Widok

podwójna miłość?

Czy można kochać dwóch mężczyzn/ dwie kobiety równocześnie? To znaczy kocha się żonę ale też kocha się kochankę... I nie chodzi mi o emocje tylko i wyłącznie erotyczne... Żyjesz z jedną i spotykasz się z drugą, i zdajesz sobie sprawę, że bez żadnej nie potrafilbyś się obejść, nie potrafiłbyś żadnej porzucić. Bo obie kochasz równie mocno....:-))
Czy coś takiego jest możliwe? Jak myślicie? A może przeżyliście podobną sytuację?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
K* S* A* zadala na samym poczatku pytanie

"Czy można kochać dwóch mężczyzn/ dwie kobiety równocześnie?"

I wiekszosc odpowiedziala NIE....no a kobiete i mezczyzne?:P
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
USER12345 napisał(a):
> tak naprawde nie ma zony bo
> jest z dwoma kobietami i niechce zadnej wyrozniac .On chce z
> nimi zyc , a one z nim . Jak to teraz widzisz kiedy zniknely
> pewne slowa i zniknely podznaczenia

Razem z nimi zniknęły też założenia, na których opierało się pierwsza, postawiona w wątku kwestia. Ale muszę przyznać, że to o co dalej pytasz, wcale nie jest teoretyczną sytuacją, więc powyższej uwagi nie potraktuj czasem jako zaproszenia do pyskówki :-)

A jeśli piszesz o przypadku życia z dwiema lub więcej kobietami, które się nawzajem akceptują , to nic Ci nie odpowiem, po prostu nie mam zadania, nie wiem. Nawet po obejrzeniu "Och, Karol" ;-)

> Czy nie stajesz czasem wobec dylematu "slabosci"sentymentu
> dla sympati z ktora juz nie jestes ?Czy nie widzisz ze jest
> ona przez ciebie w uprzywilejowanej pozycji wzgledem innych
> babek pomimo lub wlasnie dlatego ze jestes z inna ?

Tak. Pukusa, czasem zostawienia sobie furtki na przyszłość, jest mi to znane. Ale naprawdę kochając kogoś, chciałem, starałem się i konsekwentnie radziłem sobie w odróżnianiu chwilowych impulsów i sentymentalnych wspomnień od tego, czego naprawdę w życiu chcę. I nie zamierzam tego zmieniać, chociaż kiedy coś się kończyło, cholernie ciężko było mi się pozbierać.
To o czym piszesz to normalne ludzkie odruchy, ale m.in. po tym jak na nie reagowałem, wiedziałem czy jestem z osobą którą rzeczywiście kocham, czy tylko egzystuję w chwilowo wygodnej fikcji własnego autorstwa, i potrafię tylko iść po najmniejszej linii oporu, czy potrafię kierować swoim życiem ?
Ilu ludzi paprze sobie i innym życie, bo nie wiedzą czego chcą ? Ci z nich, których znam, chyba nawet nie chcieli tego wiedzieć, byle coś się działo. Najłatwiej stwierdzić że się nie wie, nie potrafi, nie umie zrezygnować, bo to są uczucia, serce nie sługa, siedzieć na d. i czekać co z tego wyjdzie, a nuż się ułoży...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Antyspołeczny napisał(a):

> no a kobiete i mezczyzne?:P

albo jeszcze na dodatek ulubioną kozę ?
Przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać :-)))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Oczywiście,że jest to mozliwe.Kochać męża i kochanka i bez żadnego z nich nie móc żyć.Przerabiałam to już....z mojej strony jak i z drugiej.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wydaje mi się, że można kochać "podwójnie". Nie jest to z pewnością najlepsze wyjście, ale "serce nie sługa". Znałam taką osobę, która miała chłopaka i zakochała się w jego znajomym. Mogła zostawić przecież owego mężczyznę na rzecz " nowej " miłości. Nie zrobiła tego...nie mogła żyć ani bez jednego, ani bez drugiego. Z tego co wiem...oboje dawali jej to co najważniejsze. Wiem również, że obu kochała inna miłością. Z tym partnerem "długoletnim" chciała mieć dzieci, chciała być jego żoną...natomiast ten drugi dawał jej coś innego..nie jestem w stanie powiedzieć co..nie był to tylko seks.
Po jakimś czasie przyznała się do podwójnego życia...chyba straciła wszystko...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
są rózne rodzaje miłości..na rózne okazje ;)...kochać to w końcu nic złego, nie ?

