Widok

podwójna miłość?

Czy można kochać dwóch mężczyzn/ dwie kobiety równocześnie? To znaczy kocha się żonę ale też kocha się kochankę... I nie chodzi mi o emocje tylko i wyłącznie erotyczne... Żyjesz z jedną i spotykasz się z drugą, i zdajesz sobie sprawę, że bez żadnej nie potrafilbyś się obejść, nie potrafiłbyś żadnej porzucić. Bo obie kochasz równie mocno....:-))
Czy coś takiego jest możliwe? Jak myślicie? A może przeżyliście podobną sytuację?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
poznajesz kogos, zakochujesz, potem kochasz. a dlaczego? bo ta druga osoba ma tyle wpanialych cech. ma tez swoje wady, ale kochasz, wiec akceptujesz i uczysz sie zyc z wadami dugiej osoby. bo kochasz......

Archie napisał(a):

> To bardzo dobrze jeśli jest ZA CO kogoś kochać (za lojalność,
> opiekuńczość, zrozumienie itd.) bo lepiej żyje się z taką
> osobą.
> Ale wolałbym żeby to nie było powodem, tylko, hmmm... naturalną
> konsekwencją ?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
shirkus napisał(a):
> ale chodzi mi o to, ze kazda milosc ma swoja specyfike -
> masz jedno dziecko to kochasz tylko jedno, masz 10 to kochasz
> te 10 na swoj wlasny sposob
CIACH
> ale kobiete czy mezczyzne tylko w jednym egzeplarzu w tym samym czasie.

Rozumiem ! :-)

> bo nikogo nie kocha sie tak samo i za to samo

To bardzo dobrze jeśli jest ZA CO kogoś kochać (za lojalność, opiekuńczość, zrozumienie itd.) bo lepiej żyje się z taką osobą.
Ale wolałbym żeby to nie było powodem, tylko, hmmm... naturalną konsekwencją ?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no, ale chodzi mi o to, ze kazda milosc ma swoja specyfike - masz jedno dziecko to kochasz tylko jedno, masz 10 to kochasz te 10 na swoj wlasny sposob, bo nikogo nie kocha sie tak samo i za to samo, ale kobiete czy mezczyzne tylko w jednym egzeplarzu w tym samym czasie. przynajmniej ja nie umiem inaczej. i nie umialabym dzielic sie swoim mezczyzna z inna kobieta.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
shirkus napisał(a):

> milosc dzieli sie na kilka gatunkow - rodzicow do dzieci,
> dzieci do rodzicow, rodzenstwa do rodzenstwa, kobiety do
> mezczyzny i mezczyzny do kobiety

I to tej różnorodności był właśnie "Love Actually" :-)
Gwoli ścisłości, też miałem na myśli ten ostatni rodzaj.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nie, poprostu napisalam autentyczny cytat. to samo tyczy sie kobiet. jak wolisz 'ktora wiecej niz jednego, ta nie kocha zadnego' ;)

milosc dzieli sie na kilka gatunkow - rodzicow do dzieci, dzieci do rodzicow, rodzenstwa do rodzenstwa, kobiety do mezczyzny i mezczyzny do kobiety. i kazda ta milosc ma swoja specyfike. ma milisc medzy kobieta a mezczyzna jest bardzo specyficzna i wydaje mi sie, ze nie mozna kochac dwoch mezczyzn czy dwoch kobiet jednoczesnie. przynajmniej ja bym nie mogla, jesli kocham kogos, ale w tym czasie zinteresowalam sie jeszcze kims, to znaczy, ze w tym momencie nie kocham tego pierwszego.

Archie napisał(a):

>> To tak dla rozładowania powagi,
> rozumiem że wg Ciebie że tylko faceci powinni być monogamiczni
> ? Bardzo praktyczne podejście :-)) Poza tym, to wbrew prawom
> natury :-))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
shirkus napisał(a):

> 'kto kocha wiecej niz jedna kobiete, nie kocha zadnej'
> nie pamietam, kto to powiedzial, ale jakis antyczny filozof.
> i ja sie z tym zgadzam.

