Odpowiadasz na:

Re: powrot do bazy

Warto pamiętać, że każdy kryzys kiedyś mija, i że organizm troche przejaskrawia problemy - wystarczy jakieś ożywienie - np. przepakowanie w bazie, ładny widoczek, sprawne przejście z punktu do... rozwiń

Warto pamiętać, że każdy kryzys kiedyś mija, i że organizm troche przejaskrawia problemy - wystarczy jakieś ożywienie - np. przepakowanie w bazie, ładny widoczek, sprawne przejście z punktu do punktu a nawet odstawienie przez kompanów i nagle człowiek czuje się lepiej.
Od 15.00 miałem już serdecznie dość, na PK13 trochę się zasiedzieliśmy i trudno mi się potem wrzucało kolejne biegi, koledzy mnie odstawili zmusiło mnie to do częstszego analizowania mapy, koledzy majaczyli gdzieś na horyzoncie - motywacja, szare komórki się ożywiły i było nieźle. Kolegów dogoniłem na PK14 i z wigorem 65latków parliśmy dalej :).

Wody na 2. pętlę specjalnie wziąłem przesadnie dużo - aż 3 litry - pijąc z camelbeka zawsze się stresuję, że może mi się skończyć a teraz miałem komfort, pozatym poprzednio mojemu koledze o 17. skończyła się woda to wolałem mieć zapas i dla niego ;). Na szczęście słońce nie prażyło i na mecie zostało mi 0,5 litra. Oczywiście można było wziąć mniej bo po drodze był sklep.
Co do jedzenia to zjadłem 1/2 bułki, 3 tubki karmelowego mleka, mnustwo miękkich krówek (gorąco polecam!), 2x6 Mamb (mocny ożeźwiający smak), kilka batoników (Noname), 2 jabłka (za ciężkie!), 2 banany, sezamki. Zero czekolady. W sumie niewiele

zobacz wątek
21 lat temu
~Roeoender

Odpowiedź

Autor

Polityka prywatności