylko poznać ( w dziale poznajmy się) pisane słowo niejakiego Antyspołecznego, bo przecież tak dużo do napisania zazwyczaj ma, tymi dobrymi radami od ww., którymi nasiąknięte są anonse towarzyskie, tudzież wskazówkami jak żyć, mógłbym cały worek zapełnić, aż bym pewno nie udźwignął.
A tu nagle taka cisza.
Chyba muszę się pogodzić, że nici z poznania - rękawica została rzucona i z pewnością zostanie nie podniesiona.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Stary,nie wiem co powiedzieć kawałek wgniata i nie bierze żadnych jeńców...Ej to jest totalna inwazaja. FAK, Nieźle trafiłeś bo akurat zdarzyło sie teraz tak że pewna kobieta zrobiła mi z serca kosmodrom w realu i siedze i myśle że chyba już pozamiatane. Jak to bywa pewnie przez mnie ha..;)Jeee i teraz ten kawałek..;) Kurde stary jestes wielki i dzieki za to;))
P.S. Kurcze antyspołeczegi juz bez kutu obiecuje nie nagabywać wcale. Ej niech ma swój świat a ja powinienem sam troche wyluzować;)
P.S. Kurcze antyspołeczegi juz bez kutu obiecuje nie nagabywać wcale. Ej niech ma swój świat a ja powinienem sam troche wyluzować;)
Antyspołeczny nie odpisze, gdyż dopiero zaczyna zdawać sobie niejasno sprawę z faktu, iż nie ma do czynienia z zagubioną 14 - latką, która stawia pierwsze kroki w sieci.
Ma do czynienia z władczym wilkiem c, Ktosiem i Kasandrą.
Ma do czynienia z chaosem, a za ten wysoki próg nosa nie wychyli, bo strach ma dla niego za duże oczy.
I ja to zupełnie rozumiem, przecież to taka marna prowokacja ino.
Co do muzy. Pisałeś Ktosiu/Kasandro o pocisku miłości.
Jest tylko jeden utwór na to. Kult "6lat później" się zwie.
Wszelkim niematerialnym Kasandrom, które należą już do mnie i w siłę wzrastają dedykuję ten utwór, to brzmienie i tekst, bo nic lepszego nie ma i nie powstanie ;)
http://www.youtube.com/watch?v=9fIXvVKzc7g
Ma do czynienia z władczym wilkiem c, Ktosiem i Kasandrą.
Ma do czynienia z chaosem, a za ten wysoki próg nosa nie wychyli, bo strach ma dla niego za duże oczy.
I ja to zupełnie rozumiem, przecież to taka marna prowokacja ino.
Co do muzy. Pisałeś Ktosiu/Kasandro o pocisku miłości.
Jest tylko jeden utwór na to. Kult "6lat później" się zwie.
Wszelkim niematerialnym Kasandrom, które należą już do mnie i w siłę wzrastają dedykuję ten utwór, to brzmienie i tekst, bo nic lepszego nie ma i nie powstanie ;)
http://www.youtube.com/watch?v=9fIXvVKzc7g
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
"Religia zabija duchowość nauki" - dzisas Antyspołeczny ja nie chce być znowu źródłem problemów ale Stary - to jest masło maślane. Nauka to laickie źródło poznania rzeczywistosci materialnej posługujące się narzedziami obiektywnie sprecyzowanymi ( logika racjonalizm krytycyzm dialektyka). Religia to sfera ducha, (mistycyzm, dogmat). Nie ma czegos takiego jak duchowośc nauki. To właśnie nauka zeświedczyła widzenie rzeczywistosci w XVIII daleko odrzucając niejasne dogmaty świetosci. Pisze o tym wielki Miracea Eliade ( jak nie wiesz kto to to poszukaj na wikipedi) w książce "Sacrum a Profanum". Twoje zdanie o religi jest podobne do gustu muzycznego - wszystko fajne lecz właściwie to sam nie wiesz co. łojezu...
