Widok
> Hmm, ile pryszniców może mieć typowa szkoła podstawowa? Ilu
> będzie startujących? Wniosek - szykuje się niezła orgia :)
E tam... pewnie bedzie tak ajk to bywa, ci co zakoncza harpagana po 3-5 km ;)) czyt. po godzinie beda wracacdo domu to jakos beda mieli, ale później, przy tej liczbie ludzi pewnie bedzie tak jak osatnio... kible zapchane, wypaskudzone... w takich warunkach odechciewa się orgii ;))
> będzie startujących? Wniosek - szykuje się niezła orgia :)
E tam... pewnie bedzie tak ajk to bywa, ci co zakoncza harpagana po 3-5 km ;)) czyt. po godzinie beda wracacdo domu to jakos beda mieli, ale później, przy tej liczbie ludzi pewnie bedzie tak jak osatnio... kible zapchane, wypaskudzone... w takich warunkach odechciewa się orgii ;))
Na H27 znalezlismy za rogatkami Bytowa sympatyczne jeziorko, ktore nam zastapilo prysznic, mielismy auto wiec nie bylo problemu z mobilnoscia. Nie sadze ze porwalbym sie zeby isc na piechote po przemierzeniu polowy harpaganowego dystansu. Jezeli w okolicach Koscierzyny jest jakas czysta woda to nie martwie sie brakiem prysznicow.
seba napisał(a):
> Na H27 znalezlismy za rogatkami Bytowa sympatyczne jeziorko,
> ktore nam zastapilo prysznic, mielismy auto wiec nie bylo
> problemu z mobilnoscia. Nie sadze ze porwalbym sie zeby isc na
> piechote po przemierzeniu polowy harpaganowego dystansu. Jezeli
> w okolicach Koscierzyny jest jakas czysta woda to nie martwie
> sie brakiem prysznicow.
Najblizsze jezioro w kotrym mozna sie wykompac to j. Gałęźne w obrebie miasta :)
> Na H27 znalezlismy za rogatkami Bytowa sympatyczne jeziorko,
> ktore nam zastapilo prysznic, mielismy auto wiec nie bylo
> problemu z mobilnoscia. Nie sadze ze porwalbym sie zeby isc na
> piechote po przemierzeniu polowy harpaganowego dystansu. Jezeli
> w okolicach Koscierzyny jest jakas czysta woda to nie martwie
> sie brakiem prysznicow.
Najblizsze jezioro w kotrym mozna sie wykompac to j. Gałęźne w obrebie miasta :)
Narazie widzę same wypowiedzi uczestników. Organizatorzy póki co milczą. Najprawdopodobniej zatem pryszniców nie będzie. Higiena oczywiście jest ważną sprawą ale na imprezie tego typu jak Harpagan spada do rangi drugorzędnej. Nie przyjerzdża się bowiem tutaj (czasami przez pół Polski albo i lepiej) ażeby się najeść czy wyprysznicować. Tego wszystkiego doświadcza się poźniej po powrocie do domu. Ani bowiem gwarantowane przez organizatorów racje żywności nie zapewniają sytości ani też zapaskudzone po kilku godzinach toalety nie zachęcają do korzystania z nich. Zresztą po przejściu choćby połowy dystansu człowiek często jest tak padnięty i obolały iż maży już tylko regenerującym śnie.
Pozdrawiam i do zobaczenia na najbliższym Harpaganie.
Pozdrawiam i do zobaczenia na najbliższym Harpaganie.
> Narazie widzę same wypowiedzi uczestników. Organizatorzy póki co milczą. Najprawdopodobniej zatem pryszniców nie będzie. Higiena oczywiście jest ważną sprawą ale na imprezie tego typu jak Harpagan spada do rangi drugorzędnej.
Harpagan jak widać tworzą uczestnicy i wolontariusze, zaś organizatorzy są do d***. Może trochę przesadzam, ale rzadko udało się uzykać od nich odpowiedź na jakiekolwiek pytanie.
Poza tym dołączanie skanów wpłat do zgłoszenia. Przecież to jest niepoważnie. Jeszcze się nie spotkałem z taką nieufnością organizatorów, a zdarzało się przed maratonami, że nawet nikt nie robił sprawy, gdy ktoś zgubił dowód wpłaty wpisowego... Ale może tutaj chodzi o wiarę organizatora we własną imprezę - wszak jeśli jest dobra, to nikt nie będzie robił orga w "bambuko", bo będzie miał problemy, gdy w przyszłości będzie chciał wystartować...
> Nie przyjerzdża się bowiem tutaj (czasami przez pół Polski albo i lepiej) ażeby się najeść czy wyprysznicować. Tego wszystkiego doświadcza się poźniej po powrocie do domu. Ani bowiem gwarantowane przez organizatorów racje żywności nie zapewniają sytości ani też zapaskudzone po kilku godzinach toalety nie zachęcają do korzystania z nich.
Do racji żywnościowych trudno mieć zastrzeżenia. W końcu niektórym mogłoby nie starczyć nawet kilka porcji "czegośtam", aby zaspokoić "głód".
Cieszę się, że nie mieszkam na południu Polski, bo bym był świadkiem harakiri popełnianego przez muchy w moim przedziale w pociągu... W kwietniu zaraz po skończeniu Harpa jechałem do domu autobusem i widziałem zdziwienie ludzi wsiadających do niego na kolejnych przystankach. Teraz się zastanawiam, czy byli zdziwieni ilością pasażerów, czy ... skrajnie "gęstym" powietrzem ;-)).
Zapaskudzone toalety - to już kwestia kultury uczestników (oraz sprzętu - szczotki przy muszli)...
>Zresztą po przejściu choćby połowy dystansu człowiek często jest tak padnięty i obolały iż maży już tylko regenerującym śnie.
Ja po całym nadal mam bardzo wygórowane marzenia - najpierw coś ciepłego do picia, aby nie wychłodzić organizmu, potem prysznic, aby skóra oddychała i abym nie kleił się do wszystkiego (duży wysiłek fizyczny męczy również psychikę, więc warto zadbać o dobre samopoczucie) i może jeszcze coś w stylu masażu, aby po przebudzeniu nie było kłopotów z zakwasami (lub były możliwie małe), a dopiero następny w kolejności jest sen... Później należałoby sprawdzić urazy... I w ten sposób maksymalnie w poniedziałek jest już prawie całkowicie "oki" (prócz jakichś paznokci, które się na mnie obraziły ;)), ale oczywiście każdy ma swoje metody...
Pozdrawiam.
Harpagan jak widać tworzą uczestnicy i wolontariusze, zaś organizatorzy są do d***. Może trochę przesadzam, ale rzadko udało się uzykać od nich odpowiedź na jakiekolwiek pytanie.
Poza tym dołączanie skanów wpłat do zgłoszenia. Przecież to jest niepoważnie. Jeszcze się nie spotkałem z taką nieufnością organizatorów, a zdarzało się przed maratonami, że nawet nikt nie robił sprawy, gdy ktoś zgubił dowód wpłaty wpisowego... Ale może tutaj chodzi o wiarę organizatora we własną imprezę - wszak jeśli jest dobra, to nikt nie będzie robił orga w "bambuko", bo będzie miał problemy, gdy w przyszłości będzie chciał wystartować...
> Nie przyjerzdża się bowiem tutaj (czasami przez pół Polski albo i lepiej) ażeby się najeść czy wyprysznicować. Tego wszystkiego doświadcza się poźniej po powrocie do domu. Ani bowiem gwarantowane przez organizatorów racje żywności nie zapewniają sytości ani też zapaskudzone po kilku godzinach toalety nie zachęcają do korzystania z nich.
Do racji żywnościowych trudno mieć zastrzeżenia. W końcu niektórym mogłoby nie starczyć nawet kilka porcji "czegośtam", aby zaspokoić "głód".
Cieszę się, że nie mieszkam na południu Polski, bo bym był świadkiem harakiri popełnianego przez muchy w moim przedziale w pociągu... W kwietniu zaraz po skończeniu Harpa jechałem do domu autobusem i widziałem zdziwienie ludzi wsiadających do niego na kolejnych przystankach. Teraz się zastanawiam, czy byli zdziwieni ilością pasażerów, czy ... skrajnie "gęstym" powietrzem ;-)).
Zapaskudzone toalety - to już kwestia kultury uczestników (oraz sprzętu - szczotki przy muszli)...
>Zresztą po przejściu choćby połowy dystansu człowiek często jest tak padnięty i obolały iż maży już tylko regenerującym śnie.
Ja po całym nadal mam bardzo wygórowane marzenia - najpierw coś ciepłego do picia, aby nie wychłodzić organizmu, potem prysznic, aby skóra oddychała i abym nie kleił się do wszystkiego (duży wysiłek fizyczny męczy również psychikę, więc warto zadbać o dobre samopoczucie) i może jeszcze coś w stylu masażu, aby po przebudzeniu nie było kłopotów z zakwasami (lub były możliwie małe), a dopiero następny w kolejności jest sen... Później należałoby sprawdzić urazy... I w ten sposób maksymalnie w poniedziałek jest już prawie całkowicie "oki" (prócz jakichś paznokci, które się na mnie obraziły ;)), ale oczywiście każdy ma swoje metody...
Pozdrawiam.
Japco napisał(a):
> organizatorzy są do d***.
Organizatorzy mają najwyraźniej to wszystko gdzieś.
Ilość uczestników na Harpaganach jest już tak duża że problemem staje się logistyczne obsłużenie całej imprezy.
Choćby znalezienie szkoły mogącej pomieścić taką ilość zawodników.
Więc organizatorom najwyraźniej przestało zależeć na zachęcanie ludzi do imprezy.
Tylko tak potrafię sobie wyjaśnić brak aktywności na forum ludzi odpowiedzialnych za imprezę na 8 dni przed jej rozpoczęciem.
> organizatorzy są do d***.
Organizatorzy mają najwyraźniej to wszystko gdzieś.
Ilość uczestników na Harpaganach jest już tak duża że problemem staje się logistyczne obsłużenie całej imprezy.
Choćby znalezienie szkoły mogącej pomieścić taką ilość zawodników.
Więc organizatorom najwyraźniej przestało zależeć na zachęcanie ludzi do imprezy.
Tylko tak potrafię sobie wyjaśnić brak aktywności na forum ludzi odpowiedzialnych za imprezę na 8 dni przed jej rozpoczęciem.
Ello. Szkoła w której stacjonujemy jest największa w powiecie. duza sala gimnastyczna i tam zapewne bedziecie spali. mozna wziąc pilki do kosza albo recznej jak komus sie bedzie chcialo po trasie lub pile do nogi (2 duże boiska, asfalt i żwir), co do prysznicy to w szkole w czesci z sala sa 3 pomieszczenia z ok. 10 prysznicy w kazdym (dawno tam nie bylem ale chyba niewiele sie zmienilo). nie wiem co zalatwili organizatorzy ale zawsze można pogadac z wożnym (jeśli wiecie co mam na myśli ;-)).
MaRS napisał(a):
> Japco napisał(a):
>
> > organizatorzy są do d***.
>
> Organizatorzy mają najwyraźniej to wszystko gdzieś.
> Ilość uczestników na Harpaganach jest już tak duża że problemem
> staje się logistyczne obsłużenie całej imprezy.
No to może teraz właśnie zasuwają po pracy na pracach organizatorskich, nie spią, martwią się i po prostu nie wystarcza im czasu na pierdzenie w fotele i siedzenie w kompie:P
Wiece, nie można tak od razu napadać na nich... Jesteśmy kulturalni chyba, nieeeee?
> Choćby znalezienie szkoły mogącej pomieścić taką ilość
> zawodników.
> Więc organizatorom najwyraźniej przestało zależeć na zachęcanie
> ludzi do imprezy.
> Tylko tak potrafię sobie wyjaśnić brak aktywności na forum
> ludzi odpowiedzialnych za imprezę na 8 dni przed jej
> rozpoczęciem.
Lub też może jest ich tak mało, a chcieli by, aby impreza wypaliła 300razy lepiej niż ostatnio, że nawet nie mają kogo "wydelegować" do dyżuru pół godzinki on-line... (co jednak mnie dziwi!)
Pozdrawiam uczestników a jeśli to czytają organizatorzy, dziękuję wam za to czego bez was by nie było!
> Japco napisał(a):
>
> > organizatorzy są do d***.
>
> Organizatorzy mają najwyraźniej to wszystko gdzieś.
> Ilość uczestników na Harpaganach jest już tak duża że problemem
> staje się logistyczne obsłużenie całej imprezy.
No to może teraz właśnie zasuwają po pracy na pracach organizatorskich, nie spią, martwią się i po prostu nie wystarcza im czasu na pierdzenie w fotele i siedzenie w kompie:P
Wiece, nie można tak od razu napadać na nich... Jesteśmy kulturalni chyba, nieeeee?
> Choćby znalezienie szkoły mogącej pomieścić taką ilość
> zawodników.
> Więc organizatorom najwyraźniej przestało zależeć na zachęcanie
> ludzi do imprezy.
> Tylko tak potrafię sobie wyjaśnić brak aktywności na forum
> ludzi odpowiedzialnych za imprezę na 8 dni przed jej
> rozpoczęciem.
Lub też może jest ich tak mało, a chcieli by, aby impreza wypaliła 300razy lepiej niż ostatnio, że nawet nie mają kogo "wydelegować" do dyżuru pół godzinki on-line... (co jednak mnie dziwi!)
Pozdrawiam uczestników a jeśli to czytają organizatorzy, dziękuję wam za to czego bez was by nie było!
meissner napisał(a):
> MaRS napisał(a):
>
> > Japco napisał(a):
> >
> > > organizatorzy są do d***.
> >
> > Organizatorzy mają najwyraźniej to wszystko gdzieś.
> > Ilość uczestników na Harpaganach jest już tak duża że
> problemem
> > staje się logistyczne obsłużenie całej imprezy.
>
> No to może teraz właśnie zasuwają po pracy na pracach
> organizatorskich, nie spią, martwią się i po prostu nie
> wystarcza im czasu na pierdzenie w fotele i siedzenie w
> kompie:P
>
meissner calowicie sie z toba zgadzam w tym momencie na stronie jest 353 osoby i nzjac zycie to nie sa wszyscy !!!!! Dajcie spokoj organizatorzy maja napewno wieksze niz siedzenie na forum !!
> Wiece, nie można tak od razu napadać na nich... Jesteśmy
> kulturalni chyba, nieeeee?
>
calkowicie popieram
a jeszcze jedno o prysznice tym razem to ja bym sie nie martwil napewno beda wystarczajacej ilosci tym bardziej ze to podobno duza szkola :)
> MaRS napisał(a):
>
> > Japco napisał(a):
> >
> > > organizatorzy są do d***.
> >
> > Organizatorzy mają najwyraźniej to wszystko gdzieś.
> > Ilość uczestników na Harpaganach jest już tak duża że
> problemem
> > staje się logistyczne obsłużenie całej imprezy.
>
> No to może teraz właśnie zasuwają po pracy na pracach
> organizatorskich, nie spią, martwią się i po prostu nie
> wystarcza im czasu na pierdzenie w fotele i siedzenie w
> kompie:P
>
meissner calowicie sie z toba zgadzam w tym momencie na stronie jest 353 osoby i nzjac zycie to nie sa wszyscy !!!!! Dajcie spokoj organizatorzy maja napewno wieksze niz siedzenie na forum !!
> Wiece, nie można tak od razu napadać na nich... Jesteśmy
> kulturalni chyba, nieeeee?
>
calkowicie popieram
a jeszcze jedno o prysznice tym razem to ja bym sie nie martwil napewno beda wystarczajacej ilosci tym bardziej ze to podobno duza szkola :)
Odpowiedzi na pytania z forum i maila to kwestia spedzenia przy kompie jednej osoby 2x30 minut dziennie. A jak sobie wcześniej przygotować odpowiedzi na najczęstsze pytania, to nawet 2x15 minut. To nie jest nierealne. Wiem o czym mówie, parę miesiecy temu organizowałem zapisy na inne zawody. Miałem pomocników tylko w dni startu. Trzeba tylko odrobiny drobnej woli i pomyślunku w organizacji.
Gdybym był niekulturalny, to pojawiłaby się tutaj wiązanka niecenzuralnych słów poprzeplatana jakimiś znakami, aby nie wyrzucono tych słów z forum. Wcześniej tylko oceniłem aktywność organizatorów w internecie. Jedno jest pewne - forum służy tylko uczestnikom, a pisanie do organizatorów jest bezcelowe. Podobne doświadczenia mam w pisaniu na mail orgów (i chyba nie tylko ja), a w tym przypadku to ich można posądzić o brak kultury. Obecnie oczywiście mogą oni być zawaleni różnymi sprawami, ale trudno mi sobie wytłumaczyć, dlaczego gdzieś na początku wakacji także nikt się nie odezwał na wysłanego przeze mnie maila...
Teraz jest tylko pytanie, czy orgów jest za mało i nie mogą wszystkiego ogarnąć, czy też jest ich za dużo i trudno jest znaleźć osobę zorientowaną na tyle w sprawach organizacyjnych, aby mogła ona podać pewne informacje do wiedzy uczestników, zaś poinformowani mogliby się w przyszłości powoływać na tą osobę (np. w przypadku problemów z zapisami przez internet).
Pozdrawiam osoby, które to przeczytają, więc najprawdopodobniej orgowie się nie załapią ;-)).
PS. I tak przyszli Harpagani nie mogą spać spokojnie ;)), bo nie wiedzą:
- czy nie wpłacili złej kwoty w ramach wpisowego,
- czy są zapisani, jeśli nie pojawiło się ich nazwisko na liście w necie,
- czy będą prysznice,
- jak załatwić do końca start nieletniego (za bardzo nie jestem w temacie, ale pytania się pojawiają),
- i kilka innych...
A starczyłoby dosłownie kilka słów, które rozwiałyby niejasności, a czasami sprawę załatwiłoby "tak" lub "nie". Czy to tak dużo?.. Chyba na tym kończymy temat.
Teraz jest tylko pytanie, czy orgów jest za mało i nie mogą wszystkiego ogarnąć, czy też jest ich za dużo i trudno jest znaleźć osobę zorientowaną na tyle w sprawach organizacyjnych, aby mogła ona podać pewne informacje do wiedzy uczestników, zaś poinformowani mogliby się w przyszłości powoływać na tą osobę (np. w przypadku problemów z zapisami przez internet).
Pozdrawiam osoby, które to przeczytają, więc najprawdopodobniej orgowie się nie załapią ;-)).
PS. I tak przyszli Harpagani nie mogą spać spokojnie ;)), bo nie wiedzą:
- czy nie wpłacili złej kwoty w ramach wpisowego,
- czy są zapisani, jeśli nie pojawiło się ich nazwisko na liście w necie,
- czy będą prysznice,
- jak załatwić do końca start nieletniego (za bardzo nie jestem w temacie, ale pytania się pojawiają),
- i kilka innych...
A starczyłoby dosłownie kilka słów, które rozwiałyby niejasności, a czasami sprawę załatwiłoby "tak" lub "nie". Czy to tak dużo?.. Chyba na tym kończymy temat.