Widok
ścieżka rowerowa czy jezdnia?
Moje pytanie jest następujące.Czy jest obowiązek jechania ścieżką rowerową jeśli obok jest jednia.Chodzi mi głównie o ulicę Morską w Gdyni.
Jeżdzę szosówką i nie lubie ścieżek,śmigam więc ostro po szosie,asfalt jest dobry jedyny minus to auta,tylko nie wiem tak do końca czy nie łamie przepisów o ruchu drogowym???
Jeżdzę szosówką i nie lubie ścieżek,śmigam więc ostro po szosie,asfalt jest dobry jedyny minus to auta,tylko nie wiem tak do końca czy nie łamie przepisów o ruchu drogowym???
co innego na mtb....wtedy nieraz korzystam ze ścieżek. Wtedy gdy się nie śpieszy i jest się na "balonach", można pogadać na spokojnie z partnerem treningowym, popatrzeć na promocje, pogwizdać na laseczki, wykonać regeneracyjną przejażdżkę....No ale wiadomo....rzadko się człowiek nie śpieszy a jak jest na góralu to idzie w las a nie pojeździć po morskiej w gdyni... Przepisy w Polsce karzą nam łamać te wszystkie nakazy, zakazy i polecenia...:| Jak to powiedział Rysio Ochódzki : "trudno, co zrobić! ..." pozdrawiam.
> I przez takich debili, ciągle dochodzi do scysji z kierowcami
> samochodów, nie dziw sie potem że Was nie lubią....
nosisz wąsy i jezdzisz Polonezem Caro ?
gosciu-treningu nie da sie zrobic jezdzac po sciezce rowerowej, no chyba ze regeneracyjny, zreszta czasem jazda po sciezce w miescie jest o wiele bardziej niebezpieczna niz po ulicy obok..dlaczego? to proste: bezpieczna predkosc po sciezce, to jakies 20-25km/h, podczas treningu jezdzisz 2x szybciej, pozatym w miescie sciezki sa srednio co 100m poprzecinane jezdnia podporzadkowana, ale tam nikt pierszenstwa przejazdu roweru nie traktuje niestety powaznie, pozatym piesi, wozki, pieski itd i o wypadek bardzo łatwo...wiec co to ma byc ?taki trening stop&go? .. prosze nie gadac ze jest inaczej - sam sprobuj, to sie przekonasz jak jest...
> samochodów, nie dziw sie potem że Was nie lubią....
nosisz wąsy i jezdzisz Polonezem Caro ?
gosciu-treningu nie da sie zrobic jezdzac po sciezce rowerowej, no chyba ze regeneracyjny, zreszta czasem jazda po sciezce w miescie jest o wiele bardziej niebezpieczna niz po ulicy obok..dlaczego? to proste: bezpieczna predkosc po sciezce, to jakies 20-25km/h, podczas treningu jezdzisz 2x szybciej, pozatym w miescie sciezki sa srednio co 100m poprzecinane jezdnia podporzadkowana, ale tam nikt pierszenstwa przejazdu roweru nie traktuje niestety powaznie, pozatym piesi, wozki, pieski itd i o wypadek bardzo łatwo...wiec co to ma byc ?taki trening stop&go? .. prosze nie gadac ze jest inaczej - sam sprobuj, to sie przekonasz jak jest...
Ziarno napisał(a):
> bezpieczna predkosc po
> sciezce, to jakies 20-25km/h
Gdyby spokojnie dało się jechać te 25kmh to nie byłoby tak źle, ale wzdłuż Morskiej w środku dnia taka prędkość to proszenie się o problemy (tłumy pieszych, jakikolwiek brak separacji ruchu rowerowego, liczne wyjazdy z posesji, drogi poprzeczne, sklepy, przystanki).
Nie wspominając o kilkukrotnym przebijaniu się z jednej strony ulicy na drugą, i to na skrzyżowaniach ze wzbudzaną "bezkolizyjną" sygalizacją, która dyskryminuje pieszych/rowerzystów i zazwyczaj trzeba czekać kilka minut na zmianę świateł
> bezpieczna predkosc po
> sciezce, to jakies 20-25km/h
Gdyby spokojnie dało się jechać te 25kmh to nie byłoby tak źle, ale wzdłuż Morskiej w środku dnia taka prędkość to proszenie się o problemy (tłumy pieszych, jakikolwiek brak separacji ruchu rowerowego, liczne wyjazdy z posesji, drogi poprzeczne, sklepy, przystanki).