Curów uwielbiam i zgadzam sie że to nie jest mjuzik równie zniewalający radiosłuchaczy maxxx hits co Ania D. i do numeru Disintehration dorzucam dla Ciebie kawałek " A forest" o zagubieniu jednostki w spoleczeństwie. Kto zna to wie co to;)
Curów uwielbiam i zgadzam sie że to nie jest mjuzik równie zniewalający radiosłuchaczy maxxx hits co Ania D. i do numeru Disintehration dorzucam dla Ciebie kawałek " A forest" o zagubieniu jednostki w spoleczeństwie. Kto zna to wie co to;)
"Z zagranicznych często wracam do The Cure, coś jest w tej ich muzyce, ale mało kto ich lubi:D"
Możesz Antyspołeczny podać dane lub statystyki, na które się powołujesz odnośnie "lubienia" The Cure.
Mało kto lubi The Cure w porównaniu do czego?
Do The Police? Czy do P. Floydów? A może do kotletów sojowych?
Wybacz mój ironiczny styl, ale to pustosłowie co piszesz, które zresztą mnie razi.
Byłem w okolicach roku 2002 w Kopenhadze i widziałem w jednym miejscu jak powala ludzi The Cure. A byli to przeciętni ludzie wprost z tak zwanej ulicy, dodatkowo różnych nacji.
A może samodzielnie robiłeś badania fokusowe preferowanych stylów muzycznych na jakiejś reprezentatywnej grupie osób i porównywałeś poszczególne kapele o międzynarodowej sławie? Jeśli tak - wówczas Twoje zdanie sens ma, bo masz dowód na postawioną przez siebie tezę.
Oczywiście frontman Smith ma specyficznie charakterystyczną manierę wokalu, w której jedni gustują, inni nie. To ewentualnie odstraszać może potencjalnego słuchacza, ale tylko na początku. Kto zadał sobie odrobinę trudu, aby przetłumaczyć teksty piosenek wie, że są świetne. A współbrzmienie, gitar, bębnów i perkusji zabija. Przynajmniej moim prywatnym zdaniem. Szczególnie jeśli słucha się nie na tranzystorowym radio, a na wysokiej klasy sprzęcie hi-fi, a najlepiej hi-end w odpowiednio zaadoptowanym pomieszczeniu.
Polecam wyższe modele wzmacniaczy rotel i dobre skandynawskie bądź angielskie firmy parające się wyrobem kolumn głośnikowych i następujący numer do odsłuchu o wdzięcznym tytule "Disintegration":
http://www.youtube.com/watch?v=isCv6k0U2k4&feature=fvw
Możesz Antyspołeczny podać dane lub statystyki, na które się powołujesz odnośnie "lubienia" The Cure.
Mało kto lubi The Cure w porównaniu do czego?
Do The Police? Czy do P. Floydów? A może do kotletów sojowych?
Wybacz mój ironiczny styl, ale to pustosłowie co piszesz, które zresztą mnie razi.
Byłem w okolicach roku 2002 w Kopenhadze i widziałem w jednym miejscu jak powala ludzi The Cure. A byli to przeciętni ludzie wprost z tak zwanej ulicy, dodatkowo różnych nacji.
A może samodzielnie robiłeś badania fokusowe preferowanych stylów muzycznych na jakiejś reprezentatywnej grupie osób i porównywałeś poszczególne kapele o międzynarodowej sławie? Jeśli tak - wówczas Twoje zdanie sens ma, bo masz dowód na postawioną przez siebie tezę.
Oczywiście frontman Smith ma specyficznie charakterystyczną manierę wokalu, w której jedni gustują, inni nie. To ewentualnie odstraszać może potencjalnego słuchacza, ale tylko na początku. Kto zadał sobie odrobinę trudu, aby przetłumaczyć teksty piosenek wie, że są świetne. A współbrzmienie, gitar, bębnów i perkusji zabija. Przynajmniej moim prywatnym zdaniem. Szczególnie jeśli słucha się nie na tranzystorowym radio, a na wysokiej klasy sprzęcie hi-fi, a najlepiej hi-end w odpowiednio zaadoptowanym pomieszczeniu.
Polecam wyższe modele wzmacniaczy rotel i dobre skandynawskie bądź angielskie firmy parające się wyrobem kolumn głośnikowych i następujący numer do odsłuchu o wdzięcznym tytule "Disintegration":
http://www.youtube.com/watch?v=isCv6k0U2k4&feature=fvw
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Odpisze na wszystko tutaj, bo ten wątek jest mnie zaśmiecony przez posty nie należące do tematu.
Kryć się nie mam potrzeby, ale w zależności od osoby i tematu potrafię się dostosować. Nie jestem z tych co dadzą sobie wejść na głowę, ale z drugiej strony nie kontynuuje tematu który nie ma przyszłości. Jedna rzecz to dyskusja a druga to kłótnia. To pierwsze może dla mnie trwać bez przerwy, to drugie szybko mi się nudzi.
Sława w takich miejscach to rzecz częsta w stosunku do osób które nie są uległe. Jak nie można zaatakować argumentu to atakuje się autora argumentu. Stąd temat z moim nickiem w tytule, i to zaśmiecanie Twoich wątków - cóż, tak wygląda ciemna strona forum;)
Z tymi religiami to mamy podobnie. Cenie sobie w ich naukach to co wartościowe, mądrość, duchowość, wszystko to co użyteczne w codzienności. Nie jestem jednak zwolennikiem kultu, dogmatów i innych rzeczy. Religia zabija duchowość nauki. Nauki Jezusa czy Buddy były ciekawe, Biblia czy Koran zawierają wiele mądrości. Ale kiedy zmienia się to w religię, gdy łapią się za to ludzie chcący mieć władze nad ludzkimi umysłami, to wtedy interpretacje stają się ważniejsze od przesłania twórcy.
Co znaczy że gustujesz w muzyce a nie piosence?
Ja mam tak że gustuje w konkretnych piosenkach. Zazwyczaj podoba mi się jedna dwie piosenki z danej płyty. Jak podoba mi się więcej niż 4 to uznaje że płyta jest dobra:P
Królują Polscy wykonawcy. Wychowałem się na Kaziku, dużo słuchałem Hey, ONA. Do tego Bartosiewicz, Univers, Coma, Hunter... jak się tak zastanowię to mógłbym długo wymieniać:D
Jedyną osobą u której podobają mi się niemal wszystkie piosenki jest Ania Dąbrowska;) U niej nie podobają mi się tylko jakieś bonusowe, po angielsku czy miksy.
Z zagranicznych często wracam do The Cure, coś jest w tej ich muzyce, ale mało kto ich lubi:D
Pozdrawiam
Anty
PS: Byłem dzisiaj na wieczornym spacerze z ogniskiem - dobrze jest się czasem odchamić od miasta:))
Kryć się nie mam potrzeby, ale w zależności od osoby i tematu potrafię się dostosować. Nie jestem z tych co dadzą sobie wejść na głowę, ale z drugiej strony nie kontynuuje tematu który nie ma przyszłości. Jedna rzecz to dyskusja a druga to kłótnia. To pierwsze może dla mnie trwać bez przerwy, to drugie szybko mi się nudzi.
Sława w takich miejscach to rzecz częsta w stosunku do osób które nie są uległe. Jak nie można zaatakować argumentu to atakuje się autora argumentu. Stąd temat z moim nickiem w tytule, i to zaśmiecanie Twoich wątków - cóż, tak wygląda ciemna strona forum;)
Z tymi religiami to mamy podobnie. Cenie sobie w ich naukach to co wartościowe, mądrość, duchowość, wszystko to co użyteczne w codzienności. Nie jestem jednak zwolennikiem kultu, dogmatów i innych rzeczy. Religia zabija duchowość nauki. Nauki Jezusa czy Buddy były ciekawe, Biblia czy Koran zawierają wiele mądrości. Ale kiedy zmienia się to w religię, gdy łapią się za to ludzie chcący mieć władze nad ludzkimi umysłami, to wtedy interpretacje stają się ważniejsze od przesłania twórcy.
Co znaczy że gustujesz w muzyce a nie piosence?
Ja mam tak że gustuje w konkretnych piosenkach. Zazwyczaj podoba mi się jedna dwie piosenki z danej płyty. Jak podoba mi się więcej niż 4 to uznaje że płyta jest dobra:P
Królują Polscy wykonawcy. Wychowałem się na Kaziku, dużo słuchałem Hey, ONA. Do tego Bartosiewicz, Univers, Coma, Hunter... jak się tak zastanowię to mógłbym długo wymieniać:D
Jedyną osobą u której podobają mi się niemal wszystkie piosenki jest Ania Dąbrowska;) U niej nie podobają mi się tylko jakieś bonusowe, po angielsku czy miksy.
Z zagranicznych często wracam do The Cure, coś jest w tej ich muzyce, ale mało kto ich lubi:D
Pozdrawiam
Anty
PS: Byłem dzisiaj na wieczornym spacerze z ogniskiem - dobrze jest się czasem odchamić od miasta:))
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Nie każdemu to słowo kojarzy się negatywnie. Jako kolor uważam że szary jest bardzo pozytywny. Były w moim życiu takie chwile że lubiłem go bardzo na sobie. Nadal mam sporo szarych ciuchów. Chociaż w tej kwestii jestem typowym facetem, dla mnie określenie koloru "szary" zawiera jego wszystkie odmiany;) Niektórzy uważają że to kolor bez wyrazu, taki pusty. Według mnie jest bardzo uspokajający, nie rzuca się w oczy, daje im odpocząć. Szare myszki też lubię:P
Jeśli chodzi o to ciśnięcie, to wyznaję odmienną taktykę. Cisnę ile wejdzie:P
Lubię mocne dyskusje, żywe, takie w których obie strony chcą udowodnić że mają rację. Nie chodzi o to że mają rację. Gdyby szukać prawdy to obie strony podają jakieś fragmenty prawdy, ale obie się mylą. Mówiąc dosadniej, ludzie to istoty mało rozwinięty i nie mają wielkiego pojęcie o prawdzie, dobru i złu. To tylko idee i wierzenia na temat dobra i zła.
W dyskusji każdy broni jakiegoś stanowiska. Im bardziej zacięta jest dyskusja tym umysły oponentów pracują lepiej a dzięki temu i wymyślane argumenty i kontrargumenty są ciekawsze (wartościowsze).
W ten sposób kiedy dyskusja się kończy to oni, i ci którzy się przysłuchiwali odchodzą mając naprawdę dużo wartościowych danych. Gdy pójdą do domów, to ci którzy są odrobinę mądrzejsi niż inni mają okazję wszystko to od nowa przemyśleć. Przeanalizować zebrany materiał, dostrzec błędy, intrygujące argumenty i genialne riposty. W tym miejscu dopiero odbywa się proces myślowy, bo wcześniej nie ma dość czasu na rozważanie.
W ten sposób człowiek się rozwija.
"Spór" który podałaś jako przykład rządzi się swoimi prawami, więc jeśli już jest to dobrze jest coś z niego wyciągnąć;)
Pozdrawiam
PS: Jesteś Buddystką?