To tak dla rozładowania powagi,
rozumiem że wg Ciebie że tylko faceci powinni być monogamiczni ? Bardzo praktyczne podejście :-)) Poza tym, to wbrew prawom natury :-))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"kochać to nie znaczy patrzeć na siebie nawzajem, ale patrzeć razem w tym samym kierunku" (de Saint-Exupéry)
Ani specjalnie nie odkrywcze, nawet już oklepane, a i tak się z tym zgadzam.
Widocznie nie wszyscy tak sądzą, bo nie da się tego połączyć angażując się z 2 parner(k)ami w jednym czasie. No chyba, że wszystkim to odpowiada Jak będę znał np. jakiś mormonów, to zapytam, jak to się sprawdza ;-)
Chyba że tak naprawdę nie kochają nikogo poza sobą samym, a do swoich "sympatii" czują tylko ...sympatię, fascynację, pociąg, itd. I realizują się, skupiając się na tym (światomie, lub nie) żeby tylko jak najwięcej skorzystać z życia; w dyskusjach (nie myślę o forum) dowodzą że tacy jak ja nic o życiu nie wiedzą, że to życie jest tak skomplikowane. Przy okazji czują się bardziej atrakcyjni (kompleksy?), ale i narażają się na nieprawdopodobne katusze dylematów.
I to ich wybór, i ich sprawa. I niech sobie nazywają to jak tylko chcą, poza jednym wyjątkiem: jak "podwójna" to już nie "miłość".
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
'kto kocha wiecej niz jedna kobiete, nie kocha zadnej'

nie pamietam, kto to powiedzial, ale jakis antyczny filozof.

i ja sie z tym zgadzam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
kup sobie anioła :-) napisał(a):

> Czy można kochać dwóch mężczyzn/ dwie kobiety równocześnie? To
> znaczy kocha się żonę ale też kocha się kochankę... I nie
> chodzi mi o emocje tylko i wyłącznie erotyczne... Żyjesz z
> jedną i spotykasz się z drugą, i zdajesz sobie sprawę, że bez
> żadnej nie potrafilbyś się obejść, nie potrafiłbyś żadnej
> porzucić. Bo obie kochasz równie mocno....:-))
> Czy coś takiego jest możliwe? Jak myślicie? A może przeżyliście
> podobną sytuację?


czy mozna w ten sposöb wogöle kochac? nie wiem, nie mialem nigdy kochanki i trudno mi o tym pisac, ale wiem ze ktos by tu byl cholernie oszukany i napewno zawiedziony ze musi sie na taki uklad sam zgadzac.....to raczej faceci wybieraja takie uklady i co z tego? nic..........

nie mögl bym tak....to jest wredne oszustwo i sam to przezylem ze strony mojej bylej ex........to jest wredne ale napewno gdzies jest tu jakas wina i cos nie bylo tak jak nalezy........szkoda tylko ze ludzie musza sie tak oszukiwac.....

i czy mozna tak kochac? moze...........ale trzeba byc zupelnie zimnym w sobie.......

speedy
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
pomimo mlodego wieku widze, ze bardzo dojrzale myslisz:) to tyczy sie przede wszystkim zdania:

standardowo jednak zwykle jak się pojawia kochanka (oprócz
> żony) to znaczy, że komuś czegoś zabrakło (czuje się
> niekochany)

jest to najprawdziwsz prawda. tak sie zazwyczaj zaczyna fascynacja druga osoba. i mozna kochac obie. bo zwykle wzajemnie sie uzupelniaja. tego czego nie ma maz, ma kochanek i odwrotnie. pytanie czy kocha sie za cos, czy po prostu? no i czy ta milosc do kochanka jest na zawsze czy przemija wraz z nasyceniem sie nim?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nie wiem, nie miałam nigdy ani żony ani kochanki:P
a tak poważnie to nigdy nie znalazłam się w podobnej sytuacji...nie kochałam dwóch mężczyzn w tym samym czasie...w ogóle chyba nie kochałam aż dwóch panów...
...mogę jednak zrozumieć, że zdarzają się takie sytuacje w życiu, kiedy człowiek kocha dwie osoby (żonę i kochankę) i bez żadnej z nich nie wyobraża sobie życia...obie są mu bliskie i nie tylko emocjonalnie, ale też fizycznie (bo wraz z miłością - przywiązaniem uczuciowym obecne jest również porządanie, chęć bliskości.......myślę, że jest to możliwe, i choć mam mało lat to nauczyłam się już, że nie wszystko jest takie jak nam się wydaje i że na świecie dzieją się rzeczy i rodzą się uczucia, ktorych czasem nie dane jest nam pojąć.......

standardowo jednak zwykle jak się pojawia kochanka (oprócz żony) to znaczy, że komuś czegoś zabrakło (czuje się niekochany), albo jest zwykłą głupią padliną......

bez urazy, ale jestem jeszcze młoda:P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Oczywiście ,ze można i oczywiście,że trwać może to całe lata.......
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0