Pani "angela" pisze raczej z pozycji rodzica, który myśli, że będzie sprytnym trikiem napuścić społeczność na "lekkomyślnych" właścicieli psów.
Oczywiście trik się udaje, co widać w...
rozwiń
Pani "angela" pisze raczej z pozycji rodzica, który myśli, że będzie sprytnym trikiem napuścić społeczność na "lekkomyślnych" właścicieli psów.
Oczywiście trik się udaje, co widać w odpowiedziach. Niestety łatwo jest nastawić ludzi na pewne grupy społeczne.
TEN teren jest na tyle duży, że jest tam miejsce na plac zabaw, boisko i teren dla psów. Właściciel psa powinien go pilnować, aby trzymał się tej "polnej" części i obowiązkowo po nim sprzątać.
Jedne zakazy ciągną za sobą kolejne.
Pani "angelo", pani chce większych restrykcji wobec psów, a inni chcą zakazu dzieci w restauracjach.
Zamiast zamykać przed sobą kolejne przestrzenie, warto pomyśleć nad kompromisowymi rozwiązaniami.
ps. Właściciele psów nie powinni się obrażać na prośbę o posprzątanie, podobnie jak rodzice nie powinni się oburzać na uwagę, że ich dziecko coś niszczy.
zobacz wątek