Nie wspominając o kilkukrotnym przebijaniu się z jednej strony ulicy na drugą, i to na skrzyżowaniach ze wzbudzaną "bezkolizyjną" sygalizacją, która dyskryminuje pieszych/rowerzystów i zazwyczaj trzeba czekać kilka minut na zmianę świateł
to ja zapytam tak:
Jest ulica a obok ścieżka rowerowa ale tylko po jednej stronie, tak jak na Spacerowej. A ja mam chęć pojechać z Oliwy na Osową tyle że po prawej stronie w moim kierunku nie ma ścieżki. Muszę przejechać na drugą stronę ulicy i jechać ścieżką po lewej skoro jadę w przeciwną stronę i być może mam zamiar zjechać ze Spacerowej gdzieś w prawo do lasu?
Jest ulica a obok ścieżka rowerowa ale tylko po jednej stronie, tak jak na Spacerowej. A ja mam chęć pojechać z Oliwy na Osową tyle że po prawej stronie w moim kierunku nie ma ścieżki. Muszę przejechać na drugą stronę ulicy i jechać ścieżką po lewej skoro jadę w przeciwną stronę i być może mam zamiar zjechać ze Spacerowej gdzieś w prawo do lasu?
rB napisał(a):
> to ja zapytam tak:
> Jest ulica a obok ścieżka rowerowa ale tylko po jednej stronie,
> tak jak na Spacerowej. A ja mam chęć pojechać z Oliwy na Osową
> tyle że po prawej stronie w moim kierunku nie ma ścieżki. Muszę
> przejechać na drugą stronę ulicy i jechać ścieżką po lewej
> skoro jadę w przeciwną stronę i być może mam zamiar zjechać ze
> Spacerowej gdzieś w prawo do lasu?
zawsze to jakieś wytłumaczenie. Gorzej, gdy akurat jedziesz szosówką, a na dodatek obok nia ma żadnej drogi w las - tylko stroma ściana porośnięta młodnikiem, hłe hłe hłe
pozdr
> to ja zapytam tak:
> Jest ulica a obok ścieżka rowerowa ale tylko po jednej stronie,
> tak jak na Spacerowej. A ja mam chęć pojechać z Oliwy na Osową
> tyle że po prawej stronie w moim kierunku nie ma ścieżki. Muszę
> przejechać na drugą stronę ulicy i jechać ścieżką po lewej
> skoro jadę w przeciwną stronę i być może mam zamiar zjechać ze
> Spacerowej gdzieś w prawo do lasu?
zawsze to jakieś wytłumaczenie. Gorzej, gdy akurat jedziesz szosówką, a na dodatek obok nia ma żadnej drogi w las - tylko stroma ściana porośnięta młodnikiem, hłe hłe hłe
pozdr
Po co te głupie dyskusje, wiadomo, że nie wolno jechać szosą jak istnieje ścieżka, Ale ludziom trzeba wkładać do tych głupich głów, bo inaczej nie zrozumieją.
I jeszcze taki się chwali, że jest kozakiem i jedzie szosą pomimo zakazu.
Ja dowalałbym takim mandaty aż im łeb by się obrócił w kierunku ścieżki.
I jeszcze taki się chwali, że jest kozakiem i jedzie szosą pomimo zakazu.
Ja dowalałbym takim mandaty aż im łeb by się obrócił w kierunku ścieżki.
maz napisał(a):
> Po co te głupie dyskusje, wiadomo, że nie wolno jechać szosą
> jak istnieje ścieżka, Ale ludziom trzeba wkładać do tych
> głupich głów, bo inaczej nie zrozumieją.
> I jeszcze taki się chwali, że jest kozakiem i jedzie szosą
> pomimo zakazu.
> Ja dowalałbym takim mandaty aż im łeb by się obrócił w kierunku
> ścieżki.
Najwyraźniej należysz to tej dość sporej grupy ludzi, którzy rowerzystów najchętniej wysłaliby na Madagaskar.
Jeśli już, to mandaty należą się tym, którzy projektowali/akceptowali/budowali ścieżki. Ilość rowerzystów jadących ulicą mając obok coś szumnie oznakowanego jako "droga dla rowerów" świadczy tylko o tym, jak ta "droga" się do jazdy rowerem nadaje.
Jak wyobrażasz sobie jazdę "ścieżką", na którą się nie możesz dostać (bo po drodze masz kilka pasów ruchu/barierki/trawniki/krawężniki/schody? Na dodatek ta ścieżka za 150m się kończy i musisz z powrotem wracać na drugą stronę jezdni?
Jak chcesz jechać ścieżką wytyczoną na chodniku, który nawet na istniejący ruch pieszy był wcześniej niedostateczny? I jest cały zapchany ludźmi?
Jak sobie wyobrażasz jazdę ścieżką z krzywo ułożonej, fazowanej kostki brukowej i krawężnikami 10cm rowerem z oponami 23mm? Stworzonym do jazdy 40-50kmh a nie 15kmh? Jazdę ścieżką bez przejazdów rowerowych, zmuszającą co 200m do zsiadania i spaceru z rowerem (chodziłeś kiedyś w butach szosowych?)
Jak sobie wyobrażasz przejazd np z Gdyni do Gdańska, skoro co jakiś czas ścieżka nagle się urywa, znika, a przed sobą masz tylko zakaz jazdy rowerem i nie widać żadnej alternatywy?
powodzenia...
> Po co te głupie dyskusje, wiadomo, że nie wolno jechać szosą
> jak istnieje ścieżka, Ale ludziom trzeba wkładać do tych
> głupich głów, bo inaczej nie zrozumieją.
> I jeszcze taki się chwali, że jest kozakiem i jedzie szosą
> pomimo zakazu.
> Ja dowalałbym takim mandaty aż im łeb by się obrócił w kierunku
> ścieżki.
Najwyraźniej należysz to tej dość sporej grupy ludzi, którzy rowerzystów najchętniej wysłaliby na Madagaskar.
Jeśli już, to mandaty należą się tym, którzy projektowali/akceptowali/budowali ścieżki. Ilość rowerzystów jadących ulicą mając obok coś szumnie oznakowanego jako "droga dla rowerów" świadczy tylko o tym, jak ta "droga" się do jazdy rowerem nadaje.
Jak wyobrażasz sobie jazdę "ścieżką", na którą się nie możesz dostać (bo po drodze masz kilka pasów ruchu/barierki/trawniki/krawężniki/schody? Na dodatek ta ścieżka za 150m się kończy i musisz z powrotem wracać na drugą stronę jezdni?
Jak chcesz jechać ścieżką wytyczoną na chodniku, który nawet na istniejący ruch pieszy był wcześniej niedostateczny? I jest cały zapchany ludźmi?
Jak sobie wyobrażasz jazdę ścieżką z krzywo ułożonej, fazowanej kostki brukowej i krawężnikami 10cm rowerem z oponami 23mm? Stworzonym do jazdy 40-50kmh a nie 15kmh? Jazdę ścieżką bez przejazdów rowerowych, zmuszającą co 200m do zsiadania i spaceru z rowerem (chodziłeś kiedyś w butach szosowych?)
Jak sobie wyobrażasz przejazd np z Gdyni do Gdańska, skoro co jakiś czas ścieżka nagle się urywa, znika, a przed sobą masz tylko zakaz jazdy rowerem i nie widać żadnej alternatywy?
powodzenia...
wop napisał(a):
>
> Najwyraźniej należysz to tej dość sporej grupy ludzi, którzy
> rowerzystów najchętniej wysłaliby na Madagaskar.
>
Chyba nie ma sensu prowadzić tej dyskusji. Nie jest tak jak myślisz jestem bikerem i znam wszystkie ścieżki w Gdańsku jak własną kieszeń. Fakt w niektórych wypadkach masz rację, ale człowieku jest zakaz, który obowiązuje wszystkich bez względu na rodzaj podłoża ścieżki. Jak Cię glina złapie to płacisz bez dyskusji.
Może ja nie psioczę, bo po ścieżkach jeżdzę bardzo mało, często trenuję w TPK.
pozdrawiam
>
> Najwyraźniej należysz to tej dość sporej grupy ludzi, którzy
> rowerzystów najchętniej wysłaliby na Madagaskar.
>
Chyba nie ma sensu prowadzić tej dyskusji. Nie jest tak jak myślisz jestem bikerem i znam wszystkie ścieżki w Gdańsku jak własną kieszeń. Fakt w niektórych wypadkach masz rację, ale człowieku jest zakaz, który obowiązuje wszystkich bez względu na rodzaj podłoża ścieżki. Jak Cię glina złapie to płacisz bez dyskusji.
Może ja nie psioczę, bo po ścieżkach jeżdzę bardzo mało, często trenuję w TPK.
pozdrawiam
maz napisał(a):
> wop napisał(a):
"...często trenuję w TPK."
Jak często trenujesz? i jak dużo? pochwalisz się?
Umówmy się kiedyś w dowolnie wybranym przez Ciebie punkcie. Pożyczę Ci szosówke i każe przejechać na drugi koniec trójmiasta i z powrotem. Więc proszę nie gadać farmazonów że sie da jechać tymi czerwonymi trasami bo i tak nikt z tego forum w to nie uwierzy....
> wop napisał(a):
"...często trenuję w TPK."
Jak często trenujesz? i jak dużo? pochwalisz się?
Umówmy się kiedyś w dowolnie wybranym przez Ciebie punkcie. Pożyczę Ci szosówke i każe przejechać na drugi koniec trójmiasta i z powrotem. Więc proszę nie gadać farmazonów że sie da jechać tymi czerwonymi trasami bo i tak nikt z tego forum w to nie uwierzy....
O tak... bo najlepszym "treningiem" jest jeżdżenie szosówką po Trójmieście w tę i z powrotem. Może wybrał byś się za miasto? Dla to szosówki 15 min drogi z dowolnego punktu w mieście i nie będziesz łamał prawa "trenując" w mieście, nie będziesz zatrzymywał się na czerwonym świetle (a może to także masz gdzieś?) i trochę się dotlenisz.
Szak napisał(a):
> Jak często trenujesz? i jak dużo? pochwalisz się?
> Umówmy się kiedyś w dowolnie wybranym przez Ciebie punkcie.
> Pożyczę Ci szosówke i każe przejechać na drugi koniec
> trójmiasta i z powrotem. Więc proszę nie gadać farmazonów że
> sie da jechać tymi czerwonymi trasami bo i tak nikt z tego
> forum w to nie uwierzy....
Czy to ile ktoś trenuje jest w tym przypadku takie ważne?
Pożyczysz szosówkę komuś kogo nie znasz?
Nie róbmy z gdańskich scieżek toru przeszkód nie do pokonania na szosówce bo to nie jest prawda, a tak wychwalane w tym przypadku ulice wcale nie są takie idealne.
Po ścieżki mają więcej zalet niż wad chociaż faktycznie są miejsca idiotycznie zaprojektowane. Największym problemem są jednk miejsca gdzie ścieżka się urywa.
Powiedzmy też jasno przepis nakazujący jazdę po ścieżce, gdy taka jest przy ulicy to nie jest złośliwość tylko logiczny zapis. Powiedzmy sobie szczerze Policja powinna go w 100 % egzekwować tak samo jak wystawia mandaty za jazdę bez pasów. W obu tych przypadkach kierowca jest karany za lekcewarzenie własnego bezpieczeństwa.
Rowerzyści, którzy jadą po ulicy obok ścieżki działają także na szkodę bardzo dużej grupy rowerzystów, którzy korzystają ze ścieżek. W ten sposób powstaje opinia - po co budować ścieżki skoro widać, że rowerzyści je ignoruą. I tak kilka osób z ambicjami sportowymi robi pod górkę pozostałym.
Czy osoby które chcą trenować mogą to oczywiście robić ale powinny to robić za miastem.
I nie róbcie z siebie świętoszków, gnębionych przez władze, które zabraniają jeździć po ulicach.
W zeszłym roku widziałem jak na skrzyżowaniu przy OBI sportowiec na szosówce jadąc ulicą (obok jest ścieżka) zatrzymał się na czerwonym a nastepnie się amyślił i poprostu przejechał skrzyżowanie. Jest to duże, ruchliwe skrzyżowanie i widziało to wielu kierowców. Powiem szczerze ten przejazd na czerownym zrobił na mnie bardzo negatywne wrażenie chociaż dużo jeżdzę po mieście na rowerze i mam wiele zrozumienia dla innych rowerzystów. Tak kształtuje się obraz rowerzysty, który ma głęboko w d...e przepisy i innych użytkowników. Zapewne w Unii ten rowerzysta nie złamałby przepisów bo jak wiele osób na tym forum twierdzi tam rowerzysta jest na zasadzie świętej krowy. he, he.
> Jak często trenujesz? i jak dużo? pochwalisz się?
> Umówmy się kiedyś w dowolnie wybranym przez Ciebie punkcie.
> Pożyczę Ci szosówke i każe przejechać na drugi koniec
> trójmiasta i z powrotem. Więc proszę nie gadać farmazonów że
> sie da jechać tymi czerwonymi trasami bo i tak nikt z tego
> forum w to nie uwierzy....
Czy to ile ktoś trenuje jest w tym przypadku takie ważne?
Pożyczysz szosówkę komuś kogo nie znasz?
Nie róbmy z gdańskich scieżek toru przeszkód nie do pokonania na szosówce bo to nie jest prawda, a tak wychwalane w tym przypadku ulice wcale nie są takie idealne.
Po ścieżki mają więcej zalet niż wad chociaż faktycznie są miejsca idiotycznie zaprojektowane. Największym problemem są jednk miejsca gdzie ścieżka się urywa.
Powiedzmy też jasno przepis nakazujący jazdę po ścieżce, gdy taka jest przy ulicy to nie jest złośliwość tylko logiczny zapis. Powiedzmy sobie szczerze Policja powinna go w 100 % egzekwować tak samo jak wystawia mandaty za jazdę bez pasów. W obu tych przypadkach kierowca jest karany za lekcewarzenie własnego bezpieczeństwa.
Rowerzyści, którzy jadą po ulicy obok ścieżki działają także na szkodę bardzo dużej grupy rowerzystów, którzy korzystają ze ścieżek. W ten sposób powstaje opinia - po co budować ścieżki skoro widać, że rowerzyści je ignoruą. I tak kilka osób z ambicjami sportowymi robi pod górkę pozostałym.
Czy osoby które chcą trenować mogą to oczywiście robić ale powinny to robić za miastem.
I nie róbcie z siebie świętoszków, gnębionych przez władze, które zabraniają jeździć po ulicach.
W zeszłym roku widziałem jak na skrzyżowaniu przy OBI sportowiec na szosówce jadąc ulicą (obok jest ścieżka) zatrzymał się na czerwonym a nastepnie się amyślił i poprostu przejechał skrzyżowanie. Jest to duże, ruchliwe skrzyżowanie i widziało to wielu kierowców. Powiem szczerze ten przejazd na czerownym zrobił na mnie bardzo negatywne wrażenie chociaż dużo jeżdzę po mieście na rowerze i mam wiele zrozumienia dla innych rowerzystów. Tak kształtuje się obraz rowerzysty, który ma głęboko w d...e przepisy i innych użytkowników. Zapewne w Unii ten rowerzysta nie złamałby przepisów bo jak wiele osób na tym forum twierdzi tam rowerzysta jest na zasadzie świętej krowy. he, he.
ZigZag napisał(a):
> O tak... bo najlepszym "treningiem" jest jeżdżenie szosówką po
> Trójmieście w tę i z powrotem. Może wybrał byś się za miasto?
> Dla to szosówki 15 min drogi z dowolnego punktu w mieście i nie
> będziesz łamał prawa "trenując" w mieście
Tyle tylko, że przez te 15min wyjazdu z 3miasta musisz łamać prawo (mówimy tu cały czas o szosówkach na wąskich kapciach)...
> O tak... bo najlepszym "treningiem" jest jeżdżenie szosówką po
> Trójmieście w tę i z powrotem. Może wybrał byś się za miasto?
> Dla to szosówki 15 min drogi z dowolnego punktu w mieście i nie
> będziesz łamał prawa "trenując" w mieście
Tyle tylko, że przez te 15min wyjazdu z 3miasta musisz łamać prawo (mówimy tu cały czas o szosówkach na wąskich kapciach)...
NN napisał(a):
> Nie róbmy z gdańskich scieżek toru przeszkód nie do pokonania
> na szosówce bo to nie jest prawda, a tak wychwalane w tym
> przypadku ulice wcale nie są takie idealne.
Jakoś wszyscy krytykujący wrogów ścieżek rowerowych piszą o "gdańskich ścieżkach". Zapominacie Panowie (albo Panie), że Gdańsk ma najlepsze ścieżki w Polsce, nieporównywalne z jakimkolwiek innym miastem. Nawet mimo wielu zgrzytów (np. makabryczny ażurowy polbruk wzdłuż Grunwaldzkiej) Natomiast wszystkim wieszającym psy na jeżdżących ulicami proponuję wziąć rower z oponami 25mm, założyć typowe buty szosowe (wystające bloki i sztywna podeszwa) i przejechać np pobliską Gdynię wzdłuż i wszerz tzw. ścieżkami. Przepraszam, słowo "przejechać" jest nie na miejscu, bo połowę, zgodnie z przepisami, na które tak się koledzy (koleżanki?) powołują, trzeba by przejść :-/ Już nie mówiąc o tym, że przyda się plan miasta - gdy ścieżka nagle się urwie, a wkoło tylko zakazy i jednokierunkowe jezdnie...
> Powiedzmy też jasno przepis nakazujący jazdę po ścieżce, gdy
> taka jest przy ulicy to nie jest złośliwość tylko logiczny
> zapis.
to byłby logiczny przepis, gdyby wszystkie ścieżki nadawały się do normalnej, płynnej jazdy (każdym rowerem, nie tylko góralem ful-sus na szerokich kapciach). Choćby z tą niewielką w końcu prędkością 25-30kmh.
> Powiedzmy sobie szczerze Policja powinna go w 100 %
> egzekwować tak samo jak wystawia mandaty za jazdę bez pasów.
> W obu tych przypadkach kierowca jest karany za lekceważenie
> własnego bezpieczeństwa.
właśnie w tych dwóch przypadkach powinna sobie darować. Przede wszystkim należy zacząć karać tych, którzy lekceważą __cudze___ bezpieczeństwo. Abstrahując już zupełnie od tego, że jazda "ścieżkami" rowerowymi (zwłaszcza poza Gdańskiem) zazwyczaj jest nieporównywalnie mniej bezpieczna niż szosą
> Rowerzyści, którzy jadą po ulicy obok ścieżki działają także na
> szkodę bardzo dużej grupy rowerzystów, którzy korzystają ze
> ścieżek. W ten sposób powstaje opinia - po co budować ścieżki
> skoro widać, że rowerzyści je ignoruą.
i tu jest pies pogrzebany! O to właśnie chodzi - PO CO BUDOWAĆ ŚCIEŻKI, Z KTÓRYCH ROWERZYŚCI NIE CHCĄ KORZYSTAĆ? To właśnie powinien być sygnał dla odpowiedzialnych za budowę ścieżek - że coś z nimi musi być nie tak, skoro bardzo masa rowerzystów woli "lekceważyć swoje bezpieczeństwo" i pomykać ulicą. Ale jak ma być inaczej, skoro zamiast ścieżek buduje się u nas typowe chodniki, tyle tylko że maźnięte farbą i ze znakiem C-13 (poza tymi porządnymi, nowymi drogami rowerowymi w Gdańsku)? Czyżby osoby odpowiedzialne za infrę rowerową miały aż tak wielką pomroczność, że nie dostrzegają faktu , że rower to pojazd, który _jedzie_ i do tego z prędkościami 5-10krotnie większymi od pieszego?
> I nie róbcie z siebie świętoszków, gnębionych przez władze,
> które zabraniają jeździć po ulicach.
> W zeszłym roku widziałem jak na skrzyżowaniu przy OBI
> sportowiec na szosówce jadąc ulicą (obok jest ścieżka)
> zatrzymał się na czerwonym a nastepnie się amyślił i poprostu
> przejechał skrzyżowanie. Jest to duże, ruchliwe skrzyżowanie i
> widziało to wielu kierowców. Powiem szczerze ten przejazd na
> czerownym zrobił na mnie bardzo negatywne wrażenie chociaż dużo
> jeżdzę po mieście na rowerze i mam wiele zrozumienia dla innych
> rowerzystów.
biedaku! Raz na rok zobaczyłeś rowerzystę łamiącego prawo i tak to Tobą wstrząsnęło, że do dziś to pamiętasz? A zupełnie Cię nie wzrusza, że pewnie jakieś 95% kierowców dzień w dzień całkowicie ignoruje przejazdy rowerowe w ciągu ścieżek i nakaz zachowania "szczególnej ostrożności" przy dojeżdżaniu do nich? Nawet na skrzyżowaniach, gdzie mają czerwone światło ("zielona strzałka")?
> Tak kształtuje się obraz rowerzysty, który ma
> głęboko w d...e przepisy i innych użytkowników
Nie przez przypadek musi mieć te przepisy w d**** Niestety, rowerzysta (zwłaszcza szosowy) jest wg przepisów tak dyskryminowany, że w zasadzie rower powinien sprzedać i przesiąść się w stjuningowaną beemę. Albo promenować sobie dostojnie po bulwarach w tempie spacerowym. I w ten oto sposób żartobliwe przekonanie, że wszystkiemu winni są Żydzi, masoni i CYKLIŚCI, staje się ponurym faktem