Widok

praca jako NAUCZYCIEL

Hej !!!

Moja znajoma szuka pracy jako nauczyciel w szkole dziennej od poniedziałku do piątku. Najlepiej na umowę o pracę.

Wcześniej pracowała w szkołach Policealnych i wykładała takie przedmioty jak: ekonomia, ekonomika i organizacja przedsiębiorstw, statystyka, rachunkowość, analiza ekonomiczna.

DZIĘKI:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Skoro szuka pracy, to może niech złoży aplikacje do potencjalnych miejsc pracy? :)
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 0
nie rozumiem treści, chwalisz się czy żalisz?

to niech szuka, daj się jej wykazać
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Każdy by chciał pracować 18h tygodniowo, mieć 3 miesiące wakacji rocznie:)
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 29
Halewicz - idz do szkoly potyrac to zobaczymy czy wyjdzie ci 18 godzin i 3 miesiace wakacji, ja tam skzole kazdemu odradzam, pamietaj ze to jest 28 godzin zajec lekcyjnych an ie 18 godzin pracy, z wakacji masz tylko miesiac do swojej dyspozycji czyli szukasz innej pracy a pozostały czas jest do dyspozycji dyrektora i siedzisz w szkole robisz tabelki, remanenty, skontrum w bilbliotece i takie tam, jak pewnie ciezko ci uwierzyc ale nauczyciele tez pracują jak uczniow nie ma w szkole
popieram tę opinię 31 nie zgadzam się z tą opinią 4
emenems n.zalg.: dobrze piszesz. Sama nie pracuję w szkole, ale prawdopodobnie będę starać się za jakiś czas o etat i zdaję sobie sprawę z tego, że ta praca nie polega tylko na "odbębnieniu" 18 godzin i chodzeniu na 3-miesięczne urlopy. W każdym razie znudziło mnie już tłumaczenie ludziom, że ich wyobrażenia o pracy nauczyciela są mylne.

Pozdrawiam :)
popieram tę opinię 13 nie zgadzam się z tą opinią 4
taaa...ja spedziłam dwa piekne lata w szkole...zeby nei bylo, bardzo lubilam swoja prace, ale za 820 na reke to ciezko bylo wyzyc...(2006/2007)jak mowisz, mi tez sie znudzilo tłumaczenie...nikt tego nie rozumie ze placone jest za 18 godzin a cała reszta to jak sie wyrobisz, mozesz w 10 godzin a mozesz w 20 ...ale same rozmowy z rodzicami doprowadzajace do bialej goraczki zajmują spokojnie 5 godzin tygodniowo za co nikt nie placi, za przygotowywanie lekcji, sprawdzianow, testow, tabelek, i innych pierdoł tez nikt nie placi, za zebrania, rady pedagogiczne, dodatkowe godziny na wycieczkach, dyskoteki itp tez nikt nie placi...spokojnie 40 godzin wychodzi...i te ciagle kursy szkolenia i wyscig szczurów, oczywiscie kazdy to robi by meic wieksze pieniadze, bo po co inaczej przez 30 lat sie doksztalcac z tach bzdetnych tematów ze szkoda wymieniac...

ogolnie praca w szkole, tylko z powołania i bogatym mezem
Madness is the gift, that has been given to me!!
popieram tę opinię 15 nie zgadzam się z tą opinią 4
Nie dalej niż parę dni temu miałem okazję rozmawiać z nauczycielem matematyki. Jak sam powiedział, w szczerej i luźnej rozmowie, w szkole pracuje średnio 20 godzin tygodniowo, czasem mniej, czasem więcej. Zarabia 2400zł netto plus "extrasy". Łącznie dni wolnych w roku ma ok. 2,5 miesiąca - w wakacje ma niestety 2 tygodnie dyżurów w szkole ale z reguły po 2-3 godziny dziennie, więc trudno liczyć cały dzień pracy, wolne święta, ferie zimowe.
Klasówki/sprawdziany sprawdza z reguły podczas przerw, żeby pracy nie brać do domu. Na moje pytanie, czy musi przygotowywać się lekcji, odpowiedział, że uczy matematyki od 10 lat i po tylu latach przygotowywać się do lekcji już nie musi - w kółko to samo, a nie ma ochoty i zapału do odstawiania szopek w stylu Numb3rs - mało go te "cholerne bachory" zajmują, mają "za....ć". Ogólnie jest zblazowany i rozleniwiony ale oczywiście ma czas, żeby dorabiać, bo jak sam powiedział z "czegoś żyć muszę". Przyznał, że miesięcznie jak "dobrze pokombinuję" to "piątkę uklepie".
Oczywiście ma też korepetycje i je najbardziej lubi, bo bierze grupę 4 uczniów, każdy płaci 30zł za pełną godzinę (60 minut), a takich grup ma 4 w ciągu tygodnia. Podkreślił, że sami się garną do niego, bo kolega matematyk "dociśnie parę bachorów ze swojej klasy", to rodzice błagają, żeby się nimi ktoś zajął - więc wzajemnie siebie polecają. Także minimum 500 stówek wpada mu tygodniowo do kieszeni, za 4 godziny pracy, to daje kolejne 2.000zł (bez podatku!!!) miesięcznie. O prezentach "na dzień nauczyciela" lepiej nie wspominać, bo przecież to dowody wdzięczności od uradowanych rodziców.

Dla porównania: przeciętny pracownik pracuje 40+ godzin tygodniowo, ma maksymalnie 26 dni urlopu wypoczynkowego rocznie, zarabia ok. 2000zł netto miesięcznie.

Więc co Wy mi tu chrzanicie, że zawód nauczyciela jest ciężki, co?
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 33
O jedno Cię proszę - nie zmyślaj. To, że nie lubisz tej grupy zawodowej każdy wie (ja domyślam się nawet dlaczego) ale nie daje Ci to prawa do pisania bzdur.
popieram tę opinię 27 nie zgadzam się z tą opinią 6
Proponuję porozmawiać z dużo większą liczbą osób będących przedstawicielami tego zawodu, a nie tylko z jednym - z nauczycielami z różnych placówek (przedszkole, szkoła podstawowa, gimnazjum, liceum, technikum...), uczących różnych przedmiotów, nauczycielami o różnych stopniach awansu zawodowego, o zróżnicowanym wykształceniu. Warto też zwrócić uwagę na to, czy dany nauczyciel pełni funkcję wychowawcy :)
Poza tym, nastawienie tego matematyka daje wiele do myślenia. Zarówno od strony finansowej - skoro musi dorabiać i to jeszcze nie płacąc podatków. A także od strony zaangażowania - praca w szkole jest dla niego czymś, co musi wykonać, tak na "odwal", bez pasji. I mało etycznym wydaje się, to wzajemne załatwianie sobie uczniów na korepetycje.
Więc rzeczywiście praca w szkole jest SUPER... Gratuluję poczucia humoru :)
popieram tę opinię 13 nie zgadzam się z tą opinią 1
O lol, na podstawie jednej (w dodatku "luźnej") rozmowy wyrobił sobie zdanie i twardo przy nim obstaje.
popieram tę opinię 18 nie zgadzam się z tą opinią 0
A cóż takiego zmyślonego napisałem? Wskaż miejsce w którym rzekomo zmyślam.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 15
Nie musi dorabiać, a MOŻE i to kosztem uczniów. Ręka rękę myje. Środowisko patologiczne.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 23
Sam zacytowałeś "że musi z czegoś żyć". Więc zrozumiałam, że bez dodatkowych pieniędzy nie byłoby mu tak łatwo. W każdym razie proponuję zrobić w tej kwestii szersze rozeznanie, a nie przytaczać jedną luźną rozmowę :)
popieram tę opinię 14 nie zgadzam się z tą opinią 0
To chyba jest żalosne, zeby jedna praca nie byla w stanie człowieka utrzymac.

Z jednej strony popieram tych, ktorzy uwazaja ze to skandal ze taki człowiek pracuje w szkole i tak sie wypowiada o swojej pracy, traktuje uczniow jak barany w rzezni, po prostu obrabia jednego po drugim i tyle. co zostanie z tego to nie jego sprawa.

Z drugiej strony, rozumiem tego człowieka, dlaczego ma wczuwać sie w prace która jest caritasem, dlaczego ma sie przykaldac i zahcecac uczniow do zgłebiania tajników matematyki jak jego nikt do zgłebiania roli nie zacheca (pieniadze)

No i pamietajmy ze matematyka to nei historia czy jezyki, gdzie zeby prace ocenic, trzeba ja całą przeczytac, a czasami jezyk i gramtyka młodziezy jest tak trudna do ogarnięcia ze 3 razy czytac to za malo. wiec to nei tylko sprawdzenie wyniku i przelecenie zadania oczami, ktora nota bene - zna sie na pamiec tylko wyszukanie informacji w potoku słow.

nie mowiac juz o odpowiedzialnosci, jak mozna latwo stracic prace, oraz zakaz wyknywania zawodu, za te pieniadze taka odpowiedzialnosc?? wystarczy ze nauczyciel wyjdzie za drzwi się wysmarkac a w tym czasie ktos cos komus zrobi - winny jest tlyko nauczyciel, ze nie dopilnowal. jak dyrektor zechce, to tak ustawi dyzury na przerwach, ze nei wysikasz sie przez pare godzin.

ja z pracy w szkole pameitam dwie grupy nauczycielek, te z pasją, z powołaniem i z męzami z własnymi firmami, albo kobiety tyrające na 3 etatach, i w wakacje na zmywaku zeby wyjsc na prosta.

no i wychowawstwo....największe zło jakie mzoe cie w szkole spotkac...24 godziny na dobe jestes u....ny pod telefonem, cokolwiek sie stanie, cokolwiek rodzic chce, a zawsze, ale to zawsze bedzie taki jeden, co bedzie dzien w dzien dzwonil i wypytwyał, zaracał pupe o byle pierdołe i traktował swoje dziecko jak 5latka (" moze pani powie mi co oni maja dzis zadane bo krzys nic nie ma zapisane, a jak to moze nie byc nic do domu" - krzys, lat 16-nascie) . jak ja byłam w szkole, to dodatek za wychowawstwo był 50 zl miesiecznie....no prosze...żal...
Madness is the gift, that has been given to me!!
popieram tę opinię 18 nie zgadzam się z tą opinią 0
Uważam, że nikt nie ma prawa wypowiadać się o którymkolwiek zawodzie jeśli nie przepracuje w nim chociażby kwartał. Pracowałem w róznych zawodach, ale nie wypowiadam się na temat pracy magazyniera, murarza, kucharza (choć pracowałem w tych zawodach po kilka lat) Dlaczego? Bo praca w każdym miejscu jest inna. Jako murarz robiłem na budowie w Niemczech (12 godzin dziennie na akord - więc wyobraź sobie czy ta praca jest podobna do pracy murarza, który "szanuje swoją pracę" więc będzie ją przedłużał w nieskończoność?) Ty natomias na podstawie opinii jednej osoby (kto wie czy nie wyimaginowanej, ale tego to już nikt nie udowodni) atakujesz całe środowisko. Później jak nauczycielki zaczynają się bronić przed takimi jak ty - to piszecie, że płaczą i użalają się nad sobią. Że "stękają" itp. Trochę powagi Panie Halewicz - dorosły człowiek a myśli schematami i dodatkowo te schematy rozpowszechnia.
popieram tę opinię 13 nie zgadzam się z tą opinią 0
Emenems - zgadzam się z Twoją wypowiedzią. Zwłaszcza spodobał mi się ten fragment: "...pameitam dwie grupy nauczycielek, te z pasją, z powołaniem i z męzami z własnymi firmami, albo kobiety tyrające na 3 etatach, i w wakacje na zmywaku zeby wyjsc na prosta."

Teraz są podwyżki dla nauczycieli, ale przez pierwsze lata pracy i tak ciężko mówić o możliwości życia na własną rękę bez dorabiania. Natomiast, żeby móc pracować z prawdziwą pasją, to chyba naprawdę trzeba mieć bogatego męża/żonę - wtedy nie trzeba już przejmować się dorabianiem po godzinach i w pełni można poświęcić się nauczaniu i wychowywaniu swoich szkolnych podopiecznych ;)
popieram tę opinię 12 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja jako stażysta dorabiałem w fast foodzie (nie było wtedy innej pracy z możliwością dostosowania grafiku). Modliłem się, żeby jakiś uczeń na hamburgera nie przyszedł. Upokarzające. Teraz jest lepiej, ale w dalszym ciągu trzeba dorabiać w weekendy. Na szczęście w branży edukacyjnej. Pozdrawiam belfrów z powołaniem!
popieram tę opinię 16 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tia...gdzieś już to czytałem - copy&paste.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 19
Autor chyba ten sam. Zresztą, co za różnica. Chodzi o treść, a niestety łatwo stracić autorytet w opisanej sytuacji i to nie tylko wśród uczniów, ale i wśród ich rodziców. Zapewne nie wszystkich, bo są ludzie rozsądni na tym świecie :)
Jednak, stereotypowa opinia o ludziach pracujących w restauracjach typu fast food jest krzywdząca. Poza tym, klienci często czują, że to oni rządzą... Więc taki przeciętny Kowalski może uznać, że nie warto słuchać nauczyciela, który wczoraj obsługiwał go w KFC.
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry