Witam, chciałbym opisać sytuację jaka spotkała mnie parę dni temu. Jakieś 2 miesiące temu umówiłem się do stomatologa, gdzie stwierdzono iż mam do zrobienia 8 zębów. Koszta? Wyszło, że wyniesie mnie to 800zł ale Pani zapewniała, że mogę robić to ratami. Na fundusz nie polecała, bo amalgamat jest zły i niedobry i tylko prywatnie jest ok. Więc zgodziłem się i zrobiłem prywatnie pierwszego zęba. Po wszystkim, gdy już miałem wychodzić Pani mówi mi kiedy mam przyjść z drugim zębem, bo są w naprawdę złym stanie i muszę je szybko zrobić. Odpowiedziałem, że nie dam teraz rady i sam umówię się w dogodnym dla mnie terminie. Przyszedłem parę dni temu i stwierdziłem, że jednak zrobię resztę zębów na fundusz, bo to jest zbyt duża kwota dla mnie. Przemiła Pani zanim cokolwiek zrobiła zapytała się mnie 2 razy czy na pewno ma to być na fundusz. Martwiłem się, że chyba rzeczywiście robię źle skoro tak się wypytuje, lecz pozostałem przy swoim. Po zabiegu pytam się, kiedy mogę przyjść, by dokończyć resztę i usłyszałem, że nie muszę ich już leczyć, bo są zdrowe i że Pani lubi sobie tak zapisać, że są do leczenia, gdy zęby są do "obserwacji" Prywatnie mam chorych 8 zębów, na fundusz jestem zdrowy...