Widok
samotni lecz nie sami
cześć. czy czujecie się czasami samotni mimo, że jesteście w stałych związkach czy małżeństwach? czy macie macie czasami ochotę na spacer po plaży, wyjście na basen czy coś więcej, a spożycie się z odmową ze strony tej 'drugiej połowy'? bo ja tak. i sama nie wiem co z tym zrobić. co o tym myślicie?
Spróbujcie na nowo poznać się odkryć się na nowo poznać wartości drugiej osoby. Zacznijcie na początku wspólnego wyjścia gdzieś na przykład pójście do kina na spacer lub wspólnie przygotowanie we dwoje kolacji. Aby każdy z was zaczął się interesować drugą osobą nie wiem czy dobrze piszę :) ale warto spróbować :) Pozdrawiam
Serwis Komputerowy
zgadzam się z Tobą Cross.Człowiek zapierdziela od rana do wieczora, a taka jeszcze marudzi,że jej źle.Dziecko do przedszkola do roboty.Nie piszę tego złośliwie,ale prawda jest taka,że siedzenie 24h z dzieckiem w domu może być bardzo frustrujące. a tak wyjdzie się trochę do ludzi i od razu inaczej się patrzy na życie.
Ja jestem jeszcze przed ślubem, i mam podobną sytuację. Narzeczony codziennie pracuje a po pracy bierze dodatkową robotę. Całe dnie spędzam sama nie licząc pracy i szkoły. Pomijając to układa nam się świetnie ale za mało mamy czasu dla siebie.
Uważam że rozmowa pomaga, mi było ciężko się do tego przyzwyczaić. Kiedy miał wolny dzień najchętniej spędziłby go na kanapie. Powiedziałam mu jasno czego oczekuję, i mimo tego że ilość czasu jaką spędzamy razem nie uległa zmianie, jego jakość diametralnie się zmieniła. Ważne jest to aby wiedzieć czego się chce od partnera i jasno mu to przekazać.
Jeśli rozmowa nie pomoże poświęć czas dla siebie, koleżanek, dziecka. Oddal się na chwilę od niego, pokaż że bez niego też miło Ci mijają dni. Kilka dni i zmieni podejście:)
I rozwód czy rozstanie nie jest tu wyjściem to po prostu ucieczka. Związek polega na ciągłym poznawaniu, akceptowaniu i uczeniu się siebie nawzajem.
Uważam że rozmowa pomaga, mi było ciężko się do tego przyzwyczaić. Kiedy miał wolny dzień najchętniej spędziłby go na kanapie. Powiedziałam mu jasno czego oczekuję, i mimo tego że ilość czasu jaką spędzamy razem nie uległa zmianie, jego jakość diametralnie się zmieniła. Ważne jest to aby wiedzieć czego się chce od partnera i jasno mu to przekazać.
Jeśli rozmowa nie pomoże poświęć czas dla siebie, koleżanek, dziecka. Oddal się na chwilę od niego, pokaż że bez niego też miło Ci mijają dni. Kilka dni i zmieni podejście:)
I rozwód czy rozstanie nie jest tu wyjściem to po prostu ucieczka. Związek polega na ciągłym poznawaniu, akceptowaniu i uczeniu się siebie nawzajem.
Oczywiście Cross, że każda kobieta to docenia, z Jego pracy są pieniądze. Nie wiem, czy masz żonę i dziecko/dzieci, ale jeśli nie, to powiem Ci, że siedzenie w domu z dzieckiem to wcale nie jest taka sielanka. Oprócz obowiązków domowych, dziecko bez przerwy coś chce, a to, że nie możesz czasem pogadać z kimś w swoim wieku, wprawia w szał. Mój Mąż jak czasem zostanie z Małym parę godzin (ze dwa razy się to zdarzyło) powiedział, że mi współczuje, a w domu przy tym nic nie robił.
Ja Was dziewczyny doskonale rozumiem, też mam ochotę na różne rzeczy, a zmęczenie drugiej połowy nie pozwala zawsze na te zachcianki. Ale staram się Go rozumieć, a On czasem rozumie mnie.
Ja Was dziewczyny doskonale rozumiem, też mam ochotę na różne rzeczy, a zmęczenie drugiej połowy nie pozwala zawsze na te zachcianki. Ale staram się Go rozumieć, a On czasem rozumie mnie.
>Zakończ to. Pogadanie "z kimś" Ci nie pomoże. Tzn.. pomoże jedynie uświadomić Ci Twój dół. Rusz de i zmień chłopa.. albo zamień chłopa ;D
No fakt i dziewcze ma już problem z bani ;]
Zycie to nie bajka a do tego wszystko działa w dwie strony. Nikt nie mówił, że będzie kolorowo a czasem warto powalczyć
No fakt i dziewcze ma już problem z bani ;]
Zycie to nie bajka a do tego wszystko działa w dwie strony. Nikt nie mówił, że będzie kolorowo a czasem warto powalczyć
> to trzeba chcieć i pomyśleć
... i realizować!
Chciejstwo i myślenie nie zmieni status quo. Zmienią go czyny... uprzednio przemyślane.
> dlaczego cierpiętnicy
Bo mnie trafia, jak widzę stada nieszczęśliwych ludzi wokół. Nieszczęśliwych.. z wyboru.. a raczej: braku próby zmiany wyboru... braku próby zmiany status qup. Jest jak jest..Można się wyżalić i trza targać ten krzyż.. bo a nuż będzie gorzej?
... i realizować!
Chciejstwo i myślenie nie zmieni status quo. Zmienią go czyny... uprzednio przemyślane.
> dlaczego cierpiętnicy
Bo mnie trafia, jak widzę stada nieszczęśliwych ludzi wokół. Nieszczęśliwych.. z wyboru.. a raczej: braku próby zmiany wyboru... braku próby zmiany status qup. Jest jak jest..Można się wyżalić i trza targać ten krzyż.. bo a nuż będzie gorzej?
W czasie ciąży podjęliśmy z mężem decyzję, że ja zostaję w domu po urodzenia. I to na całe 3 lata, dopóki dziecko nie pójdzie do przedszkola. Przeliczyliśmy, że to nam się będzie bardziej opłacać i finansowo i same korzyści dla nas jako rodziny. Codziennie byłam na spacerze z dzieckiem nad morzem, każdego dnia obiad, zakupy w drodze powrotnej ze spaceru. Ze sprzątaniem różnie bywało, bo przy dziecku zawsze się nabrudzi i wolałam pobawić się niż zasuwać ze ścierą. Ale mąż był zadowolony, ja szczęśliwa i dziecko przy mamie:) Jak chcieliśmy wyjść razem to raz na miesiąc dziecko lądowało raz u jednych, raz u drugich dziadków i wszyscy byli zadowoleni. A dzięki dziecku poznałam wiele fajnych kobitek na placach zabaw na spacerach, dziecko rośnie a ja nadal mam z nimi kontakt, bo wiekszość jest z naszego osiedla. Trzeba chcieć, zagadaća nie będziesz się czuła samotnie. Mąz też musi odpoczac i wcale nie chce się oddalic, moze po prostu potrzebuje byc sam jak kazdy. A w domu zawsze jest lepiej, docenilam to jak musiałam zapiep..ac w pracy a mąz miał np. urlop.