Jeśli chodzi o to ciśnięcie, to wyznaję odmienną taktykę. Cisnę ile wejdzie:P
Lubię mocne dyskusje, żywe, takie w których obie strony chcą udowodnić że mają rację. Nie chodzi o to że mają rację. Gdyby szukać prawdy to obie strony podają jakieś fragmenty prawdy, ale obie się mylą. Mówiąc dosadniej, ludzie to istoty mało rozwinięty i nie mają wielkiego pojęcie o prawdzie, dobru i złu. To tylko idee i wierzenia na temat dobra i zła.
W dyskusji każdy broni jakiegoś stanowiska. Im bardziej zacięta jest dyskusja tym umysły oponentów pracują lepiej a dzięki temu i wymyślane argumenty i kontrargumenty są ciekawsze (wartościowsze).
W ten sposób kiedy dyskusja się kończy to oni, i ci którzy się przysłuchiwali odchodzą mając naprawdę dużo wartościowych danych. Gdy pójdą do domów, to ci którzy są odrobinę mądrzejsi niż inni mają okazję wszystko to od nowa przemyśleć. Przeanalizować zebrany materiał, dostrzec błędy, intrygujące argumenty i genialne riposty. W tym miejscu dopiero odbywa się proces myślowy, bo wcześniej nie ma dość czasu na rozważanie.
W ten sposób człowiek się rozwija.
"Spór" który podałaś jako przykład rządzi się swoimi prawami, więc jeśli już jest to dobrze jest coś z niego wyciągnąć;)
Pozdrawiam
PS: Jesteś Buddystką?
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Nie postrzegam "szarości" negatywnie. Wręcz przeciwnie choć to słowo rzeczywiście kojarzy się raczej nędznie. Ja nazwałam to "różne odcienie szarości" bo z czarnego i białego na mój babski łeb wychodzi szary;) Ty ładniej to nazwałeś "poszukiwaniem wszystkich kolorów" to lepiej zdecydowanie brzmi:)
Co do braku danych, tak i owszem czasem brakuje mi danych wtedy pytam. Natomiast z ingerencją jestem raczej powściągliwa...to też pewnie wynika z mojego charakteru :)
Widzę jak najbardziej luki i często te luki też mają jakieś podłoże,z czegoś wynikają i to też rozumiem.
Mówię co myślę na jakiś temat, jeśli to ważne, jeśli to może w sytuacji ww pomóc. Tyle że bez ciśnienia, bo ja nie mam misji...w takiej sytuacji powiem co myślę i zostawiam to...nie cisnę tematu by go rozwiązywać na siłę. To jest takie wkraczanie chwilę w jakąś dziejącą się historię, danie czegoś z siebie, po czym odejście i znów obserwowanie co z tym teraz będzie się działo...? zawsze mnie to interesuję.
Ale nie przekonuję do swoich prawd..bo uważam,że jeśli ktoś będzie chciał je zrozumieć i coś z nich zaczerpnąć to super jeśli nie to też super.;)
Absolutnie bez ciśnień...
Tak wierzę:)
Co do braku danych, tak i owszem czasem brakuje mi danych wtedy pytam. Natomiast z ingerencją jestem raczej powściągliwa...to też pewnie wynika z mojego charakteru :)
Widzę jak najbardziej luki i często te luki też mają jakieś podłoże,z czegoś wynikają i to też rozumiem.
Mówię co myślę na jakiś temat, jeśli to ważne, jeśli to może w sytuacji ww pomóc. Tyle że bez ciśnienia, bo ja nie mam misji...w takiej sytuacji powiem co myślę i zostawiam to...nie cisnę tematu by go rozwiązywać na siłę. To jest takie wkraczanie chwilę w jakąś dziejącą się historię, danie czegoś z siebie, po czym odejście i znów obserwowanie co z tym teraz będzie się działo...? zawsze mnie to interesuję.
Ale nie przekonuję do swoich prawd..bo uważam,że jeśli ktoś będzie chciał je zrozumieć i coś z nich zaczerpnąć to super jeśli nie to też super.;)
Absolutnie bez ciśnień...
Tak wierzę:)