Widok
ok. Niektórym trzeba "wyłożyć kawę na ławę". Bardziej chodziło mi nie o zakaz rozmawiania z kolegą/koleżanką w pracy, czy podtrzymywanie starej znajomości. Przeciez to byłoby nie zdrowe. Chodzi o ryzyko w poznawaniu nowych ludzi - a konkretnie w powodowaniu samemu takich znajomości. Czatujesz-podoba ci się - spotykasz się- itp. Zaczepiasz ludzi na ulicy lub odpowiadasz na zaczepki i ciągniesz ta znajomośc dalej - brniesz w to. I nie wyjezdzajcie ze zdrowa erotyka. Sama chętnie obejże "pornolka" z moim partnerem. Czemu nie? Ale to sa aktorzy. Nie na wyciągnięcie ręki, nigdy się z nimi nie spotkam, nie umówię....
Funky, różnie bywa. Niemniej właśnie na tym mi zależało, żeby pokazać do czego prowadzi takie unikanie sytuacji ryzykownych. Definicja sytuacji ryzykownej to już sprawa subiektywnej oceny. Niech ludzie żyją jak chcą, tylko niech to najpierw dogadają, zgodzą się na jakieś granice. wtedy sytuacja jest jasna.
Ale to już przesada.. Idąc takim tokiem rozumowania powinniśmy się zamknąć w domu i nawet telewizji nie oglądać, bo tam tyle nagości i do seksu namawiają.
Nie można podchodzić do znajomości patrząc przez pryzmat romansu/seksu/pożądania czy co tak jeszcze "głowa" podsunie. Idą ulicą nie patrzymy się przecież na przedstawicielu drugiej płci jako potencjalnych kochanków...no chyba, że ktoś jest albo niewyżyty albo ma problemy ze sobą.
Kolega z pracy? No i co? Każde sobie żartuje na różne tematy, ale każdy zna swoje granice i do głowy nie przyjdzie nic dziwnego.
Nie można podchodzić do znajomości patrząc przez pryzmat romansu/seksu/pożądania czy co tak jeszcze "głowa" podsunie. Idą ulicą nie patrzymy się przecież na przedstawicielu drugiej płci jako potencjalnych kochanków...no chyba, że ktoś jest albo niewyżyty albo ma problemy ze sobą.
Kolega z pracy? No i co? Każde sobie żartuje na różne tematy, ale każdy zna swoje granice i do głowy nie przyjdzie nic dziwnego.
Wydaje mi się, że znacznie bardziej ryzykowne dla mnie są sytuacje z rzeczywistego życia.. Rozmawiasz z kolegą z pracy, patrzysz mu w oczy, relacja potencjalnie może stać się dużo głębsza.Wszystko jest kwestią postawienia sobie granic i trzymania się ich. Swego czasu, byłam w relacji, w której pozrywałam wszystkie kontakty ze znajomymi płci męskiej, nie pozwalałam sobie na jakiekolwiek relacje prywatne z mężczyznami, właśnie po to, żeby nie tworzyć sytuacji potencjalnego ryzyka. Taki układ jednak nie był dla mnie odpowiedni.
Myślę, że ile ludzi - tyle odpowiednich opcji. Zasady w związku są sprawą umowną, grunt to ustalić takie, na które zgodzą się obie strony a potem się tego trzymać. Nie chcesz, żeby Twój partner chatował - tylko wasza sprawa. Nie chcesz by rozmawiał z kimś płci przeciwnej - wasza sprawa. Oby wam było dobrze. Tylko nie pozostawiaj nic w kwestii "to powinno być oczywiste bez mówienia". Są ludzie dla których zdradą jest rozmowa i tacy dla których zdradą nie jest nawet seks bez miłości.
Myślę, że ile ludzi - tyle odpowiednich opcji. Zasady w związku są sprawą umowną, grunt to ustalić takie, na które zgodzą się obie strony a potem się tego trzymać. Nie chcesz, żeby Twój partner chatował - tylko wasza sprawa. Nie chcesz by rozmawiał z kimś płci przeciwnej - wasza sprawa. Oby wam było dobrze. Tylko nie pozostawiaj nic w kwestii "to powinno być oczywiste bez mówienia". Są ludzie dla których zdradą jest rozmowa i tacy dla których zdradą nie jest nawet seks bez miłości.
No właśnie....wchodzisz na czata, sex kamerki itp...czyli podejmujesz ryzyko. Nie możesz przewidziec jak to się zakończy. Może rozmowa bedzie się kleic. Moze sie sobie spodobacie? Moze zechcesz spróbować...? i właśnie wtedy skrzywdzisz partnera/kę. Pomyślałeś o tym jeden z drugim? Czy warto podjąc ryzyko? Czy warto? Ja swojego partnera kocham i nie podejmuje żadnego ryzyka. Nie robie nic żeby cokolwiek mogło zagrozić naszemu związkowi. Staram się podtrzymywac ogień a nie deptać go....To takie proste...