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
chiev napisał(a):

> są rózne rodzaje miłości..na rózne okazje ;)...kochać to w
> końcu nic złego, nie ?
>
potrafiłbyś więc kochać dwie kobiety równocześńie?

:-))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
mhm..jedną psychicznie a kilka fizycznie ;)....który rodzaj miłości ty wolisz ???

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
chiev napisał(a):

> mhm..jedną psychicznie a kilka fizycznie ;)....który rodzaj
> miłości ty wolisz ???
>
a co podpowiada ci głos intuicji?
:-))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
no wysil swoją siłę dedukcji Sherlocku...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zdecydowanie fizyczną :),ale tylko z moim mężczyzną :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Antyspołeczny napisał(a):

> shirkus napisał(a):
>
> > 'kto kocha wiecej niz jedna kobiete, nie kocha zadnej'
>

> Mozna kochac dwie kobiety, no ale wtedy to chyba nie jest to,
> bo jezeli to bylo by to "COŚ" to by nie potrzebna byla druga
> kobieta, jezeli jest druga to znaczy ze tej pierwszej brakowalo
> cech tej drugiej...no ale jezeli sie wciaz kocha ta pierwsza,
> to znaczy ze ta druga tez nie ma w sobie tego "coś", wiec
> najlepiej jest scalic te dwie kobiety w jedna, a skoro nie ma
> takiej techniki, to moze trzeba poszukac jakiejs trzeciej,
> takiej ktora zostala tak "scalona" przez boga;)
>
> Wazna sprawa jest to, ze jezeli sie kocha dwie kobiety, to nie
> daje sie siebie zadnej z nich,rani sie je obydwie, bo zapewne
> one o sobie nie wiedzia, i wtedy
> cos z ta miloscia nie jest tak, bo chyba milosc nie polega na
> krzywdzieniu osoby ktora sie kocha?...w ten sposob, za pomoca
> logicznego myslenia mozna dosc do wniosku ze tak naprawde sie
> ich nie kocha, to tylko obluda, potrzeba bycia z obydwoma to po
> prostu chec zaspokojenia wlasnych pragnien.....zreszta tak czy
> inaczej, takie zycie do niczego dobrego nie
> prowadzi, i albo to zniszczy nasza psychike - oszukiwanie,
> siebie, i kobiet - konflikt wewnetrzny, albo doprowadzi do tego
> ze nasze "ukochane" sie dowiedzia, co spowoduje ze obydwie nas
> opuszcza. Obydwa wyjscie moga doporowadzic nas do
> szalenstwa.....i tak dochodizmy do setna sprawy, nie da sie
> kochac 2 kobiet
No właśne święta racja zgadzam się z tobą i podpisuję sie obiema rękami pod Twoją wypowiedzią . Niestety życie jest okrutne i ja włąśnie znalazłam się w takiej groteskowej sytuacji, (nie to nie ja kocham 2 facetów!) to ja jestem tą jedną z dwóch, i co? wiem o tej drugiej ciężko mi ale jestem w lepszej sytuacji bo ja wiem i jestem krok do przodu hi hi.. a on ją bardziej oszukuje niż mnie myślę że ten związek nie przetrwa(ich oczywiście) a ja się wyleczę zupełnie z tej miłości i nie pozwolę mu wrócić! ....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sama piszesz ze zycie jest okrotne wiec nie badz taka pewna ktora z was bardziej oszukuje, moze po prostu chce bys myslala ze ty jestes gora....choc na chwile bedzie mial was dwie
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry