Widok
Może tamten miał błotnik i bagażnik? ;)
To brzmi jak żart, ale kiedyś spacerując po hipermarkecie z ciekawości przeszełem się przed dział sportowy. Dwa takie same (z osprzętu) rowery, a różniły się o prawie 100 zł (40 % ceny). Tanszy byl ten "górski", bo droższy (miejski) miał dwonek i błotniki.... hm, może te błotniki były markowe? ;)
Ja nie ma nic przeciwko "makrokeszom"... do czasu gdy nie rozsypie się po 100 km, lub gdy na rowerze "do downhillu" nie jestedzie jakaś babcia.. chociaz to drugie tez mi nie przeszkadza, a jedynie smieszy. :)
Denerwować może jedynie, ze kazdy mysli, zed musi kupic "górala" bez wzgledu na przeznaczenie roweru.
To brzmi jak żart, ale kiedyś spacerując po hipermarkecie z ciekawości przeszełem się przed dział sportowy. Dwa takie same (z osprzętu) rowery, a różniły się o prawie 100 zł (40 % ceny). Tanszy byl ten "górski", bo droższy (miejski) miał dwonek i błotniki.... hm, może te błotniki były markowe? ;)
Ja nie ma nic przeciwko "makrokeszom"... do czasu gdy nie rozsypie się po 100 km, lub gdy na rowerze "do downhillu" nie jestedzie jakaś babcia.. chociaz to drugie tez mi nie przeszkadza, a jedynie smieszy. :)
Denerwować może jedynie, ze kazdy mysli, zed musi kupic "górala" bez wzgledu na przeznaczenie roweru.
heh, kiedyś była promocja w realu i rowery po 49,99 zł sprzedawali... że im sie opłacało to wyprodukować...
nigdy bym się nie odważył wsiąść na makroshita, bo bym po prostu się bał. Pamiętam jak w liceum znajoma wybrała się na wycieczkę makrokeszem i na zjeździe poszły jej hamulce. Efekt? przywalenie w stodołę i połamana szczęka, wstrząs mózgu i awersja do dwóch kółek napędzanych mięśniami...
nawet najgorszym wrogom nie polecam makrokeszów.
nigdy bym się nie odważył wsiąść na makroshita, bo bym po prostu się bał. Pamiętam jak w liceum znajoma wybrała się na wycieczkę makrokeszem i na zjeździe poszły jej hamulce. Efekt? przywalenie w stodołę i połamana szczęka, wstrząs mózgu i awersja do dwóch kółek napędzanych mięśniami...
nawet najgorszym wrogom nie polecam makrokeszów.