Widok
Jeżeli jeździ się codziennie, to inwestuje się w opony zimowe z kolcami i nie ma problemu z lodem.
Ubity śnieg wcale tak szybko w lód się nie zamienia, chyba że temperatura oscyluje wokół zera.
Generalnie wolę ubity śnieg lub lód niż jakąś papkę pośniegową. Nie dość, że wszystko zachlapane, to paskudnie się po tym jedzie. Trochę jak po piasku, trochę jak po błocie, generalnie zachowanie toru jazdy ciężkie.
Ubity śnieg wcale tak szybko w lód się nie zamienia, chyba że temperatura oscyluje wokół zera.
Generalnie wolę ubity śnieg lub lód niż jakąś papkę pośniegową. Nie dość, że wszystko zachlapane, to paskudnie się po tym jedzie. Trochę jak po piasku, trochę jak po błocie, generalnie zachowanie toru jazdy ciężkie.
Realia są takie, że w mieście raptem 15km na północ od Gdańska "ścieżki" rowerowe są regularnie odśnieżane, po każdym opadzie - nawet te mocno zadupne. I posypywane, choć głównie piaskiem - solą o tyle, o ile się jej naniesie z kół traktorków odśnieżających. A paradoksalnie korzysta z tego nieporównanie mniej osób niż w Gdańsku.
Więc jak sobie miasto odpowiednio założy standard zimowego utrzymania dróg (droga to nie tylko jezdnia dla aut!), przeznaczy na to $$ i wyegzekwuje od wykonawców - to śnieg na ddr i chodnikach nie jest problemem.
Za to problemem jest duża niespójność utrzymania dróg w aglomeracji. O ile Gdynia jest przesolona do granic niemożliwości, to Sopot w większości jest utrzymywany w "białej szacie", a w Gdańsku różnie z tym bywa. Gdy ktoś się porusza po całej aglomeracji, ciężko dobrze dopasować opony do warunków.
pozdr
Więc jak sobie miasto odpowiednio założy standard zimowego utrzymania dróg (droga to nie tylko jezdnia dla aut!), przeznaczy na to $$ i wyegzekwuje od wykonawców - to śnieg na ddr i chodnikach nie jest problemem.
Za to problemem jest duża niespójność utrzymania dróg w aglomeracji. O ile Gdynia jest przesolona do granic niemożliwości, to Sopot w większości jest utrzymywany w "białej szacie", a w Gdańsku różnie z tym bywa. Gdy ktoś się porusza po całej aglomeracji, ciężko dobrze dopasować opony do warunków.
pozdr
Sporo wypowiedzi jak na tak wydumany problem.
Realia są takie że nikt nie będzie odśnieżał ścieżek ani sypał soli.
Jedyne czego można się spodziewać to że śnieg z ulicy i chodników zostanie zgarnięty właśnie na ścieżki.
Jeśli miasto miałoby zauważyć potrzebę odśnieżenia ścieżek należałoby zrobić akcję odśnieżania ich przez rowerzystów.
Realia są takie że nikt nie będzie odśnieżał ścieżek ani sypał soli.
Jedyne czego można się spodziewać to że śnieg z ulicy i chodników zostanie zgarnięty właśnie na ścieżki.
Jeśli miasto miałoby zauważyć potrzebę odśnieżenia ścieżek należałoby zrobić akcję odśnieżania ich przez rowerzystów.
wiesz franiu - problem w tym ze ubity snieg po którym faktycznie jeździ sie bardzo fajnie, szybko sie zmienia w lód po którym fajnie sie wcale nie jeździ.
Wiec nie patrz na to z perspektywy turysty który na rower wyjści może ale nie musi - spójrz z perspektywy commutera który niezależnie od warunków bierze swój rower i jedzie do pracy.
Ty jak sie zrobi za dużo lodu zostaniesz sobie w domu - bo po co sie męczyć - on będzie kombinował jak tu przejechać by jaknajmniej sie poobijać.
Wiec nie patrz na to z perspektywy turysty który na rower wyjści może ale nie musi - spójrz z perspektywy commutera który niezależnie od warunków bierze swój rower i jedzie do pracy.
Ty jak sie zrobi za dużo lodu zostaniesz sobie w domu - bo po co sie męczyć - on będzie kombinował jak tu przejechać by jaknajmniej sie poobijać.
Sól to masakra, zimą jeździ się na oponach zimowych i ubity śnieg jest najlepszy, bo jedzie się cicho i przyjemnie. A sól to dopiero masakra, nie dość że na drodze jest śliska breja, która i tak zamarznie przy -10, to jeszcze brudzi i niszczy buty, ciuchy i rower.
Zdecydowanie tylko odgarnianie bez sypania!!
Zdecydowanie tylko odgarnianie bez sypania!!