Widok

"wolny zwiazek"?

Mam takie pytanie....a czy proste to się jeszcze okaże....
otóż powiedzcie mi jak sądzicie co to jest "wolny związek"?bo wydaje mi się, że ludzie to bardzo różnie interpretują......
........ "wolny związek" , tzn. że można umawiać się (randkować:-) z każdym a jednoczesnie być blisko (w związku) z jakąś osobą????
tak szczerze to mi się to w głowie nie mieści.....bo czy w takiej sytuacji można mówić o jakimkolwiek związku....przecież tu nic nie wiąże tylko dzieli....

pozdrawiam serdecznie:-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
gamrep napisał(a):

> a tak powaznie.. to dla mnie synonim "malzenstwa bez slubu"..
> czyli bez prawnego i / lub wobec Boga stwierdzenia i
> przypieczetowania checi bycia razem.

alez to nie może być synonim malzenstwa, bo małzenstwo z zalozenia jest na dobre i na złe, a jak tu wczesniej napisano w wolnym związku z góry zakłada się, że jak tylko coś zacznie iść niezbyt pomyślnie to mówimy sobie "żegnaj" i wchodzimy w następny związek znów "tylko na dobre", który nie wymaga od nas żadnej odpowiedzialności, czyli praktycznie miłości takiej przez duże "M". Przecież taka Miłosc to pragnienie przede wszystkim dobra tej drugiej osoby ,a jak mowicie bycie w takim związku jest typowo konsumpcyjne : jeśli nie zapewniasz moich potrzeb to papa:).

Choć nie odpowiadałoby mi takie życie, to jestem w stanie zrozumieć tych, którzy z góry zakładają, że to co dobre musi si e kiedyś skończyć, więc lepiej od razu to przewidzieć i nie wiązać się służbowo. Nie rozumiem jednak tych, co to zapewniają , że kochają się i są ze sobą na zawsze, a mimo to nie chcą się pod tym podpisać.
Czyżby nie do końca tak myśleli jak mówią?!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie ma obietnic "na dobre i
> na złe", nie ma odpowiedzialności,

Jak to nie ma odpowiedzialności? każdy z nas odpowiada za to co robi. czyżby tylko przysięga przed ołtarzem lub urzędnikiem obligowała nas do myślenia o tym co robimy i rozważania ewentualnych konsekwencji? czy to, że nie jesteśmy z kimś "na dobre i na złe" nie pozwala nam nie myśleć o uczuciach tej drugiej osoby?
poza tym śmieszy mnie sama nazwa - "wolny". czy to oznacza, że inne rodzaje związków są zniewoleniem? i czy związek można w ogóle zdefiniować jedyną tylko słuszną definicją?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To, co piszemy, to oczywiście uproszczenie. Wiadomo, że i w małżeństwach ludzie zachowują się nieodpowiedzialnie. I odwrotnie - w wolnych związkach ludzie mogą wspierać się w złych chwilach. Ale w moim rozumieniu wolny zwiazek z góry zakłada tymczasowość, nie ma w nim dozgonnych obietnic i zobowiązań. Nie mam koniecznie na myśli
przysięgania przed urzędnikiem czy księdzem, ale wzajemne ustalenia miedzy dwojgiem ludzi.

Życzę miłego dnia
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A moze na poczatku kazdy zawiazek powinien byc wolny?Dlaczego od razu maja pojawiac sie wielkie slowa?Jesli cos ma byc,to i tak bedzie,nie ma nic na sile.Najwazniejsze to dzialac zgodnie z wlasnym sumieniem i uczuciami.Kazdy czlowiek jest inny i nie kazdemu moze pasowac wolnosc w zwiazku, ale jezeli znajdzie sie para, ktorej to odpowiada, to dlaczego mialaby nie sprobowac? Nie mozna sie ograniczac!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czesc.
Wiesz co..nie bardzo wierze, ze bedzie dobrze w przyszlosci...Nie wiem dlaczego zgodzilam sie na "wolny zwiazek"..moze chce sie przekonac , ze juz nie mozemy byc razem albo naiwnie wierze, ze jednak cos miedzy nami zaiskrzy..tzn. u mnie...bo u niego iskrzy.Ja sie bardzo boje ponownego "zejscia sie" .Boje sie , ze on chce mnie teraz "uwiesc" a potem wroci do swojego dawnego "ja". Trwam w tym zwiazku "wolnym" zeby sie ...przekonac jeszcze raz. Z kazdym dniem nie jest lepiej..a gorzej. Ja sie oddalam od niego, nie brakuje mi jego osoby. To nie ma sensu...podobnie jak "wolne zwiazki". Jesli sie kogos kocha i chce sie z nim byc to poprostu to sie staje .
Jezeli chodzi o "czary"...nie posiadam takiej wiedzy...a chcialabym. Wiem jednak, ze " drugi raz nie wchodzi sie do tej samej rzeki" ...nie powinno soe wchodzic. Oczywscie mozna wierzyc , ze bedzie dobrze w przyszlosci i tak sie staje..ale jesli dwie osoby zostaly poroznione - i to barzdo przykry sposob-to watpie zeby przyszlosc przyniosla w wspolnym zyciu "zlote jajka"

Trzymaj sie i pozdrawiam !!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
wolny zwiazek -czli zycie razem na kocia lape,inaczej na karte rowerwą, sambo i licho wie jakie , jeszcze obraźliwe nazwy sa na takie ....
zycie na probe. jak nie wyjdzie , to pa, jestem wolny nie musze nic ......ide do innej/innego/ rob co chcesz ....albo , poczekaj jak znowu bede wolny to sie spotkamy, fajne?co?...
to jest zwiazek dla tchorzy i egoistow...
kto tu jest prawdziwie wolny?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Aga i Malinka............w 100% popieram wasze wypowiedzi:-)))))))))

ps. tak naprawdę teorii na temat "wolnych związków" i nie tylko:-)...jest mnóstwo...a na pewno tyle ilu ludzi na świecie...........bo w końcu każdy z nas jest inny i inaczej postrzega to co nas otacza...a łączą nas pewne aspekty, które pozwalają nam się przyjaźnić i dochodzić do porozumienia:-)

w każdym razie dla mnie "wolnych związków" nie ma ( i nie chodzi mi tutaj w żadnym wypadku o ludzi, którzy żyją bez ślubu )...albo ufamy sobie i jesteśmy dla siebie...albo żegnaj.......
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a potem płacz w poduszkę, rwanie włosów i udręka, typu "jaka/jaki jestem samotny", "czymże jest miłość", buuuuuuuu. tzw. czysta i bardzo wysoka dojrzałość emocjonalna.



może masz szczęście i nie opuścił Cię ktoś kto powinien być z Tobą do końca życia, może teraz jesteś od dłuższego czasu z Kimś i nie wierzysz, że mogłoby się To skończyć, może kochasz i jesteś kochana...ale liczne grono tego nie ma, bądź miało ale z*****o. palenie na stosie ludzi i ich wypowiedzi za to, że po licznych próbach, przejściach, czy tylko dzięki trzeźwiejszemu podejściu do życia, potrafią się przyznać i chociaż pomyśleć o "wolnym związku", jest moim zdaniem czystą ignorancją.



jeżeli nawet nie staracie się zastanowić czym dla was miałby być taki związek - bo inaczej to tylko żegnaj - to obraża to tych których doświadczenie, przeżycia, chłodniejsze patrzenie na świat, pozwala pomyśleć o tym i wyrazić tutaj te przemyślenia. te wypowiedzi to nie pochwała kazirodztwa ani bigamii, żeby zasłużyć na takie "potępienie". oczywiście zaraz będą odpowiedzi, że "bo ja tak myślę, czuję i mam prawo się wyrazić".



mam tylko 25 wiosen, nie jestem w wolnym związku i nie byłem, a jestem w "tym drugim związku" i myślę, że odczułem to wielkie słowo "Miłość" - zarówno teraz jak i wcześniej. a jednak mogłem sie rozejrzeć w około, a nie jak koń mieć klapy na oczach. przykro mi to mówić i proszę nie brać do siebie.



ten, który zaraz zostanie zlinczowany, pozdrowienia.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hej
Pięknie napisane to do dzieła.Za długi balastowanie na "linie"- która jest naderwana także nic nie daje.Powodzenia (nie daj się!).Pozdr.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a kto powiedział, że nie opuścił mnie Ktoś kto powinien być ze mną do końca życia.........i że mam szczęście???

ps. "Każdy ma prawo do Miłości".......czymkolwiek ona jest.........a "życie to sztuka wyboru":-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Towarzyskie

Zdrada (78 odpowiedzi)

Dowiedziałam się,że mąż mnie zdradza. W środku jestem cała rozstrzęsiona, serce mi pękło, ale za...

do góry